Franz Ferdinand powraca z przytupem

Mam nadzieję, że wszyscy już trochę ochłonęliśmy po Openerze. To pozwoli zostawić nam za sobą dyskusje na temat formy, kondycji i poziomu artystów jacy prezentowali się na gdyńskich scenach. Pora spojrzeć w przyszłość. Wszakże Opener to dopiero otwarcie sezonu letnich festiwali w Polsce. Przed nami jeszcze wiele równie (no może prawie) ciekawych imprez, a jedną z nich jest krakowski Coke Live Music Festival. Jedną z ogłoszonych gwiazd jest jeden z moich ulubionych zespołów rodem z Wielkiej Brytanii, który dodatkowo powraca w sierpniu z nową płytą. Z trudem mógłbym znaleźć lepszą okazję do napisania kilku słów o szkockiej formacji Franz Ferdinand.

Autorzy najlepszego moim zdaniem koncertu zeszłego roku powracają po długich czterech latach milczenia z nowym albumem. Czwarty krążek w dorobku Szkotów (choć może precyzyjniej byłoby powiedzieć Greka, dwóch Anglików i Szkota) zatytułowany będzie „Right Thoughts, Right Words, Right Action” i na półkach sklepowych ukaże się 26 sierpnia. Szykuje nam się pojedynek gigantów niczym sławetna Bitwa o Britpop bo ledwie dwa tygodnie później swój album „AM” wydadzą Arctic Monkeys. Ale o tym później. Skupmy się na nadchodzącym wydawnictwie Domino Records sygnowanym imieniem austriackiego arcyksięcia. Alex Kapranos opisał go jako krok naprzód w wykonaniu zespołu i „próbę poszukiwań optymizmu przez cynika”. Dosyć mgliste to zapowiedzi. Na samych słowach się na szczęście nie skończyło i niedawno poznaliśmy podwójny singiel promujący nowego longplaya.

Dwa nowe utwory zatytułowane są „Love Illumination” i „Right Action”. Słychać w nich wyraźne odejście od eksperymentów z elektroniką będących udziałem „Tonight”. Brzmienie jest bardziej zbliżone do debiutanckiego albumu szkockiej kapeli. Obydwa są zrywne, skoczne i utrzymane na bardzo wysokim poziomie energii. „Love Illumination” to rzężąca, wibrująca i ostra jak brzytwa ballada z riffem przyczepiającym się do naszego ucha niczym mucha do miodu. Jej duża motoryka i naiwno-pozytywny tekst sprawiają, że bardzo przyjemnie się tego słucha. Ode mnie duży plus za użycie instrumentów dętych (świetny dialog gitara-dęciak) i solówkę w połowie utworu. Drugi z nowych utworów, czyli „Right Action” to z kolei rytmiczna pigułka utrzymana w bardzo beztroskim klimacie. Idealna na piątkowe wyjście z kumplami na piwo. Jesteśmy królami życia i każda decyzja jaką podejmujemy jest właściwa. Do tego piosence towarzyszy klasyczny franzferdinandowski teledysk. Można odnieść wrażenie, że to jakaś zapomniana perełka z czasów „You Could Have It So Much Better”. Usta same układają się w uśmiech a słońce za oknem świeci jaśniej.

Wielokrotnie podkreślaliśmy, że rok 2013 wyjątkowo nas rozpieszcza jeśli chodzi o ilość i jakość nowej muzyki, która się w nim pojawia. Ja ostrzę już sobie zęby na przełom sierpnia i września. Człowiek będzie mógł znów poczuć się jakby miał 15 lat i z rozdziawioną gębą podziwiać rywalizację gigantów brytyjskiego indie rocka. Chodzi mi oczywiście o wspomnianą na początku zbieżność premier nowych albumów Franza Ferdinanda i Arctic Monkeys. Jak na razie na punkty prowadzą Arctic Monkeys. „Do I Wanna Know?” i „R U Mine?” to dwa muzyczne orgazmy, przy których „Love Illumination” i „Right Action” wypadają jak ciche pojękiwania z rozkoszy. Nie zapominajmy jednak, że walka w każdej chwili zakończyć może się knock-outem, bo czeluście „Right Thoughts, Right Words, Right Action” skrywać mogą niejedną petardę.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s