Pyszne dźwięki od The Dumplings

Czasem internauci potrafią specom od tak zwanej promocji spłatać solidnego figla. Czasem okazuje się bowiem, że są bardziej skuteczne metody wypromowania muzyki niż wcielanie w życie pseudoteorii wkutych w czasie nudnych studiów na jakimś marketingu czy tzw. Wyższej Szkole Manipulacji i Wciskania Kitu. Niedawno mieliśmy do czynienia z olbrzymią, rozbuchaną do granic możliwości i kosztującą krocie kampanią promującą album „Random Access Memories” Daft Punku, Miley Cyrus by zwrócić uwagę na swój nowy album prowokacyjnie trzęsła tyłkiem i wykonywała obsceniczne gesty na scenie robiąc z siebie szmatę, a Lady Gaga kiedyś włożyła na siebie mięso. Nie tędy droga. W ciągu ostatnich kilku dni mamy na naszym rodzimym podwórku do czynienia z zupełnie oddolną histerią na punkcie pewnego duetu ze Śląska, a wywołana jest ona przez jeden, za to bardzo istotny czynnik. Fantastyczną muzykę.

Ta histeria (4 tysiące nowych lajków na facebooku w pięć dni, a zapewne ta liczba w chwili pisania przeze mnie tego tekstu nadal rośnie) wybuchła wokół zespołu The Dumplings. Jak sami o sobie piszą „muzyka to duża część ich serc”. Justyna Święs i Jakub Karaś pochodzą z Zabrza i są jeszcze bardzo młodzi. On ma 17 lat, ona 16. Zaczęli współpracę się przy okazji konkursu piosenki, na który Kuba stworzył akompaniament dla Justyny. Jeśli już wtedy byli choć w połowie tak dobrzy, jak są teraz, to z pewnością wygrali ten konkurs w cuglach. Ich przepis na tworzenie muzyki od czasów tego konkursu nie uległ zbytnim zmianom. Nadal to Kuba tworzy podkłady, a Justyna śpiewa. Ich twórczość można próbować klasyfikować jako electro-pop, ale byłoby to zbyt dużym uproszczeniem. Siatka ich inspiracji i odwołań rozciąga się dużo dalej niż ten jeden gatunek.

Na razie nie mają na koncie żadnej EP-ki, ani oficjalnego singla. Mają natomiast 9 utworów na swoim Soundcloudzie. A one zachwycają. Ujawniają niezwykły naturalny talent i wszechstronność duetu. Znajdują się wśród nich spokojne i melodyjne ballady, przyjemnie wibrujące i rytmiczne kompozycje oraz energiczne pigułki z świdrującą wnętrzności linią basu. Momentami trudno uwierzyć, że podkłady powstały przy użyciu tylko gitary, perkusji i klawiszy. Z kolei Justyna raz śpiewa po angielsku, raz po polsku, w obu tych językach czując się jak ryba w wodzie. To nie jest częsty przypadek. Dodatkowo ujawnia olbrzymie zdolności do modulacji i zabawy swoim głosem. Z łatwością tańczy wokalnie w dotychczasowym niepodzielnym królestwie Brodki, by za chwilę wskoczyć w nastrojowe klimaty Meli Koteluk lub zbliżyć się do brzmienia lodowatych skandynawskich głosów Lykke Li, czy Karin Andersson. Trudno mi uwierzyć, żeby zdążyła to wszystko wyćwiczyć. Dawno nie używałem tego słowa do opisywania muzyki nagrywanej przez nastolatków, ale muszę zrobić przyjemny wyjątek. Twórczość The Dumplings jest zjawiskowa.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s