Coke Live Music Festival 2013: dzień pierwszy

Tak się w tym roku złożyło, że organizatorzy Coke Live Music Festival niemal idealnie zmieścili wszystkie godne mojej uwagi koncerty w pierwszym dniu imprezy. Muzyka zespołów takich jak Wu-Tang Clan czy Florence and the Machine spoczywa daleko poza kręgiem moich muzycznych zainteresowań, stąd też wyjazd do Krakowa na jeden wieczór w zupełności wystarczył by zaspokoić mój letnio-festiwalowy głód. A po Openerze głód był spory i już teraz przyznam, że artyści tacy jak Mela Koteluk, Brodka, Biffy Clyro oraz Franz Ferdinand byli idealnym deserem w miesiąc po wydarzeniach z Gdyni. Rozpoczynamy zatem krótką wycieczkę po tym, co działo się 9 sierpnia na terenie krakowskiego Muzeum Lotnictwa.

Mela Koteluk, Main Stage

Zupełnie nie byłem świadom tego, jak ogromne wrażenie może zrobić na mnie jedna, niepozorna wokalistka. Mela, a tak naprawdę Malwina Koteluk, była pierwszą artystką jaka miała wystąpić podczas tegorocznego CLMF i miała trudne cele do zrealizowania: po pierwsze musiała rozgrzać publiczność czekającą na występy kolejnych gwiazd, a ponadto przyciągnąć uwagę wszystkich krzątających się z parasolami po terenie festiwalu ludzi. Wokalista bezapelacyjnie stanęła na wysokości zadania. Z minuty na minutę pod główną sceną gromadzili się kolejni uczestnicy festiwalu, którzy pomimo nieustannie padającego deszczu spontanicznie podrygiwali w rytm muzyki jaką serwowała Mela Koteluk. W setliście znalazły się przede wszystkim przeboje z debiutanckiej płyty Meli, takie jak Spadochron, Wolna, Melodia Ulotna, Działać Bez Działania czy Dlaczego Drzewa Nic Nie Mówią, ale wystarczyło też czasu na nowe utwory – Wielkie Nieba oraz To Trop, a także na melodyjną interpretację piosenki What Else Is There? z repertuaru Röyksopp. Mela zachwyciła mnie nie tylko swoimi wokalnymi umiejętnościami, ale także skromnością, wrażliwością, wdziękiem i niesłychanym urokiem osobistym.

Brodka, Main Stage

Jeśli miałbym w krótkich słowach opisać Brodkę, jaką ujrzałem tego dnia na głównej scenie, użyłbym określenia wulkan energii. Ta młoda, charyzmatyczna wokalistka potwierdziła swoim trwającym około godzinę występem, że jest obecnie jedną z najważniejszych artystek na polskiej popowo-alternatywnej scenie muzycznej. Pod Main Stage zeszły się tłumy żądnych zabawy fanów, a Monika, niczym rasowa, sceniczna weteranka, dała pełen werwy koncert. Nie sposób w końcu nie bawić się do hitów takich jak Varsovie czy Dancing Shoes (kawałek pojawił się w wersji zremiksowanej przez Kamp!) oraz starszych piosenek z repertuaru wokalistki, głównie tych z Grandy. Patrząc jak Brodka żywiołowo skacze po scenie, jak świetnie dogaduje się z publicznością oraz jak pod koniec wskakuje w tłum fanów zastanawiałem się jak to się stało, że nigdy wcześniej nie było mi dane zobaczyć jej na żywo. Warto dodać jeszcze, że artystka całkowicie przegoniła chmury i deszcz wspominając wydarzenia sprzed dwóch lat, kiedy to z powodu burzy jej koncert został przerwany. Tym razem jednak aura pozwoliła Brodce i jej zespołowi na wytrwanie na scenie do samego końca. I bardzo dobrze.

Biffy Clyro, Main Stage

Po rozgrzewce w wykonaniu jednych z najzdolniejszych polskich wokalistek przyszedł czas na szkocką inwazję, którą tego wieczoru zapoczątkowała rockowa ekipa Biffy Clyro. Panowie przyjechali do naszego kraju pierwszy raz od momentu wydania ich dwupłytowego albumu Opposites i premierowo zaprezentowali nam kawałki z tego właśnie wydawnictwa. Oficjalnie mogliśmy zatem przekonać się, że kawałki które na płycie brzmią nieźle, na żywo wypadają znacznie lepiej. Obok singlowych Stingin’ Belle, Black Chandelier (zadedykowany grającym po Biffy Clyro chłopakom z Franz Ferdinand), Biblical (to ten kawałek, który można było usłyszeć w spocie zwiastującym tegoroczny CLMF) i Opposite, w setliście znalazło się jeszcze kilka nowych kawałków, takich jak Sounds Like Balloons, Spanish Radio czy The Joke’s On Us. Szkoci zaserwowali nam także sporą dawkę muzyki z poprzedniej płyty Only Revolutions, między innymi Bubbles, The Captain, God & Satan oraz Many of Horror. Na moje (i pewnie wielu innych osób) nieszczęście, w setliście niemalże kompletnie zabrakło miejsca dla starszych utworów. Jedynym reprezentantem z Puzzles był Living Is A Problem Because Everything Dies, a poprzednie płyty zostały całkowicie pominięte, co, nie będę ukrywał, niemiło mnie zaskoczyło, zwłaszcza,że dzień wcześniej na węgierskim Sziget Festival Szkoci zagrali choćby Who’s Got A Match (toż to przecież największy ich hicior!), 57 oraz Glitter And Trauma. Niemniej jednak wrażenia z koncertu były dla mnie jak najbardziej na plus. Było pogo, było szaleńcze, rytmiczne podskakiwanie i wspólne śpiewanie tekstów piosenek. Fajnie było po raz drugi zobaczyć w jakiej formie są panowie z Biffy Clyro.

Franz Ferdinand, Main Stage

Najważniejszym punktem programu pierwszego dnia CLMF był niewątpliwie występ kolejnej szkockiej ekipy – Franz Ferdinand. Panowie byli u nas rok temu, jednak za każdym razem gdy przyjeżdżają, ich koncert cieszy się ogromnym zainteresowaniem ze strony polskich fanów. Koncertem w Krakowie FF rozpoczęli europejską trasę koncertową, zatem nie do końca było jasne czego będzie można się po tym występie spodziewać. Ten element zaskoczenia bardzo pozytywnie wpłynął na rozwój wydarzeń na koncercie, który od pierwszych minut pobudził tłumnie zgromadzoną publikę do zabawy. Szkoci zaczęli od No You Girls, więc nie trzeba było długo czekać na entuzjastyczną reakcję publiczności, która do samego końca dawała z siebie wszystko. Poza wspomnianym przebojem z Tonight, w zestawie utworów znalazły się wszystkie inne największe hity zespołu. Nie mogło przecież zabraknąć takich petard jak Do You Want To, Ulysses, The Fallen, Walk Away czy zagranych jedno po drugim (o ja cię, ale było) Take Me Out i This Fire. Osobiście największe wrażenie zrobiły na mnie jednak rytmiczne The Dark of the Matinée, Can’t Stop Feeling z wstawkami z I Feel Love Donny Summer oraz Outsiders, podczas którego cała czwórka muzyków przez kilka minut żywiołowo tłukła pałeczkami w bębny. Naturalnie innymi ważnymi momentami były nowe kawałki FF, które ukażą się już wkrótce na nowym albumie zespołu. Singlowe Right Action i Love Illumination (Alex zadedykował ten drugi zespołowi Biffy Clyro) zdały egzamin i poderwały do tańca fanów z równie mocnym impetem co starsze przeboje Franza. Zespół jest w świetnej formie i mam nadzieję, że już po wydaniu nadchodzącej płyty Right Thoughts, Right Words, Right Action nadarzy się kolejna okazja by zobaczyć ich na żywo.

Dawid Podsiadło, Cracow Stage

O tym koncercie wiele nie mogę napisać, bo byłem na nim ledwie kilka minut (tak, trafiłem idealnie na Trójkąty i Kwadraty). Koncert robiącego ostatnio potężną furorę Dawida był ostatnim tego dnia i jedynym o tej porze – nie było żadnej koncertowej alternatywy na tę niecałą godzinę. Można sobie zatem nietrudno wyobrazić jak wiele osób postanowiło sprawdzić fenomen tego młodego wokalisty. I ja również, z własnej nieprzymuszonej woli, postanowiłem się o tym przekonać. Podsiadło może i nie jest sceniczną bestią, ale ma chłopak cholernie wielki talent i potrafi go wykorzystać. Te kilka minut które poświęciłem na jego koncert pozwoliły mi zrozumieć jego fenomen i choć sam nie jestem wielkim fanem jego muzyki, to zdaję sobie sprawę za co uwielbiają go tysiące jego wielbicieli.

Róg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s