Right Thoughts, Right Words, Right Action | Franz Ferdinand

FF

Po sezonie ogórkowym, jaki w ostatnich tygodniach miał miejsce na rynku muzycznym, w końcu nadszedł czas na wysyp płytowych nowości, na które nasza redakcja od dawna zacierała sobie rączki. Jako pierwsi z szeregu wystąpili Szkoci z Franz Ferdinand, którzy po czterech latach od wydania ostatniego studyjnego longpleja w końcu pozwolili nam cieszyć się nowym długogrającym materiałem. Single promujące album Right Thoughts, Right Words, Right Action znane są już od pewnego czasu, zespół prezentował też większość premierowego materiału na ostatnich trasach koncertowych, zatem do szczęścia brakowało jedynie egzemplarza płyty na półce. Na taką przyjemność możemy sobie pozwolić od wczoraj, a więc od poniedziałku 26 sierpnia.

Pierwszy przedsmak nowego albumu zespołu Franz Ferdinand niektórzy mieli już okazję usłyszeć ponad rok temu, kiedy to na głównej scenie Openera ekipa dała fenomenalny koncert prezentując między innymi kilka nieznanych wówczas nikomu premierowych kawałków. Oficjalnie wersje studyjne dwóch utworów zaprezentowane zostały światu dwa miesiące temu. Single Right Action i Love Illumination miały być bezpośrednimi zwiastunami zapowiadanego na końcówkę sierpnia czwartego albumu FF. Dodatkowo polscy fani Franza otrzymali zaszczyt usłyszenia większej części materiału w wersji na żywo jako jedni z pierwszych na świecie, bowiem koncert Szkotów podczas tegorocznej odsłony Coke Live Music Festival był otwierającym trwającą właśnie trasę zespołu. Alex Kapranos, Nick McCarthy, Paul Thomson i Robert Hardy zagrali w Krakowie aż sześć utworów z nowego albumu i – sądząc po reakcji publiczności – nikt nie miał wówczas wątpliwości, że kwartet z Glasgow jest wciąż w znakomitej formie.

Jak na Franz Ferdinand przystało, album rozpoczyna się od mocnego uderzenia. W końcu dotychczas Szkoci otwierali swoje longpleje między innymi kawałkami takimi jak The Fallen czy Ulysses. Tym razem na pierwszy rzut poszedł singlowy Right Action, którego przebojowe turutu-turutu na długo przytwierdza się do naszych słuchowych doznań. Klip do utworu śmiało można by ochrzcić mianem wizualizacji całego soundtracku jaki nagrywa dzisiejszy Franz Ferdinand. To jednak nie koniec startu z przytupem. Numer dwa to fenomenalny, chyba najlepszy na całej płycie, zadziorny kawałek Evil Eye, a tuż po nim następuje bomba w postaci okraszonego wyrazistym basem i rewelacyjnymi solówkami Love Illumination. Po napompowanym żywiołowym początku Szkoci serwują nam spokojniejszy, rytmicznie wlekący się Stand on the Horizon oraz beatlesowsko melodyjny Fresh Strawberries. Jeśli powszechnie grany byłby gatunek indie dance rock, idealnym jego przedstawicielem byłby szósty na płycie Bullet. Ta utrzymana w skocznym tempie kompozycja swoim boybandowskim brzmieniem przywołuje czasy, gdy jeszcze było modnie pohasać w rytm tanecznych gitarowych motywów. Charakterystyczny riff uświetnia również eksperymentalnie brzmiącą opowieść o drzewach i zwierzętach enigmatycznie zatytułowaną Treason! Animals. W samej końcówce albumu Franz Ferdinand nieco zwalniają tempo, jednak prezentują z jaką lekkością potrafią nagrywać przyjemne, wpadające w ucho melodie. Tak oto flegmatyczny The Universe Expanded wprowadza swoim mruczeniem dość tajemniczą aurę, Brief Encounters zachęca do rytmicznego kołysania się, a rozpędzające się balladowe Goodbye Lovers and Friends swoim refrenem z łezką w oku macha nam na pożegnanie.

Franz Ferdinand powinni mieć teraz swoje pięć minut. We wrześniu brytyjska scena muzyczna zadrży przede wszystkim za sprawą zbliżającej się płyty Arctic Monkeys, ale w stawce mogą liczyć się także przecież Placebo i Manic Street Preachers. Póki co jednak to Szkoci zadali cios. I to solidny cios. Do nokautu sporo jednak brakuje. Choć Right Thoughts, Right Words, Rights Action to album, którego słucha się dobrze od samego początku aż po ostatnie akordy, to jednak sądząc po czuwającej konkurencji niewykluczone, że za dwa tygodnie nikt o albumie FF nie będzie już pamiętał. Mimo wszystko, chłopakom należą się gratulacje, bowiem nagrali płytę na miarę swoich możliwości. Wprawdzie z debiutanckim Franz Ferdinand oraz z You Could Have It So Much Better nowe wydawnictwo raczej nie ma co konkurować, to Tonight, a więc swojego poprzednika, Right Thoughts… moim zdaniem bezproblemowo kładzie na łopatki.

Róg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s