Paso Fino | Komety

paso_finoAstronomowie przepowiadają na rok 2014 niezwykłe atrakcje. Otóż według nich wszystkie znaki na niebie wskazują, że będzie to rok komet. Ma być ich dużo, mają być jasne i ma być je łatwo zauważyć, nawet gołym okiem. Co ciekawe temu faktowi towarzyszyć będzie inne zjawisko. O nim mówią już nie astronomowie, a tak zwani dziennikarze muzyczni. Mówią oni bowiem o tym, że rok 2014 może być jednym z najlepszych w dziejach polskiej muzyki. Ma być dużo albumów, mają być dobre i ma być je łatwo usłyszeć, nawet w radiu. A wszystkie znaki na ziemi wskazują, że będzie to rok Komet.

Ich lider, Lesław, od zawsze wolał wytyczać i przecierać własne szlaki niż podążać tymi wyznaczonymi przez kogoś innego. Mało jest na naszej scenie tak charyzmatycznych liderów i wyrazistych osobowości jak on. Za każdym razem gdy brał się do pisania muzyki i tekstów na płyty najpierw Partii, a od 2003 roku Komet było wiadomo, że będzie to płyta znacznie różniąca się od wydawnictw innych zespołów. Konsekwentnie budował reputację swoich zespołów jako specjalistów od gitarowego grania. Rockabilly, punk rock, muzyka rodem z garażu, te gatunki zawsze były jego domeną. Jeśli chodzi o teksty to zawsze były przepełnione szczególną lirycznością. Lirycznością betonu, wielkiej płyty, asfaltu i spalin. W opowiadanych przez niego historiach dziejących się „w cieniu wysokich bloków” odnaleźć siebie mógł prawie każdy. Dzięki temu bywał często, całkowicie zasłużenie, polskim Morrisseyem. Teraz, wraz z nową płytą Komet zatytułowaną „Paso Fino”, Lesław po raz kolejny poszedł własną ścieżką.

Doprowadziła go ona do dosyć niespodziewanej zmiany dekoracji. Scenerią dotychczasowych płyt Komet zawsze była Warszawa. Warszawa blokowisk, trzepaków, osiedlowych klepisk i przełomu wieków. I z pozoru to się nie zmieniło. Scenerią „Paso Fino” nadal jest Warszawa. Z tą różnicą, że jest to Warszawa „Złego”, „Pięknych Dwudziestoletnich” i „Niewinnych Czarodziejów”. Klimat kawiarni lat 60. w których królowały bikiniarskie kapele bigbitowe, a wszystko spowijał dym z palonych papierosów bez filtra obecny jest na tym albumie w sposób więcej niż namacalny. Lesław zawsze miał talent do odmalowywania bardzo plastycznych i wyraźnych scen w uszach widza. Zazwyczaj działo się to dzięki wyjątkowym tekstom. Teraz głównym bodźcem poruszającym naszą wyobraźnię jest muzyka. Sam Lesław przyznawał, że inspiracją dla niego były stare ścieżki dźwiękowe do filmów i programów telewizyjnych. Wspominał też o tym, że jego zamiarem było odwzorowanie brzmienia z dawnych lat za pomocą współczesnych środków. Wyszło mu to więcej niż znakomicie.

Stało się tak głównie za sprawą przebogatego instrumentarium obecnego na tym albumie. Gitara Lesława, perkusja Arkusa i bas W.Szewko zostały wsparte przez sekcję dętą, kwartet smyczkowy, klawesyn, organy i harfę. Sprawia to, że kompozycje są rozbudowane, a brzmienie bardziej różnorodne. Jest to dosyć zaskakujące odejście od obecnej na pozostałych albumach Komet prostoty. Kolejną niespodzianką jest melodyjność, a momentami nawet przebojowość, tego albumu. Dotychczas był to zespół, którego wizytówką były szybkie, zadziorne piosenki. Teraz kompozycje są dojrzalsze i spokojniejsze. Zaskakujące jest to, że w takim anturażu ten zespół nadal sprawdza się świetnie. Na tyle świetnie, że utwory z „Paso Fino” bardzo łatwo wpadają w ucho. Ty i Twój Cień, Hotel Artemis, Ona i Niestety On, Sparaliżowana od Pasa w Dół, Ulica Kasprowicza to piosenki, które bardzo przyjemnie łaskoczą nasze narządy słuchu. Energiczne i pulsujące Nerwica Natręctw, Prywatne Piekło, czy single Nie Mogę Przestać O Tobie Myśleć i Bal Nadziei to z kolei idealne propozycje na potańcówki i dansingi. Dopełnieniem są dwie instrumentalne perełki Wrzesień i Duża Nieostrożność.

Nie mogę nie wspomnieć o tekstach. Tu akurat nie ma zaskoczenia. Są one znakomite. Lesław nadal opowiada o miłości, samotności, spotkaniach i rozstaniach. Nadal robi to w bezpretensjonalny i niebanalny sposób. Nadal potrafi je pisać z przymrużeniem oka i dużą dozą dystansu. Nadal są to historie na tyle wiarygodne i autentyczne, że wierzy się w każde jedno słowo zawarte na tej płycie. W tekstach pojawia się też oczywiście Warszawa, która momentami pełni rolę nie tylko scenerii, ale i protagonistki. Nie będę ukrywał, że bardzo mnie to cieszy. Tak samo jak cieszy mnie to, że „Paso Fino” to naprawdę świetny album, a rok 2014 to w Polsce, póki co, rok Komet. To jest bowiem zespół, do którego mam szczególny sentyment.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s