Nowy album Much coraz Bliżej

Nie będę ukrywał. Mam do tego zespołu pewien sentyment. Poznański kwintet Muchy był na polskiej scenie zespołem, który swego czasu mocno zbliżył do siebie tkwiący do tej pory w medialnym niebycie nurt muzyki alternatywnej i pogrążony w kiczu, gówniany wówczas mainstream. Co prawda daleki jestem od stwierdzeń, jakie padały w 2007 z ust naprawdę uznanych dziennikarzy muzycznych w naszym kraju (chociażby Piotr Stelmach i Anna Gacek), że kapela Michała Wiraszki, Tomasza Skórki, Szymona Waliszewskiego i wówczas Piotra Maciejewskiego (teraz jego miejsce zajmują Damian PielkaKrzysztof Zalewski) to zbawcy polskiej muzyki niezależnej i najważniejszy zespół tego pokolenia, ale pewne niezaprzeczalne zasługi na tym polu jednak mają. Od ich debiutanckiego „Terroromansu” parę rzeczy na naszej scenie się pozmieniało; również dzięki niemu. Niestety ich drugi album, mimo uznania przez niektóre portale, dla mnie  był kompletną pomyłką, potem zespół opuścił jeden z jego filarów w osobie Piotra Maciejewskiego i Poznaniacy zniknęli z mojego horyzontu muzycznego. Kiedy zdążyłem już o nich niemal całkowicie zapomnieć, w 2012 roku Muchy zaskoczyły mnie swoją trzecią, bardzo udaną płytą „Chcecicospowiedziec”, a teraz za sprawą nowego singla znów wleciały bliżej mojej uwagi.

Na chwilę muszę jeszcze wrócić do „Chcecicospowiedziec”. Zespół wydaniem tego albumu wyszedł z naprawdę potężnego dołka, przy okazji udowadniając coś swoim dotychczasowym krytykom i chyba też samym sobie. Ich dotychczasowe gładkie i delikatne brzmienie, romantyczne, momentami ckliwe teksty i wrażliwy wokal Wiraszki przyniosły chłopakom może i kilka biszkoptowych serc od fanek, ale naraziły też na liczne szyderstwa i krytykę osób, które uważały że Muchy to tylko takie miałkie bzykanie i nabijały się z nich ile wlezie (jak chociażby Psychocukier). Na swoim trzecim albumie muzycy pokazali jednak inne oblicze. Zadziorne, energiczne i wreszcie… ekhm ekhm… męskie. Dotychczasowi krytycy przecierali oczy ze zdumienia odszczekując wcześniejsze kalumnie, albo twardo obstając przy swoim zdaniu twierdząc, że to jest jeden wielki szwindel i poza. W każdym razie moją sympatię sobie zyskali. Miałem nadzieję, że obrana przez Muchy wówczas trajektoria lotu zostanie przez nich zachowana przy okazji nagrywania kolejnego krążka. Trochę się pomyliłem, ale jak to mówi klasyk, też jest dobrze.

Takiego przekonania nabrałem po przesłuchaniu ich najnowszego singla zatytułowanego Bliżej. Ten niespełna trzyminutowy utwór stanowi kolejny krok w rozwoju poznańskich insektów. Wiraszko tekstowo nadal obraca się w dotychczas poruszanej tematyce miłosno-pokoleniowej. Wciąż da się stwierdzić że reprezentuje on poglądy znacznej grupy przedstawicieli trzydziestokilkulatków na relacje międzyludzkie i rzeczywistość z jaką przyszło im się mierzyć. Michałowi udało się na szczęście uniknąć tak irytującej czasami banalności i pretensjonalności, która czasem wyzierała z jego lyricsów. Tych dwóch cech nie ma także jego wokal, a nie zawsze udawało mu się to osiągnąć. Naprawdę ciekawe rzeczy dzieją się jednak w warstwie dźwiękowej tej piosenki. Agresywne gitary z „Chcecicospowiedziec” ustąpiły tym razem pola pulsującym klawiszom, a bardzo interesującym elementem są sample żywcem wyjęte z soundtracku do Fify 2003. Temu towarzyszy miarowa perkusja i dyskretnie brzęczący bas. W efekcie otrzymujemy chwytliwy i naprawdę przebojowy utwór. Czwarta płyta zespołu ma się ukazać jesienią tego roku. Jeśli pozostałe single będą na zbliżonym poziomie do Bliżej to mogą stanowić prawdziwy lep na Muchy (nomen omen) dla fanów muzyki nad Wisłą.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s