Słyszyrok 2013: Single Polskie

single2013polNajlepszych Polskich Singli 2013. Powroty, metamorfozy, pozytywne zaskoczenia, weterani polskiej sceny muzycznej – to wszystko znajdziecie w ułożonej przez nas liście. Prezentujemy polską odsłonę 2013 roku w pigułce.

1o. Wielkie Nieba- Mela Koteluk

Mogłoby się wydawać, że to dość nietypowa pozycja jak na nasze gusta muzyczne. Okazało się jednak, że rozprzestrzeniający się w mgnieniu oka fenomen Meli Koteluk dosięgnął także i nas. Pomijając zachwyty nad wrażliwością, skromnością oraz oszołamiającym urokiem wokalistki, na uznanie zasługuje naturalnie muzyczne portfolio Meli. W tym roku, mimo że nie ukazał się żaden krążek jej autorstwa, ulubienica alternatywnych środowisk w naszym kraju nie dawała nikomu o sobie zapomnieć. Album „Spadochron” z 2012 roku był pierwszą przepustką Meli na salony, jednak nagrane w tym roku single Wielkie Nieba oraz To Trop wydawały się być przypieczętowaniem dynamicznego początku popularności zjawiskowej wokalistki. Ten pierwszy, przebojowo i zadziornie wybijający się poza ramy indie popu, przez długie tygodnie nie opuszczał zarówno największych krajowych list przebojów, jak i mojej osobistej playlisty. Mela Koteluk swoim zniewalającym głosem i niebanalnymi tekstami odczarowała poniekąd popową muzykę, bowiem Wielkie Nieba to rodzynek w naszym zestawieniu. Jak to wielkie nieba krzyczą: „skacz, na ziemi mija czas„. Jeśli ktoś z jakichś powodów bujał ostatnio w obłokach i omijał polską muzyczną rzeczywistość, niech wraca na ziemię. Szkoda byłoby przegapić tak spektakularne muzyczne zjawisko jak Mela Koteluk. PR

9. Town Of Strangers- Bokka

Bokka wydając, kompletnie out of the blue , w październiku singiel Town of Strangers, a potem (na początku listopada) debiutancki album, srogo namieszała w tegorocznych podsumowaniach. Zresztą zdecydowanie zasłużenie. Promujący album kawałek, nagrany podobno w całości na iPadzie to kompozycja hipnotyzująca, bajecznie klimatyczna, polirytmiczna, posklejana z bujnej palety dziwnych dźwięków (najbardziej uwagę przykuwa chyba dźwięk przelewającej się wody w potrząsanej butelce – nigdy nie sądziłem, że może to brzmieć tak fantastycznie, dopóki nie posłuchałem Town of Strangers na słuchawkach). Wciąż nie wiemy kim są ludzie tworzący Bokkę, wiemy natomiast, że robią pomysłową, nietuzinkową, klimatyczną i różnorodną jeśli chodzi o muzyczne inspirację (trochę tu Lykke Li, trochę The Cure, trochę Sigur Ros) muzykę, która wypływa internetowymi wodami poza granice naszego kraju.  MM

8. Holidays in Rome- Tomasz Makowiecki

Będę szczery. Gdyby nie wydany w tym roku „Moizm”, w szeregach naszej redakcji nazwisko Tomka Makowieckiego prawdopodobnie nigdy by nie padło. Nie dlatego, że nikt z nas nie znał tego wokalisty, również nie dlatego, że z jakiegoś powodu gardziliśmy jego muzyką. Po prostu Makowiecki funkcjonował dla nas w innej, równoległej muzycznej rzeczywistości. Sam „Moizm” pewnie póki co niewiele pod tym względem zmienił, choć trzeba przyznać, że narobił trochę szumu i zaburzył dotychczasową pozycję laureata popularnego niegdyś Idola. Zszokował dotychczasowych fanów jego muzyki, a zaintrygował wielbicieli poszukiwań nowych muzycznych doznań. A że electro-pop ostatnio w modzie, to i Tomasz Makowiecki postanowił pobawić się z elektroniką. Holidays In Rome to najlepsze co wskutek tego eksperymentowania powstało, choć nowy album piosenkarza kryje w sobie jeszcze kilka smakowitych kąsków. Wspomniany wyżej singiel godnie reprezentuje nowego Makowieckiego. Ciepło snujące się klawiszowe motywy wspólnie z wspomnieniami z wakacji w Rzymie z oczywistych przyczyn przywołują na moją myśl końcówkę tegorocznego lata. Niezależnie od tego czy Makowiecki inspirował się twórczością naszych electro-popowych pionierów czy nie, Holidays In Rome to po prostu bardzo dobry utwór, który u nas zasłużenie wylądował na 8. miejscu najlepszych polskich singli 2013. PR

7. Nie Mam Nic- Psychocukier

Skoro Psychocukier śpiewa, że nie ma nic to teoretycznie nie powinien też mieć singla. No i tego singla teoretycznie nie ma – znajdujący się 7. miejscu w naszym podsumowaniu kawałek to jeden z trzech udostępnionych przez zespół przed wydaniem Diamentów, który jako singiel po prostu pozwoliliśmy sobie potraktować. Czemu akurat ten? Bo to jeden z lepszych kawałków na płycie, a na pewno najbardziej zbuntowany, a buntownicze teksty bardzo lubimy. Istna punkowa petarda. Rzęsisty noise, pot i wrzask. No i świetny, rokendrolowo manifestujący wkurw i frustrację tekst. No wszystko tu jest czego chciałbym od Psychocukrów. MM

6. Unconscious- Rebeka

Tak to już po prostu jest, że cokolwiek wyjdzie spod skrzydeł producentów z Brennnessel, jest czymś świetnym. Drugi po Kamp! kojarzący się z tą wytwórnią zespół, w tym przypadku duet, to Rebeka. Poznaniacy zasłużenie znaleźli się na podium zestawienia najlepszych polskich albumów 2013 roku, zatem nikogo zapewne nie zdziwi obecność Iwony i Bartosza również w dysze najlepszych singli. Unconscious, bo na ten singiel padło, jako godny reprezentant „Hellady” pięknie łączy w sobie melodyjność subtelnej elektroniki ze skocznym, rytmicznym bitem. Utwór ten jak mało który w tym roku przywołał swoim brzmieniem ducha najpiękniejszych w muzyce lat osiemdziesiątych. Odważna eksploracja głębi syntezatorowych melodii w połączeniu z mrocznym, ale chwytliwym wokalem Iwony sprawiły, że Unconscious na długo zapadnie w mojej świadomości jako jeden z electro-popowych szlagierów 2013 roku. Kto wie, być może w przyszłości wspominać będziemy lata 2012-2013 jako początki popularyzacji tego gatunku w naszym kraju, a Rebekę wymieniać będziemy w gronie jego pionierów. PR

5. Magia– UL/KR

Duet z Gorzowa Wielkopolskiego to wybryk natury na tyle duży, że powinni o nim pisać nie dziennikarze muzyczni, a Adam Wajrak, sir David Attenborough i Krystyna Czubówna. Bo to skąd na polskiej scenie wzięło się dwóch tak diabelnie zdolnych osobników, którzy potrafią namieszać muzyką będącą z krwi i kości muzyką alternatywną w świecie mainstreamu jest zagadką na którą nikt nie zna odpowiedzi. UL/KR już przy okazji debiutu przestał być tylko bożyszczem kontrkultury i undergroundu, po wydaniu „Amentu” można by pisać o Błażeju Królu i Maurycym Kiebzaku „gwiazdy” gdyby właśnie nie postanowili zawiesić wspólnej działalności. W każdym razie singlowa Magia to był kawałek, który w tym roku zachwycił szerokie rzesze fanów. Nikt do końca nie był w stanie wytłumaczyć na czym magia Magii polegała. Wielu obdarzonych krasomówczym darem i przenikliwym uchem próbowało, wszyscy połamali sobie zęby na tym ciężkim twardym orzechu. Czy to był hipnotyczny wokal Króla, enigmatyczny tekst czy minimalistyczna elektronika w tle? Do końca nie wie nikt. Faktem jest, że UL/KR w 2013 roku zaczarowali polską scenę muzyczną. WL

4. Ojciec- Waglewski Fisz Emade

Choć na najnowszym albumie Waglewski Fisz Emade, czyli Matka, Syn, Bóg dobrych, a nawet świetnych kawałków co niemiara, to właśnie Ojciec został wytypowany do reprezentowania płyty jako singiel ją promujący. Śmiesznie prosty, bujający riff w bluesowej, energicznej zalewie perkusji momentalnie wpada w ucho. No a Fisz po raz kolejny zachwyca tekstowo i jeszcze raz potwierdza, że w każdym gatunku muzycznym za jaki się bierze czuje się jak, nomen omen, ryba w wodzie. MM

3. Storms- Eric Shoves Them In His Pockets

Tych trzech sympatycznych młodych ludzi na zdjęciu powyżej było autorami jednego z najcieplej przyjętych debiutów na naszej scenie muzycznej w tym roku. „Walk It Off” to album wypełniony ciepłymi i sympatycznymi kompozycjami, pozytywnie odróżniającymi się brzmieniem od tego co można z reguły na naszej scenie usłyszeć. Dobrze wiedzieć, że istnieją jeszcze nad Wisłą inni ludzie poza redaktorami Porcysu, którzy wiedzą o istnieniu takich alternatywnych amerykańskich zespołów jak Pavement czy Modest Mouse i potrafią się od nich dużo nauczyć. Tego przejawem jest między innymi króciutki singiel Storms. Jego pojawienie się w sieci wywołało poruszenie większe od przysłowiowej burzy w szklance wody. Wciąż jednak nie był to rozgłos porównywalny do sierpniowej burzy z piorunami. Mam nadzieję, że przy okazji premiery ich kolejnego singla będzie o Eric Shoves Them In His Pockets dużo głośniej, bo na to po prostu zasługują. WL

2. Uśmiechnięty Pies– Dick4Dick

Problem jaki zawsze wszyscy mieli z zespołem Dick4Dick był taki, że nikt ich nie brał na serio. Mogli tworzyć nie wiadomo jak ambitną i odkrywczą muzykę, ale i tak wszyscy traktowali ich jako „tych od rozlewania kefiru na koncertach” i „popierdolonych teledysków” (jak ten, i ten, i ten). Ich odbiór powinien się zmienić po ostatniej płycie „5”, ponieważ panowie tak jakby trochę dojrzeli i się uspokoili. Nic dziwnego bo bycie Dyżurnymi Jajcarzami Polskiej Muzyki musiało być dla nich już mocno męczące. Wraz z dojrzeniem panowie nie stracili jednak swoich potężnych atutów, czyli poczucia humoru i zdolności posługiwania się ironią. Udowodnili to na swoim singlu Uśmiechnięty Pies. Jego tekst to bowiem bardzo celna złośliwość pod adresem nas wszystkich, żyjących w czasach powszechnego uzależnienia człowieka od portali społecznościowych i internetu. Doprawiony jest bardzo energetyczną warstwą dźwiękową powodującą, że po przesłuchaniu tego utworu każdy staje się merdającym ogonem uśmiechniętym psem. A wers „Padła sieć. Od razu zjem nie muszę robić zdjęć” dostaje ode mnie specjalną nagrodę Wers Roku. WL

1. Melt- Kamp!

Który polski wykonawca w ciągu ostatnich kilku lat obskoczył wszystkie największe festiwale w naszym kraju (m.in. Open’er, Coke Live, Selector, Audioriver), a na koncertach klubowych gromadzi pod sceną tłumy większe niż niejeden zagraniczny zespół? Która polska ekipa rozkręca potańcówki w brytyjskich klubach, zapraszana jest na inne europejskie festiwale (choćby na serbski Exit Festival) i w międzyczasie reprezentuje nasz kraj na SXSW w Teksasie? Kryteria te spełnia chyba wyłącznie łódzkie objawienie 2012 roku, czyli zespół Kamp!. Rok temu docenialiśmy Radka, Michała i Tomka za debiutancki album, z kolei w tym klasyfikujemy ich kawałek Melt na pierwszym miejscu oficjalnych singli jakie ukazały się w 2013. Melt to prawdopodobnie najlepszy kawałek z debiutu Kamp! i jednocześnie bezkonkurencyjnie najlepszy naszym zdaniem tegoroczny singiel. Osadzony w tanecznym klimacie utwór wyciskał z nas resztki sił ilekroć słyszeliśmy go na żywo, a jego odświeżone synth-popowe brzmienie sprawia, że brzmi on równie wyśmienicie na słuchawkach. Melt to zatem przede wszystkim jedno z niewielu potwierdzeń tego, że polscy artyści również potrafią tworzyć dobrą muzykę, która nadaje się nie tylko do słuchania, ale również do hulaszczej zabawy. Jeśli chłopaki z Kamp! w dalszym ciągu będą robić swoje, wszystko wskazuje na to, że pierwsze miejsca w naszych kolejnych rocznych podsumowaniach będą z góry obsadzone. PR

Może Was zdziwić fakt, że na szczycie listy najlepszych polskich singli 2013 roku znajduje się utwór pochodzący z płyty wydanej w 2012 roku. Jak się jednak trochę nad tym zastanowić to wyraźnie widać, że debiut Kamp! pod koniec zeszłego roku był przedwczesnym początkiem tego roku w polskiej muzyce. A rok 2013 należał w pełni do tego tria. Dwie trasy koncertowe po całej Polsce, w czasie których kluby dosłownie pękały w szwach (między innymi legendarny już koncert w Palladium) plus obecność na festiwalach poza granicami naszego kraju i zaproszenie do prestiżowego studia nagraniowego w Madrycie. To przedstawiona w skrócie lista tegorocznych dokonań łódzko-wrocławskiego tria. Ostatecznym potwierdzeniem ich statusu jako największej gwiazdy polskiej muzyki roku 2013 jest nasza nagroda za singiel roku. A wydane w tym roku kalendarzowym Melt za każdym razem sprawia, że rozpływamy się z zachwytu i nabieramy wody w usta, a nogi same rwą się do tańca. I to jest właśnie to, za co Kamp! najbardziej lubimy. WL

Bez bicia przyznaję, że Kamp! przez bardzo długo leżał gdzieś poza moimi muzycznymi zainteresowaniami. Zasłaniałem się miłością do mimo wszystko trochę bardziej gitarowych brzmień i niechęcią do jakiejkolwiek elektroniki w ogóle. Wykrzykiwałem w szale „Kamp Nou” za każdym razem, gdy rozmowy z resztą redakcji schodziły na temat tria z Łodzi. Nie powiem, fajnie było się trochę poprzekomarzać. Zawsze będę wspominał te chryje z nostalgią i krokodylą łzą w oku. Wszystko co dobre kiedyś się jednak kończy, by ustąpić miejsca czemuś może jeszcze lepszemu. Półtora miesiąca temu wybrałem się na targi Co Jest Grane. Głównie, aby zobaczyć w akcji Waglewskich, ale miałem również w planach wpaść na koncert Ani Rusowicz. Ania się niestety rozchorowała, co spowodowało pewną zaskakującą roszadę, która zmieniła moje podejście do Kamperów. Ku zaskoczeniu wszystkich w zastępstwo Ani na scenie pojawili się Łodzianie. Melt w wydaniu koncertowym rozwaliło mnie doszczętnie, położyło na łopatki i zrobiło mi nieporządek w chaosie – no bo trzeba było zrzucić estetyczne/gatunkowe kajdany, kupić płytę i stać się neofitą Kampu. No i trzeba było przyznać się do tego przed resztą ekipy Słyszymisię. MM

BONUS

Róg: Phoenix- Sorry Boys

W dziesiątce polskich albumów „Vulcano” zespołu Sorry Boys rzutem na taśmę wdarło się między inne najlepsze naszym zdaniem tegoroczne płyty. Z singlami Warszawiacy nie mieli już tyle szczęścia. Niemniej jednak mój osobisty stosunek do ostatnich dokonań Beli Komoszyńskiej i jej kolegów sprawia, że czuję się zobowiązany do wyróżnienia singla jako mojego osobistego bonusu. Wybór na szczęście był prosty. Spośród trzech wydanych w tym roku singli promujących nowe wydawnictwo Sorry Boys, zdecydowanie najbliższy mojemu uznaniu był Phoenix. Evolution (St. Teresa) rewelacyjnie otwiera cały materiał na „Vulcano”, jednak w roli samodzielnego singla w mojej świadomości nie dał rady wystarczająco zaistnieć. The Sun wydawał mi się genialny dopóki nie natknąłem się na bijący go na głowę Phoenix. Mój osobisty faworyt połączył w sobie wszystko, co potrzebne było do nagrania idealnego dla mnie utworu. Elektroniczne uniesienia, rockowy charakter, barwne dęte wstawki i niebanalne słowa śpiewane zniewalającym głosem wokalistki. Phoenix towarzyszył mi w ostatnich miesiącach zawsze kiedy go potrzebowałem i choć ostatnio mógł zostać nieco odstawiony na bok, to i tak wiem, że w razie kolejnej ewentualnej potrzeby, będzie on gotów odrodzić się i ponownie stać się nieodłącznym dla mnie muzycznym puzzlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s