Muzyczny przewodnik po Warszawie

herbwarszawy

Niedawno pisałem recenzję płyty zatytułowanej „Piosenki o Warszawie” Lesława i Administratorra. Skłoniło mnie to do zastanowienia się jakie są najpiękniejsze, najlepsze, tudzież moje ulubione piosenki, których wspólnym mianownikiem jest Warszawa. Tego efektem jest poniższa lista, która wspaniale ukazuje to, że stolicę, mimo, iż daleko jej do bycia idealną, zdecydowanie da się pokochać. W różny sposób jest ta miłość wyrażana, bo bogactwo stylów i światów muzycznych na tej liście jest bardzo duże. Dlatego nie próbowałem uszeregować ich w jakimkolwiek innym porządku niż chronologicznym. Zapewne brakuje tu pozycji dla kogoś być może kluczowych. Ale to jest moja lista moich ulubionych piosenek o mojej Warszawie. Oto 21 utworów, które najpełniej ukazują jaka Warszawa jest w moich uszach:

1. „Piosenka o mojej Warszawie” Albert Harris

Zaczynamy od piosenki powstałej w najbardziej tragicznym dla stolicy momencie. Utwór powstał bowiem w 1944 roku, bezpośrednio po zakończeniu Powstania Warszawskiego. Autorem słów i muzyki był Albert Harris, a zaśpiewana została przez niego po raz pierwszy na otwarcie kawiarni założonej przez Mieczysława Fogga na gruzach stolicy. Tekst jest pięknym świadectwem trwałości uczuć pod adresem Warszawy, mimo tego, że „krwawe przeżywa dziś dni/że rozpacz, że ból cię przygniata/że muszę nad Tobą zapłakać”. Myślę, że dalszy komentarz jest zbędny.

2. „A tu jest Warszawa” Mieczysław Fogg

Kolejny utwór jest szczególnie mi bliski. Jego tekst, to wiersz powstały w drugiej połowie XIX wieku, w którym autor (Artur Bartels) rozprawia się z rozprzestrzeniającymi się po Powstaniu Styczniowym pogłoskami, jakoby wojska carskie zburzyły Warszawę. Co nie udało się Moskalom w 1864, zrobili w 1945 Hitlerowcy. I w tym samym roku Mieczysław Fogg śpiewa, że „mówili: nie ma Warszawy. A tu jest Warszawa”. I była, i jest nadal, bo to miasto to nie były tylko mury i budynki, ale coś znacznie więcej. Wspaniałe i wzruszające świadectwo niezłomnego ducha stolicy.

3. „Nie masz cwaniaka nad Warszawiaka” Stanisław Grzesiuk

Kolejna kompozycja pióra Alberta Harrisa. Tym razem w adaptacji miejskiej legendy i prawdziwego Warszawiaka z krwi i kości, czyli Stanisława Grzesiuka. Ten warszawski bard wszechczasów w wygłasza manifest cwaniackiej i łobuzerskiej części miasta. Robi to za pomocą gwary i banjo. Czy mogłoby być lepiej?  Być może, ale o tym za chwilę.

4. „Sen o Warszawie” Czesław Niemen

Międzypokoleniowy hymn towarzyszący Warszawiakom od lat. „Mam tak samo jak ty/miasto moje a w nim/najpiękniejszy mój świat” w bardzo trafny sposób oddaje uczucia przemożnej ilości osób zamieszkujących Warszawę odnoszących się do ich miasta. I mimo, że Czesław nie był z nad Wisły, a z nad Niemna to brzmi to wiarygodnie. Nie bez kozery utwór ten odśpiewywany jest przed każdym domowym meczem Legii Warszawa. Wtedy dopiero przyprawia o ciarki. Jestem pewien, że te wystąpią na skórze piłkarzy Lecha Poznań już w sobotę i obsrają się oni w zbroję, gdy te 25 tys. gardeł odśpiewa „Sen o Warszawie”

5. „Warszawa” David Bowie

Podobno David Bowie był w Warszawie w 1973, gdy wracał z podróżą koleją transsyberyjską po ZSRR. Podobno wysiadł nawet z pociągu i kupił w księgarni na placu Komuny Paryskiej (dzisiejszy plac Wilsona) płyty Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”. Ta krótka wizyta musiała na długo zapaść mu w pamięci, bo gdy nagrywał w Berlinie Zachodnim cztery lata później swoją płytę „Low”, to najdłuższy i najlepszy utwór na płycie nazwał „Warszawa”. Utwór przez dłuższy czas trwania jest poruszającą kompozycją instrumentalną, jednak słychać w nim też chórki, wskazujące na to, że Bowie zainspirował się twórczością zespołu, którego płytę był u nas zakupił.

6. „Warsaw” Warsaw

Skoro jesteśmy przy inspiracjach, to nie wypada nie wspomnieć o tej inspiracji. Bezpośrednio zresztą związanej z powyższym utworem. Kiedy Ian Curtis, Bernard Sumner, Peter Hook i Stephen Morris zakładali zespół, ich pierwszym pomysłem na nazwę było Warsaw, właśnie pod wpływem powyższego utworu autorstwa Davida Bowiego. Później okazało się, że w Londynie funkcjonuje zespół o nazwie Warsaw Pakt i panowie zdecydowali się na zmianę nazwy na Joy Division. Reszta jest już chyba wszystkim znana.

7. „Warszawa” T.Love

Pora na najbardziej przebojowy utwór o Warszawie. Ten hit T.Love pochodzący z 1990 roku nie mógł nie znaleźć się w tym zestawieniu. Powiedziano i napisano o tej piosence już tak dużo, że trudno mi coś dorzucić od siebie. Powiem może tylko, że dopiero po zostaniu studentem UW dotarł do mnie geniusz sformułowania „Krakowskie Przedmieście zalane jest słońcem”. No a poza tym to oczywiście super, że Muniek śpiewa o Warszawie jak o kochance, że „zielony Żoliborz, pieprzony Żoliborz”, że „Hitler i Stalin zrobili co swoje”

8. „Warszawa i Ja” Partia

Oto pierwszy z dwóch utworów w tym zestawieniu autorstwa mojego ulubionego ostatnimi czasy zespołu warszawskiego. Autorem tego utworu jest nieoceniony Lesław, będący dla mnie personalnie najważniejszym bardem Warszawy. W tym utworze wszystko jest na swoim miejscu. Chwytliwa melodia, zadziorna gitara, rytmiczna perkusja, bardzo łatwo wchodzący w głowę refren i świetny tekst. Najbardziej lubię słuchać tego utworu, kiedy „stoję na balkonie palę papierosa” i zawsze mówię sobie, że „szkoda tylko, że to wszystko się kiedyś skończy”. Nie no żartowałem. Palenie jest niezdrowe.

9. „Warszafka” Tworzywo Sztuczne

To z kolei jeden z najbardziej chillowych utworów autorstwa braci Waglewskich. Fisz i Emade pod szyldem Tworzywa Sztucznego i z udziałem Pablo Hudiniego nagrali utwór z bardzo wolno snującym się bitem i znakomitym tekstem. Ta znajdująca się na krążku „F3” z 2002 roku w bardzo zmyślny sposób krytykuje tę najbardziej nadętą, bo i taka jest, część mieszkańców Warszawy.

10. „Powietrze” Partia

Drugi w tym zestawieniu utwór Partii. Jak dla mnie jeszcze lepszy niż znajdująca się na debiutanckim albumie tej formacji piosenka „Warszawa i ja”. Głównie dzieje się tak za sprawą tekstu, wspaniale rzężącej gitary i niesamowitej linii basu obecnych w tym utworze. Niezwykle pasuje mi również sposób opowiadania tej zawartej w tekście historii przez Lesława. To sprawia, że naprawdę trudno oderwać mi się od tego songu, i polecam wszystkim polubienie go w równym stopniu, bo z nim to nasze „warszawskie powietrze” staje się trochę mniej zanieczyszczone.

11. „Warszawa” Kombajn do Zbierania Kur po Wioskach

Teraz radykalna zmiana nastroju. Brzmienie tego utworu jest zdecydowanie bardziej nastrojowe i melancholijne. Dzieje się tak za sprawą emocjonalnie nacechowanego wokalu i brzmienia gitary. Przejmująco śpiewany fragment „Tak naprawdę to nienawidzę/tego podwórka i tego okna”, jak i pozostała część tekstu pokazują, że nie wszystko w tym mieście jest proste. I proszę nie zrażać się dziwną nazwą zespołu. Ta muzyka naprawdę „bierze”.

12. „Stare Miasto” Lao Che

Nadeszła pora na płytę w całości poświęconą wydarzeniom o których pisałem na początku. Nagrany przez Lao Che w 2005 roku album „Powstanie Warszawskie” musiał znaleźć się w tym zestawieniu. Równie dobrze mógłby być reprezentowany przez dramatyczny i minimalistyczny „Czerniaków”, nieco bardziej utrzymaną w klimatach reggae „Barykadę”, czy przejmujące „Kanały”. Ostatecznie zdecydowałem się na tango „Stare Miasto”, ponieważ najbardziej kojarzy mi się z heroiczną walką, jaką w sierpniu 1944 podjęło to dumne miasto.

13. „Moje Miasto” Maria Peszek

Pierwszy singiel z pierwszej płyty Marii Peszek stanowi kolejną deklarację przywiązania do Warszawy, tym razem przedstawianej przede wszystkim jako miasto „ze światła poczęte/z deszczu wyżęte”. Warszawa przedstawiana jest jako miasto z wadami, jednak przede wszystkim jest to miasto Marii i w związku z tym te wady są jej wybaczane. Na albumie „Miastomania” pojawił się też utwór „Pieprzę cię miasto” pokazujący, że ta miłość nie zawsze jest taka prosta i oczywista.

14. „Vava to” Vavamuffin

Kolejna zmiana brzmienia i światu muzycznego rzuca nas w objęcia reggae spod znaku Vavamuffin. Panowie zabierają nas na podróż po Warszawie przekonując, że jest to miasto pulsujące w rytm dźwięków spod jamajskiego słońca. Można z tym oczywiście polemizować, niemniej ich miłość do stolicy jest w tym kawałku widoczna jak na dłoni.

15. „Ferajny” Eldo

Nie może zabraknąć w tym zestawieniu głosu tej zakapturzonej części mieszkańców Warszawy. Wybrałem utwór Eldo ponieważ jest on moim zdaniem najbardziej przywiązanym do Warszawy raperem. Cwaniaczkowie o których śpiewał Grzesiuk noszą teraz szeleszczące ubrania, kaptury, szaliki z „elką” i skąpe fryzury. Nie zmieniło się to, że to nadal charakterne chłopaki a ich miłość do miasta jest nadal szczera. „Ferajny” przeplatane są zresztą fragmentami „Nie masz cwaniaka nad Warszawiaka”, więc Eldo się chyba czuje spadkobiercą Grzesiuka.

16. „Warszawa” Rotofobia

To jest natomiast utwór zespołu, który kiedyś był niezwykle bliski mojemu sercu, a teraz trochę przepadł. Jego największymi atutami jest wybijający się na pierwszy plan riff gitarowy, i fenomenalne tempo nadawane przez grającego na perkusji Arkusa (legendarnego perkusistę znanego z Partii i Komet). Niestety słuch o Rotofobii zaginął i nie mam pojęcia, czy uda im się wydać debiutancki album w najbliższym czasie. Jeśli tak, to ten utwór musi się tam znaleźć.

17. „Warszawa Wschodnia” Paplopavo

Kolejna zmiana klimatu. Ze świata muzyki garaży i gitar, przechodzimy do świata kawiarni i pianina. Pablopavo o Warszawie śpiewał niejednokrotnie, jednak wybór mój padł na „Warszawę Wschodnią” z uwagi na niesamowite brzęczenie wspomnianego pianina na samym początku. Bardzo podoba mi się też historia Janka opowiadana przez Pablopavo. Jednym słowem chapeu bas.

18. „Warsaw” Pink Freud

Kolejna piosenka utrzymana jest w podobnym klimacie. Jest nią mianowicie utwór „Warsaw” zespołu Wojtka Mazolewskiego, czyli najbardziej charakternej na naszej scenie jazzowej grupy Pink Freud. Najbardziej w pamięci zapada brzmienie tej przenikliwej trąbki i polirytmiczność kompozycji. Uwaga, bo potrafi uzależnić.

19. „Nie ma cwaniaka nad Warszawiaka” Projekt Warszawiak

Banjo zamienione zostało przez minimalistyczny podkład elektroniczny. Stanisława Grzesiuka zastąpił Łukasz Garlicki. Zaśpiew zastąpiła melorecytacja. Nie zmieniły się słowa i wydźwięk. Adaptacja Projektu Warszawiak została okraszona kultowym już teledyskiem przedstawiającego w ciekawy sposób całą złożoność krajobrazu warszawskiego. Dyskusje i polemiki, która wersja jest lepsza i czy można legendarne utwory przerabiać w taki sposób nie mają moim zdaniem większego sensu, bo jest na takiej liście miejsce dla obu wersji.

20. „Varsovie” Brodka

„I fell in love with the city” i  wszystko jasne. Monika dołącza wraz z tym utworem i wyznaniem do wielce szacownego grona osób, które swoje uczucie do Warszawy zamieniły na bardzo dobry utwór. Tak dobry, że dostała za niego wiele wyróżnień i nagród. Wśród najważniejszych trzeba wspomnieć Fryderyka i Singla Roku od Redakcji Słyszymisię. Może lipca jeszcze nie ma, ale możesz Brodka wstawać i iść już na rower bo za oknem piękna warszawska wiosna.

21. „Księżyc nad Ochotą” Lesław i Administratorr

Last but not least jak to mawiają Anglicy, utwór z płyty od której zacząłem kompletowanie swojej listy. Jako iż album Lesława i Administratorra nazywa się „Piosenki o Warszawie” i znajduje się na nim 13 utworów to miałem spośród nich nieograniczony wybór. Moim faworytem od początku był singiel „Księżyc nad Ochotą”, ponieważ to on skłonił mnie do sięgnięcia po ten krążek, więc w ten sposób postanowiłem go uhonorować. Oto i on:

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s