Days Are Gone | Haim

haim-days-are-gone-cover

W 1966 brytyjski zespół The Who nagrał utwór „The Kids Are Alright”. Singiel szybko stał się hymnem przedstawicieli subkultury modsów, a jego obecność w dzisiejszej świadomości również jest znaczna. Nie będę przytaczał kto i kiedy go scoverował (to zadanie dla specjalisty w tej dziedzinie: Redaktora Maciejewskiego), ani kto i kiedy nagrał utwór o tytule odwołującym się do tej piosenki autorstwa Pete’a Townshenda. Zmierzam do tego, że z okazji rozpoczynającego się roku 2013 redakcja NME postanowiła pobawić się w Nostradamusa i przewidzieć przyszłość muzyki gitarowej. Jej przepowiednie nie były jednak równie złowieszcze co te francuskiego aptekarza. Nasi Koledzy i Koleżanki po fachu z New Musical Express konstatowali bowiem wtedy, że znajduje się ona w dobrych rękach. Powoływali się na przykłady zespołów, które premierę debiutanckiego krążka miały wówczas przed sobą, a sprawiały wielce obiecujące wrażenie. Zwłaszcza duże nadzieje pokładane były w dwóch zespołach których wizerunek ukazał się na okładce ze znajomym dopiskiem „The Kids Are Alright” owiniętych Union Jackiem i Gwieździstym Sztandarem. Honoru Jej Królewskiej Mości bronili chłopaki z Palma Violets. Zadanie godnego reprezentowania Stanów spadło na barki trzech sióstr z zespołu Haim.

Nie przypadkowo akurat te dwie grupy, a nie np. Peace i Savages, pojawiły się na okładce NME. Jest wiele rzeczy łączących obie kapele. Po pierwsze były to dwa najbardziej hajpowane zespoły roku 2012. Po drugie autentyczny zachwyt wszystkich świadków wywoływały bardzo energiczne występy na żywo obydwu kapel. Ich single zostały uznane przez najbardziej wpływowe media za najlepsze, bądź jedne z najlepszych ubiegłego roku (NME palmę (hihi) pierwszeństwa przyznawało oczywiście Palma Violets, z kolei BBC z nieznanych nikomu przyczyn preferował Haim). Rzeczywiście zapowiadało się na to, że rok 2013 będzie areną muzycznego pojedynku między zespołami z Londynu i Kalifornii. Wszystko to wywoływało reminiscencje z początków Nowej Rockowej Rewolucji i małej rywalizacji między The Strokes i The Libertines. Jeśli teraz mamy do czynienia z jakąkolwiek Nową-Starą Post-Indie-Pre-Punkową Rewolucją to rozpoczęła się ona w lutym wraz z premierą albumu „180” Palma Violets. Bardzo długo trzeba było czekać na odpowiedź sióstr Este, Danielle i Alany, ale wreszcie się doczekaliśmy. Oto jest: debiutancki krążek „Days Are Gone” autorstwa Haim.

Od premiery pierwszego singla w lutym 2012 do premiery debiutu 30. września minęło długie 20 miesięcy. Przez ten czas dziewczyny zdążyły dopisać kolejne osiągnięcia do swojej listy. Wydały trzy chwytliwe single, wystąpiły dwukrotnie na Glastonbury (raz co prawda jako chórek Primal Scream ale znajdą się tacy, co chociażby za taki występ daliby się pokroić żywcem) i zdołały zgromadzić pokaźną ilość fanów. Większość z nich przekonywały do siebie żywiołowymi, mocno zabarwionymi rockowo koncertami. Ktoś kto tylko na ich podstawie wyrobiłby sobie zdanie o charakterze twórczości Haim, może doznać szoku po przesłuchaniu debiutu sióstr. W nagraniach studyjnych bowiem ich muzyka prezentuje się jako mieszanka soft rocka spod znaku Fleetwood Mac, folk popu i r’n’b (same dziewczyny przyznawały się do inspiracji tymi gatunkami). Nad tą wybuchową mieszanką próbowali zapanować producenci James Ford (Arctic Monkeys, Klaxons i połowa duetu Simian Mobile Disco) i Ariel Rechtshaid (Vampire Weekend, Usher). Z pozytywnym skutkiem, ponieważ bogata różnorodność brzmienia to niewątpliwie atut przemawiający na korzyść „Days Are Gone”. Kolejnym jest lekkość, przystępność i przebojowość kompozycji. Naprawdę dawno nie miałem okazji słuchać albumu, na którym każdy z 11 utworów miałby potencjał na stanie się singlem mogącym na długo zagościć w radiu. Dotyczy to zarówno singlowych i typowo soft rockowych „Falling”, „Forever”, „The Wire” i „Don’t Save Me” jak i zaskakującego utworu tytułowego powstałego jako efekt współpracy dziewczyn z Jessie Ware. Dwa najjaśniejsze punkty to jednak utwory „My Song 5” i „Let Me Go”. Pierwszy z nich to niepokojąca i pulsująca piosenka łącząca w sobie elementy bezkompromisowej elektroniki i przesterowanych gitar. Drugi to natomiast soundtrack szamańskiego obrzędu w którym na pierwszy plan wysuwa się potężnie dudniąca perkusja i wyraziście brzmiący wokal. Pozostałe kompozycje,, spokojniejsza „Go Slow”, melodyjna „If I Could Change Your Mind”, nieco soulowe „Honey & I” i melancholijne „Running If You Call My Name” krzywdy naszym uszom nie wyrządzają. Nie są też przesadnie nużące, jednak do całości albumu nic nie wnoszą i przelatują bezwiednie przez naszą głowę wpadając jednym uchem a wypadając drugim.

„Days Are Gone” to płyta bardzo przyjemna w odbiorze. Potrafi spodobać się już od pierwszego przesłuchania. Jednak nie należy do gatunku albumów coś zmieniających w muzyce, potrafiących na długo zagościć w słuchawkach i głośnikach, czy powodujących konieczność przewartościowania swojego życia. Biorąc jednak pod uwagę, że to dopiero debiut Haim, to spisały się one więcej niż dobrze. Jeśli zaś chodzi o rywalizację z Palma Violets…. Cóż… All The Kids Are Alright

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s