25 najlepszych kawałków Kasabian

Od trwającej już ponad rok naszej słyszymisiowej działalności, los ani razu nie dał nam pretekstu do tego, by napisać o niewątpliwie jednym z naszych wspólnych muzycznych faworytów – o zespole Kasabian. „Velociraptor!”, czyli najnowszy album Brytyjczyków, ukazał się w 2011 roku, a ich ostatni koncert w Polsce miał miejsce latem 2012 roku. Od tamtej pory Tom, Sergio i spółka, nie dość, że nie nagrali w zasadzie nic nowego, to jeszcze omijali nasz kraj podczas ich europejskich tras koncertowych szerokim łukiem. Tym razem będzie zgoła inaczej. Kasabian w 2014 roku nie tylko zagrają u nas ponownie na żywo, ale i mają w planach wydać swój piąty studyjny album. Mało tego. W ciągu najbliższych miesięcy upłynie okrągłe 10 lat od momentu wydania ich debiutanckiej płyty. Trudno zatem wyobrazić sobie lepsze powody do tego, by spojrzeć w przeszłość i przekrojowo podsumować dotychczasową twórczość ekscentrycznych Anglików. W celu ułatwienia tej czynności fanom zespołu i jednocześnie w celu przybliżenia muzycznego portfolio Kasabian tym, którzy jak dotąd nie zagłębiali się w ich twórczość, przygotowaliśmy subiektywne zestawienie najlepszych utworów ekipy z Leicester. I nie będzie to jedynie top ten, nie będzie to również top twenty. Poniższą listę tworzy aż 25 piosenek, które  stanowią obszerny przewodnik po dziesięcioletniej karierze jednego z najbardziej kontrowersyjnych, pyskatych i zadufanych w sobie brytyjskich zespołów. No i przy okazji coś w rodzaju wymarzonej setlisty, którą mogliby zaserwować nam panowie w czerwcu podczas Orange Warsaw Festival.

25. Fast Fuse

Zaczynamy od mocnego numeru spod czwórki z przedostatniego albumu Kasabian z 2009 roku. „West Ryder Pauper Lunatic Asylum” był chyba najbardziej różnorodnym krążkiem w dorobku Brytyjczyków i Fast Fuse swoim powerem zdecydowanie się wyróżnia spośród reszty kawałków. Tę rytmiczną, skoczną kompozycję perfekcyjnie uświetniają genialne klawiszowe wstawki oraz soczyste linie basu. Na koncertach Fast Fuse prezentuje się jeszcze smaczniej, zwłaszcza grane wspólnie z Misirlou, czyli znanym m.in. z Pulp Fiction rewelacyjnym instrumentalem.

24. Secret Alphabets

Pozostajemy przy albumie „West Ryder Pauper Lunatic Asylum” i przy tezie, że płyta ta należy do najbardziej zróżnicowanych w dyskografii Kasabian. Dla kontrastu z poprzednikiem, tym razem zasłuchujemy się jednak w mroczny, wiejący psychodelią kawałek Secret Alphabetsktóry wydaje się potwierdzać wszechstronność Brytyjczyków. Być może przy pierwszych przesłuchaniach płyty, utwór ten przepada w gąszczu bardziej przebojowych piosenek. Nie oznacza to jednak, że nie warto wsłuchać się w „WRPLA” uważniej i jej czeluściach odkryć perełki takie jak właśnie Secret Alphabets.

23. Thick As Thieves

Numer 23 pochodzi z tego samego albumu co poprzednicy. Tym razem nie będzie ani energicznie, ani tajemniczo. Thick As Thieves swoim klimatem przenosi nas raczej w ogniskowe klimaty. Minimalistyczny instrumentalnie i delikatny wokalnie kawałek jest swojego rodzaju rodzynkiem w twórczości Kasabian. Nie wprawia on w taneczną ekstazę, ale melodyjnie nastraja i zachęca do cichego nucenia hey ho i bujania się w rytm kojących brzmień szarpania strun.

22. Switchblade Smiles

Ten utwór z kolei był pierwszym, który zwiastował nadejście „Velociraptora”. Choć nie został oficjalnie wydany na singlu, to wielu fanów i tak kojarzy ostatni album Kasabian właśnie z utworem Switchblade Smiles. Zwiastował on powrót do korzeni, miał nawiązywać do kawałków z debiutanckiej płyty Anglików i choć całokształt „Velociraptora” raczej płycie „Kasabian” raczej nie dorasta do pięt, to z czystym sumieniem umieszczam w tym zestawieniu sam utwór. Pełen agresji, naelektryzowany po brzegi kawałek z powodzeniem mógłby wprawić niejeden parkiet w drgania.

21. Shoot The Runner

Pierwszy i jeden z niewielu przedstawicieli nie do końca udanego albumu „Empire”. Płyta ukazała się w 2006, była rozczarowującym następcą debiutanckiego „Kasabian” i poza kilkoma smaczkami stanowiła nieco chaotyczną, niespójną całość. Shoot The Runner śmiało należy jednak zaliczyć do pozytywnych wybryków z tego właśnie wydawnictwa. Zadziorny bas pozwolił na stałe umiejscowić ten singiel wśród największych hitów zespołu, a co za tym idzie – również na tej liście.

20. Narcotic Farm II

Mimo czterech albumów i rzeszy genialnych zawartych na nich utworów, warto przyjrzeć się też kawałkom które nie znalazły się na trackliście żadnego ze studyjnych wydawnictw. W tym zestawieniu znalazło się miejsce dla dwóch takich piosenek, a pierwszą z nich jest kawałek Narcotic Farm II. Opublikowany dwa lata temu znienacka utwór wprawił fanów poniekąd w konsternację. Ci którzy nie przeoczyli premiery nowego wówczas utworu zastanawiali się czy to aby nie zwiastun nowej płyty, zastanawiali się również gdzie podczas jego nagrywania podziewał się wokalista Tom Meighan. Pytań było wiele, ale jak się okazało, wszystko było pod kontrolą. Nieobecny wokalista tłumaczył, że wydanie nowej piosenki to odpowiedź na rzekomy zastój na alternatywnym rynku muzycznym. Kawałek ostatecznie przeszedł w sumie bez większego echa, a szkoda, bo to ponad trzyminutowa esencja tego, co w Kasabian najlepsze. Na wokalu Sergio Pizzorno:

19. West Ryder Silver Bullet

Wracamy do drugiej najlepszej (po debiucie) płyty Kasabian i odgrzebujemy kolejne mało znane perełki. „West Ryder Pauper Lunatic Asylum” to bowiem nie tylko natłok świetnych singli, ale także obszerna skarbnica mozolnie ciągnących się psychodelicznych brzmień, które nie wpadają w ucho za pierwszym przesłuchaniem. Jednym z nich jest właśnie West Ryder Silver Bullet, czyli prawie-tytułowy numer siedem z trzeciego krążka Brytyjczyków. Utwór wzbudzać może skrajne odczucia. Od strachu, który nieodłącznie towarzyszyć może klimatowi mrocznego psychiatryka do którego przenosi nas brzmienie utworu, aż po rozkoszne delektowanie się kunsztem Kasabian. Pierwszorzędny soundtrack to horroru.

18. Processed Beats

No i wreszcie dobrnęliśmy do numeru jeden jeśli chodzi o dyskografię Kasabian. Numeru jeden – w sensie chronologicznym ale również w pod względem poziomu jaki swoją muzyką reprezentuje na nim zespół. Debiutancki album zatytułowany po prostu „Kasabian” w tym roku obchodzić będzie swoje dziesięciolecie i śmiało można go już zakwalifikować do kultowych albumów XXI wieku na Wyspach. Pod dwójką na tejże płycie kryje się pierwszy i zdecydowanie nie ostatni kawałek w tym zestawieniu, wydany na longpleju z 2004 roku. Processed Beats to doskonała wizytówka Kasabian. Gładko pulsujący perkusyjny bit towarzyszący skromnej gitarowej aranżacji współtworzą rewelacyjną lekką kompozycję.

17. Stuntman

Siedemnastka to jedna z wielu koncertowych petard, jakie panowie z Kasabian mają w zanadrzu. Stuntman w wersji studyjnej, choć od początku do końca soczyście elektroniczny, brzmi ledwie dobrze. Zyskuje on jednak znacznie na wartości, gdy słyszany jest na żywo. I choć Anglicy na koncertach potrafią rozruszać publiczność na wiele sposobów, nie przypominam sobie drugiego tak wybuchowego utworu, który wprawiłby fanów pod sceną w taneczny amok. Stuntman to także jeden z najjaśniej wyróżniających się utworów na albumie „Empire”.

16. L.S.F. (Lost Souls Forever)

Hymn. Bo jak inaczej nazwać utwór, którego rytm fani wyśpiewywali przez dobre kilkanaście minut po zejściu Kasabian ze sceny po ich pierwszym polskim koncercie? Jak inaczej nazwać kawałek, który wyniósł zespół na szczyty list przebojów w Wielkiej Brytanii i do dziś uchodzi za największy hit ekipy? Jak inaczej określić piosenkę, którą znają chyba wszyscy – z reklam, z gier, z filmów? NME nie bez powodu sklasyfikowało L.S.F. wśród „50 Greatest Indie Anthems Ever”. W końcu dla wielu osób nie sięgających zbyt często po twórczość Kasabian, nazwa zespołu jest niemal równoznaczna z tym właśnie utworem.

15. Vlad The Impaler

Postać Włada Palownika być może mało komu cokolwiek mówi. Drakula już owszem. Kolejny utwór w tym zestawieniu traktuje właśnie o tym człowieku. Czemu właściwie ten legendarny mściciel i morderca zasłużył sobie na własny kawałek w repertuarze Kasabian? Vlad The Impaler z „West Ryder Pauper Lunatic Asylum” to (zgodnie z legendą postaci jaka inspirowała jego nagranie) singiel agresywny, złowieszczy i groźny – nie tylko jeśli chodzi o sam tekst, ale również pod względem instrumentalnym. Choć surowe gitary wyjęte z Włada boleśnie drapią w uszy, to właśnie takie wydanie Kasabian lubimy najbardziej.

14. I Hear Voices

Mało było dotychczas „Velociraptora”, więc czas powrócić do tej ostatniej póki co płyty Brytyjczyków. Prztyczek w nos od nas dla wszystkich tych, którzy tę płytę kojarzą wyłącznie z singlowych Days Are Forgotten czy Goodbye Kiss. Już teraz zdradzę, że dla tych kawałków nie znalazło się miejsce w tym zestawieniu, bowiem album z 2011 roku kryje w sobie wiele smaczniejszych kąsków. Jednym z nich jest delikatnie pulsujący I Hear Voices. Ta spokojna, aczkolwiek nadzwyczaj rytmiczna kompozycja, która na pierwszy rzut ucha być może nie wyróżnia się spośród przebojowych brzmień „Velociraptora” potwierdza, że Kasabian nie wystawiają swoich wszystkich atutów jak na dłoni, lecz poznawanie ich twórczości czasami wymaga umiejętnego czytania między wierszami.

13. La Fee Verte

Nie bez powodu ten właśnie kawałek pojawia się w towarzystwie poprzedzającego go na naszej liście I Hear Voices. Choć na albumie La Fee Verte nie sąsiaduje z I Hear Voices, śmiało należy włożyć go do tej samej szufladki (mniej popularnych velociraptorowych perełek) co tę piosenkę. Klimatycznie całkiem zbliżony, dźwiękowo okrojony z subtelnych elektronicznych aranżacji, lecz wzbogacony smyczkami i wciąż brzmiący wyśmienicie. Zasłuchujcie się i kołyszcie w rytm dźwięków ciepłych jak nigdzie indziej w twórczości Anglików.

12. Club Foot

Powrót do korzeni. Club Foot to kawałek otwierający debiut Kasabian z 2004 roku i zarazem drugi po Reason Is Treason singiel ten album promujący. Utwór – można powiedzieć – będący już legendą. Z racji swojego tytułu (co niedziwne) na Wyspach kojarzony jest przede wszystkim z uwielbianym przez członków Kasabian sportem czyli piłką nożną. I tak oto kawałek można usłyszeć na stadionach takich klubów jak Arsenal czy Aston Villa, w piłkarskich reportażach na Sky Sports, w soundtracku do gry Pro Evolution Soccer, filmu „Goal”, czy trailerze do „Green Street Hooligans”. A muzycznie? Kasabian prezentują w tym przypadku swoje najbardziej śmiałe i żywiołowe oblicze i przede wszystkim tym wkupują się w nasze słyszymisiowe łaski. Jest moc!

11. I.D.

O tym utworze można by napisać osobny artykuł. Muzycznie jest niemal doskonały. Instrumentalne intro kryje w sobie coś tajemniczego – coś, czego na próżno szukać w dokonaniach innych artystów. Jeśli istnieje wyższy poziom dubstepu, nie takiego, który rozsadza nasze uszy od wewnątrz, tylko takiego, który swoim niepokojem i chaosem uzależnia i pobudza zmysły, to I.D. w wykonaniu Kasabian jest jego naczelnym przedstawicielem. Nie tylko warstwa melodyjna zasługuje tu jednak na wyróżnienie. Śpiewu w tym utworze jest wprawdzie niewiele, to jednak wymowne „music is my whore” perfekcyjnie wstrzela się w jego klimat.

10. Empire

Pierwszą dychę otwiera największy przebój z drugiej płyty Kasabian. „Empire” jako album był troszkę niewypałem. Poza świetnym początkiem materiału na płycie i jeszcze lepszą końcówką, kawałki z wydanego w 2006 roku brzmią zbyt popowo, a miejscami wręcz monotonnie. Empire zaś jako singiel, to euforyczna bomba, która wraz z wymienianymi wyżej Shoot The Runner i Stuntman stanowi trzon podtrzymujący poziom muzyczny całej płyty. Podobnie jak w przypadku Club Foot mógłbym teraz wymienić szereg dzieł w których Empire został wykorzystany, ale po co, skoro fenomen tego kawałka i tak najlepiej odkryć samodzielnie, klikając poniżej „play”.

9. Re-wired

Czegokolwiek bym o tej piosence tutaj nie napisał, i tak każdy znający go Polak skojarzy go z teledyskiem, w którym zespół czyni skromny ukłon w naszą stronę. Choć Maluch w klipie średnio radzi sobie w scenach pościgu, to i tak mamy podstawy do tego, by cieszyć się z obecności „polskiego Fiata 126p” w obrazku do jednej z piosenek Kasabian. I to nie byle jakiej piosenki. Re-wired to wyjątkowo agresywne i zadziorne rockowe uderzenie jak na twórczość Brytyjczyków zawartą na ostatnim albumie „Velociraptor”. To jednocześnie jeden z tych kawałków, którego tempo i rytm po prostu nie pozwalają na słuchanie go w bezruchu. Skakanie, rytmiczne uderzanie pięścią czy tupanie nogą wielce wskazane.

8. Where Did All The Love Go?

Ósemka to dość nietypowa pozycja. Nietypowa, bowiem utwór Where Did All The Love Go? zawsze występuje w towarzystwie kawałka Underdog. Na płycie jeden zgrabnie przechodzi w drugi, na koncertach zespół również nie rozłącza tej przebojowej pary z „West Ryder Pauper Lunatic Asylum”, nawet jako single wydawali je jeden po drugim. Musicie mi zatem wybaczyć to swojego rodzaju zaburzenie harmonii. Samodzielnie Where Did All The Love Go? prezentuje się przecież rewelacyjnie, dzięki skocznym brzmieniom bębnów świetnie nadaje się do koncertowego bansu i przy okazji zespół zadbał o to, by refren łatwo zapadał w pamięci. A propos, jeśli macie nadzieję, że Kasabian wyjaśnią w tym kawałku gdzie się podziała ta cała miłość, uprzedzam – nie wiedzą.

7. Man Of Simple Pleasures

Na siódmym miejscu sklasyfikowałem najlepszy singiel, a zarazem najlepszy kawałek z płyty „Velociraptor”. Niepozorne, lecz szalenie chwytliwe riffy, podkręcenie tempa w refrenie i wieńcząca całość wyśmienita kulminacja sprawiają, że Man of Simple Pleasures zdecydowanie na to miano zasługuje. Kawałek, choć melodyjnie nie należy do najbardziej wyszukanych, do dzisiaj dumnie krąży po playlistach zawierających moje ulubione kawałki, a w latach 2011-2012 prawdopodobnie był jedną z najczęściej odtwarzanych przeze mnie piosenek. No ale cóż poradzić, skoro czasami nawet tak proste, skromne kompozycje potrafią sprawić człowiekowi tak kolosalną przyjemność.

6. The Doberman

Kiedy przy okazji pisania o utworze Empire (miejsce 10.) wspominałem o najpozytywniej wyróżniających się kawałkach na płycie o tym samym tytule, nie wspomniałem o piosence The Doberman. Nie bez powodu. W odróżnieniu od wymienionych przy tej okazji kompozycji, The Doberman nie jest przebojowy, nie nawiązuje do twórczości zespołu z czasów debiutu i nie jest tak łatwo przyswajalny dla ucha. Nie jest to również melodyjna gitarowa ballada, ani skoczny elektroniczny banger. Czym zatem jest The Doberman? To względnie długa, rozbudowana i zróżnicowana kompozycja która z każdą kolejną minutą rozpędza się, by w wielkim finale zaserwować genialne instrumentalne outro z trąbką w roli głównej. Bez dwóch zdań kawałek ten utwierdza mnie w przekonaniu, że „Empire”, mimo swoich niedociągnięć, jest niezmiernie istotnym elementem w dyskografii Kasabian.

5. Julie & The Mothman

O tym, że Kasabian swoją arogancją sprawia, że jest jednym z bardziej hejtowanych zespołów na współczesnej scenie indie, przypominać w gruncie rzeczy nie trzeba. Fakt posiadania, jak sądzę, zbliżonej liczby wielbicieli i antyfanów, może świadczyć o wyjątkowości tej ekipy. Niezależnie jednak od tego czy Kasabian się uwielbia czy nienawidzi – należy oddać im to, że łączą w swojej twórczości indie rocka i elektronikę w sposób pierwszorzędny. A że ja nigdy nie gardzę odważnymi zestawieniami gitar z syntezatorami, postanowiłem na wysokim piątym miejscu umieścić utwór, który nie znalazł się na żadnym z albumów Kasabian. Julie & The Mothman to B-Side singla, na którym wydany został utwór Underdog i w mojej świadomości zasłynął jako jeden z najpotężniejszych koncertowych utworów jakie było dane mi na żywo usłyszeć. Zresztą przekonajcie się sami:

4. Reason Is Treason

Tuż za podium kolejna odsłona debiutanckiego albumu Kasabian. Nie ostatnia. Reason Is Treason to kawałek, z którym mam osobiście spory problem. Problem polegający na niezdolności do wyboru lepszej jego wersji, jaką zespół nagrał. Wersja albumowa różni się bowiem od tej, która towarzyszy oficjalnemu video. Pierwsza jest gitarowa, szybsza i bardziej dynamiczna, zaś w drugiej nacisk położony został na mocniejsze, elektroniczne uderzenie. Obie brzmią genialnie. Reason Is Treason był pierwszym oficjalnym singlem Kasabian (nie liczę tu wydanego wcześniej demo Processed Beats) i dla starszych fanów Anglików był to niewątpliwie kamień milowy brytyjskiej muzyki indie. Kwestionować znaczenia tego utworu w kontekście całej twórczości Kasabian nie należy również z tego powodu, że to taki ichni protest song, co widać w teledysku i wsłuchując się w tekst. Zanim zajrzycie co na podium, posłuchajcie:

3. Underdog

Gdyby istniał ranking „popkulturowy hit XXI wieku”, utwór ten nie tylko znalazłby się prawdopodobnie najwyżej ze wszystkich kawałków Kasabian, ale nie zdziwiłbym się, gdyby również w ścisłej czołówce ogólnego zestawienia brytyjskich singli bieżącego milenium. Tytuły programów, gier, seriali, filmów i tym podobnych, w których Underdog został wykorzystany, można by długo wymieniać. Najłatwiej chyba skojarzyć ten utwór z reklamą telewizorów Sony, choć warto przy tej okazji też wspomnieć, że kawałek użyty został podczas jednej z kampanii Tesco. Najważniejsza wydaje się być jednak obecność piosenki Underdog pod numerem jeden na albumie „West Ryder Pauper Lunatic Asylum”, gdzie wspólnie z następującym po nim Where Did All The Love Go? stanowią genialne otwarcie całej płyty. Podkręćcie basy i przygotujcie się na naprawdę soczyste uderzenie:

2. Fire

Każdy koncertowy maniak na pewno doświadczył w swoim życiu sytuacji, w której muzyka płynąca ze sceny wprawiała publiczność w taki amok, że zamiast skupić się na zabawie, trzeba było zająć się walką z samym sobą – o utrzymanie równowagi oraz walką z innymi – o przetrwanie pod sceną. Dla mnie, ilekroć słyszałem na żywo utwór z drugiego miejsca tego zestawienia, takim momentem było właśnie każde „I’m on fire” jakie Tom i Sergio wykrzykiwali ze sceny podczas refrenu. Fire może i zaczyna się niepozornie. Może zwrotka brzmi mozolnie i wcale nie wskazuje na to, że po kilkudziesięciu sekundach przeistoczy się w tak potężną petardę. Tak jednak właśnie jest. Dodatkowym argumentem za wciśnięciem tego singla z „West Ryder Pauper Lunatic Asylum” na podium był dla mnie fakt, że tak naprawdę moja przygoda z Kasabian na dobre zaczęła się właśnie od niego. Przygoda ta trwa do dziś i wierzę, że jeszcze niejednym tak fantastycznym utworem Brytyjczycy mnie uraczą.

1. Cutt Off

Nie będę zaczynał od „numer jeden mógł być tylko jeden”, ponieważ wybór był dla mnie nie lada kłopotliwy. Cutt Off, bo po kilku dniach zastanawiania się na ten właśnie utwór padło, to kawałek kompletny od pierwszych do ostatnich sekund. Osobiście singiel ten jest dla mnie archetypem utworu Kasabian, bo zawiera w sobie esencję tego na co stać panów z Leicester. Cutt Off potwierdza również istnienie gatunku muzycznego jakim jest space rock, bo elektroniczne efekty wzbogacające jego linię melodyczną autentycznie brzmią jak nie z tej planety. Całość wieńczy gładko dryfujący, oszołamiająco dobry, instrumentalny jam, którego brzmienia pozazdrościłby niejeden rasowy alternatywny czy elektroniczny wykonawca. Kawałek promował debiutancki krążek zespołu, a ja nie wybaczyłbym sobie gdyby na pierwszym miejscu znalazł się reprezentant innego albumu.

Róg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s