Vulcano | Sorry Boys

vulcanoO tym, że polska muzyka wyrobiła się w ostatnich latach niczym przysłowiowe gacie w kroku można by pisać godzinami. Kreatywnością, różnorodnością i dźwiękowymi eksperymentami artyści z naszego podwórka doścignęli już tak zwany zachód i pozostaje nam czekać na fundamentalny wkład rodzimych grajków w kanon światowej muzyki. W końcu coraz częściej zdarza nam się usłyszeć kawałek, którego polskie pochodzenie przyjmujemy z niemałym niedowierzaniem. Tym bardziej ciepło robi się w sercu, gdy uświadamiamy sobie, że dobrej muzyki nie trzeba już szukać w niszach, jak to było jeszcze niedawno temu za czasów hegemonii zespołów takich jak Strachy na Lachy tudzież innych Happysadów. Piszę o tym pod wpływem ogromnego wrażenia jakie wywarł na mnie świeży wciąż album warszawskiego zespołu Sorry Boys, bowiem Vulcano to krążek którego nie tylko dobrze się słucha od pierwszej do ostatniej sekundy, ale to także płyta wypełniona po brzegi emocjami i uczuciami.

Trudno mówić o znacznej ewolucji zespołu w odniesieniu do Hard Working Classes, czyli debiutu z 2010 roku. Choć brzmienia kawałków z tej właśnie płyty pięknie komponowały się w jedną spójną całość, to odnoszę wrażenie, że w dźwięki na Vulcano zespół tchnął dodatkową porcję wrażliwości. Z muzycznej perspektywy jednak hipnotyzujący wokal Beli Komoszyńskiej w połączeniu z nastrojowym tłem malowanym przez jej kolegów pozostaje domeną zespołu Sorry Boys. Zespołu przedstawiać raczej nikomu nie trzeba. Warszawiacy w swojej karierze obsypani zostali już niejednym wyróżnieniem, nie uciekają przed medialnym szumem, a ich kawałki regularnie pojawiają się w stacjach radiowych. Nie uwierzę zatem, że nikt nigdy nie miał do czynienia z muzyką graną przez Sorry Boys, zwłaszcza że w pierwszych dniach listopada na sklepowych półkach ukazało się ich drugie długogrające dzieło zatytułowane Vulcano. Choć erupcja nastąpiła dopiero ostatnio, to wulkan pierwszy raz dał o sobie znać już na początku bieżącego roku, kiedy to zespół stopił ostatnie śniegi kawałkiem The Sun.

Na albumie znajduje się łącznie dziesięć kompozycji, które swoim różnorodnym brzmieniem sprawiają, że cały materiał na Vulcano to wyśmienity nastrojowy miszmasz. Sorry Boys na swoim nowym albumie w cholernie przyzwoity sposób przeskakują z gatunku na gatunek, mieszcząc w nieco ponad 35 minutach elementy zarówno przebojowego popu, nieco mocniejszych rockowych brzmień oraz elektroniki – zarówno tej delikatnej, jak i znacznie bardziej mrocznej i wyrazistej. Te brawurowe wariacje okazują się być jednak strzałem w dziesiątkę. Jak na każdym albumie, na Vulcano są momenty lepsze i trochę gorsze, jednak definitywnie słychać, że Sorry Boys zadbali by wszystko było tu na swoim miejscu, by płynnie zgrywało się z sobą oraz by na tej niewielkiej przestrzeni czasowej zmieścić i przekazać jak najwięcej emocji i uczuć. No i co ważne – uczynić to przy użyciu nie tylko muzyki, ale także słów. Pod względem lirycznym Vulcano jest opowieścią o przemijaniu, o zachodzących zmianach i próbach ucieczki od codziennej rzeczywistości.

A muzyka? Jak już wspominałem, Vulcano to krążek brzmieniowo wszechstronny. Raczej próżno szukać na nim przebojowych szlagierów, choć singlowe utwory, a więc The Sun czy otwierający całe wydawnictwo Evolution (St Teresa) mają niemały potencjał by stać się komercyjnymi hitami trwającego wciąż 2013 roku. Największe wrażenie wywiera na mnie sposób w jaki członkowie zespołu bawią się elektroniką. Surowe linie basu i melodyjne klawiszowe wstawki spektakularnie zaznaczają swoją obecność w nostalgicznym Leaving Warsaw, tajemniczo niepokojącym This New World, czy podniosłym Miss Homeless. Fanom nieco skromniejszych, bardziej minimalistycznych i spokojniejszych linii melodycznych zdecydowanie do gustu przypadną fortepianowy, naładowany wrażliwością Back To Piano oraz osadzona w momentami orientalnych muzycznych klimatach miłosna ballada Dagny.

Naturalnie, jak zresztą za każdym razem gdy mowa jest o Sorry Boys, gromkie brawa należą się wokalistce. Bela wspina się na wyżyny swoich wokalnych zdolności, potrafiąc najpierw charyzmatycznie niczym Kate Bush prowokować swoje struny głosowe do wydawania pełnej gamy dźwięków (jak choćby w Phoenix), by później zamienić swój wokal w delikatny dziewczęcy głos a’la Katie White z The Ting Tings (weźmy na przykład tytułowy kawałek Vulcano). Z ręką na sercu przyznaję, że dawno już kobiecy śpiew nie przyprawiał mnie o tyle ciarek na plecach, co w przypadku frontwoman warszawskiej kapeli. Na deser Sorry Boys zostawili jedyny w tym zestawieniu polskojęzyczny kawałek. Rytmiczna Zimna Wojna to ukłon w stronę zwolenników polsko-polskiej muzyki. Bardzo dobry, chwytliwy tekst w połączeniu z przyjemnym i ciepło pulsującym riffem same nasuwają pytanie do Beli: czy nie warto byłoby częściej nagrać czegoś po polsku, skoro okazuje się, że wychodzi jej to tak przyzwoicie?

Nie chcę być zbyt pochopny w swojej ocenie, ale Vulcano to album zasługujący na miano jednego z najciekawszych polskich alternatywnych albumów tego roku. Nie wiem, czy to kwestia tego, że Sorry Boys faktycznie wstrzyknęli w ten album coś więcej niż własne muzyczne umiejętności, czy może fakt, że płyta ta spadła na mnie akurat w tym, a nie innym momencie mojego życia. No cóż, sorry boys, ale wszystko wskazuje na to, że w końcówce roku polską sceną muzyczną zawładnie Bela Komoszyńska z kolegami.

Róg

2 responses to “Vulcano | Sorry Boys

  1. Słaba kapela. Na Liście Trójki nie istnieją, a podobno ta stacja ich lubi. bELA wyje, a nie śpiewa.I ten pseudo angielski. Koszmar. Pozdro.

  2. Szczerze mówiąc, nie od razu spodobał mi się ten album. Dopiero po kilkukrotnym przesłuchaniu doceniłam jego wartość. Dagny jest chyba moim ulubionym utworem z tej płyty… Ale i tak uważam, że to nie są szczyty możliwości Sorry Boys. Czekam na więcej.😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s