Matka, Syn, Bóg | Waglewski Fisz Emade

matka_syn_bog

Mam nadzieję, że dwóch dżentelmenów wyraźnie obecnych na powyższym zdjęciu przedstawiać nie trzeba, a co do tożsamości trzeciego osobnika z zamazaną twarzą wszyscy łatwo się domyślają, o kogo może chodzić. Gdyby ktoś jednak ostatnie trzydzieści lat spędził błąkając się po dziewiczej puszczy białowieskiej i w związku z tym nie miał zielonego pojęcia co się dzieje w polskiej muzyce to śpieszę z pomocą w identyfikacji. Ci trzej panowie to panowie Wojciech, Bartek i Piotrek Waglewscy. Członkowie najbardziej uzdolnionej muzycznie rodziny w Polsce, której drzewo genealogiczne obsadzone jest dobrymi płytami niczym płodna jabłoń owocami w porze zbiorów.

Ten dorobek zawdzięczany jest zarówno starszej gałęzi rodu, czyli Wojciechowi Waglewskiemu i jego działalności w legendarnym dla polskiej sceny zespole Voo Voo i płytom solowym, jak i jego synom Bartkowi i Piotrkowi, bardziej znanym jako Fisz i Emade. Młodsi Waglewscy zaczynali karierę od muzyki hip-hopowej, zawsze należąc do najbardziej awangardowych i rozpoznawalnych przedstawicieli tego świata muzycznego nad Wisłą. W ich dorobku znajdują się też dwie płyty nagrane razem z Michałem Sobolewskim jako Kim Nowak, na których postanowili wrócić do swoich młodzieńczych fascynacji muzyką metalową i hardrockową lat 60. i 70. Teraz ojciec z synami postanowili po raz drugi razem wejść do studia i nagrać album pod szyldem Waglewski Fisz Emade. Poprzednim razem w 2008 roku skończyło się to platynową płytą zatytułowaną „Męska Muzyka”. Są bardzo duże szanse, ze ze świeżo wydanym albumem „Matka, Syn, Bóg” będzie bardzo podobnie.

Powodów jest mnóstwo. Po pierwsze wszyscy trzej panowie mają tuż za sobą naprawdę świetne płyty. Zarówno „Wilk” Kim Nowak, jak i „Nowa Płyta” Voo Voo znalazły się w czołówce zeszłorocznych podsumowań najlepszych albumów w naszym kraju. Przez pięć lat jakie minęły od ostatniego wspólnego rodzinnego albumu Waglewskich panowie zdążyli dojrzeć muzycznie (zwłaszcza ci młodsi) i są lepiej przygotowani do odpowiedzi na pytanie jaką muzykę chcieliby wspólnie grać. Ponadto poprzednie spotkanie w studiu było dla tej trójki pewnym procesem poznawczym, eksperymentem. Mimo (a może z powodu) rodzinnych więzów, panowie musieli wzajemnie przełamać pewne bariery, żeby móc współpracować i współtworzyć. Na pewno był to dla wszystkich trzech fascynujący i niezwykle rozwijający proces. Zresztą te wzajemną fascynację wyraźnie słychać na „Męskiej Muzyce”. Teraz wchodząc razem do studia wiedzieli mniej więcej na co się piszą i mogli skupić się w pełni na tworzeniu i współpracy. Dzięki temu powstał album dojrzalszy, spójniejszy i bardziej przemyślany. Tak jak „Męska Muzyka” mogła być traktowana trochę jak spontaniczne pójście ojca z synami na boisko pograć w kosza, tak „Matka, Syn, Bóg” przypomina bardziej poważną męską rozmowę o najważniejszych kwestiach. Dodatkowo muszę wspomnieć o moim osobistym, być może błędnym, ogólnym wrażeniu. „Matka, Syn, Bóg” wydaje mi się być albumem bardziej zrównoważonym, niż ten z 2008 roku. Słuchając „Męskiej Muzyki” nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że poza kilkoma momentami („Majty”, „Sport”, „Badminton”) kiedy (dosłownie) do głosu dochodził Fisz, była to płyta zdominowana przez najstarszego z Waglewskich. Nie twierdzę, że to źle, ani że nagrywana była celowo i świadomie pod jego dyktando. Musiał to być naturalny efekt, bo nie wierzę, żeby pan Wojciech był despotycznym ojcem, zwłaszcza w studiu. Niemniej poczucie zachwiania równowagi gdzieś tam mnie uwierało. Teraz nie mam nawet cienia takiego wrażenia. Mam natomiast wrażenie obcowania z płytą znakomitą.

Po pierwsze dlatego, że zawartość „Matki, Syna, Boga” to 13 świetnych piosenek, Razem trwają 60 minut, co sprawia, że jak na dzisiejsze standardy jest to dość długi album. Nie sposób się jednak nim zmęczyć lub znudzić. Gitara pana Wojciecha, bas Fisza i bębny Emade, wzbogacane o gościnne klawisze i żeńskie chórki brzmią na tyle różnorodnie i ciekawie, że praktycznie nie zauważamy upływu czasu. Słychać dużą swobodę w przyjmowaniu różnych konwencji i bawieniu się łączeniem i mieszaniem stylów. Barowy klimat „Pocisku” i „Posłuchaj” bardzo dobrze współgra z brzmiącym trochę jak hiphopowe dokonania młodszych Waglewskich „Trupkiem” i „Człowiekiem Ćmą” czy zahaczającymi o klimaty country „Ile Jeszcze Życia” i „Kometą”. Najspokojniejszymi kompozycjami są minimalistyczna, acz przejmująca „Matka” (ciary niesamowite), nieco nostalgiczny „Syn” i muzyczna modlitwa „Bóg”. Nie mogło zabraknąć też bluesa najwyraźniej zaznaczającego swoją obecność w singlowym „Ojcu”, „Wrze Gąszczu”, „Żółtym Bucie” z rzężącą gitarą w stylu „Burn the Witch” QOTSA i wieńczącej album perełce „Na Okrągło”. Muzyce towarzyszą partie wokalne Fisza i Wojciecha Waglewskiego, którzy czasem podejmują ze sobą symboliczny dialog, jak w „Ojcu”, czasem się uzupełniają, a czasem po swojemu opowiadają własne historie. Owe historie to kolejny bardzo mocny atut tej płyty. Skoro za ich pisanie wzięli się dwaj szatańsko zdolni tekściarze spośród ścisłej czołówki ludzi piszących w naszym języku, to oczywistą konsekwencją jest to, że stoją na bardzo wysokim poziomie. Szczególnie zgrabnie wypadają teksty, które są formą męskiej, szczerej rozmowy dwóch facetów o najważniejszych kwestiach dotyczących życia i nie tylko (vide „Ojciec”, „Syn”, „Matka”, „Bóg”). Nie oznacza to, że swobodne opowiastki z lekkim przymrużeniem oka, typu „Pocisku”, „Trupka” czy „Na Okrągło” wypadają przy nich blado.

Ogółem rzecz biorąc midasowe ręce panów Waglewskiego, Fisza i Emade znów zamieniły w złoto, to czego się dotknęły. Teraz pozostaje tylko kupić bilet na koncert i iść zobaczyć jak ojciec z synami dogadują się na scenie. A potem czekać spokojnie na kolejną, znakomitą płytę Voo Voo/ Kim Nowak/ Fisz Emade/ Tworzywo Sztuczne/ Waglewski Fisz Emade.

Lewandowski

One response to “Matka, Syn, Bóg | Waglewski Fisz Emade

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s