I Love You | The Neighbourhood

Choć na polskie sklepowe półki debiutancki album zespołu The Neighbourhood dotrze dopiero za dwa tygodnie, to świat może cieszyć się tym krążkiem już od pewnego czasu. My zaś dzięki potędze Internetu i możliwości darmowego odsłuchu również mamy już okazję ku temu, by zaznajomić się z premierowym materiałem nagranym przez Amerykańską kapelę. Płyta nosi tytuł I Love You i – wbrew temu co mogłoby się wydawać – nie jest to muzyka o miłości.

The Neighbourhood to kalifornijski zespół, który najprościej byłoby umieścić w szufladce z napisem indie. De facto byłoby to jednak dość ryzykowne, biorąc pod uwagę fakt, że w ich muzyce można doszukać się inspiracji folkową muzyką, garażowego brzdąkania, a nawet rapu. Nazwa zespołu nie jest raczej wymieniana wśród muzycznych nadziei, takich jak Savages, Peace, Guards czy Palma Violets, co do których pokładane są w tym roku największe oczekiwania. Może tak być dlatego, że ich muzyka do Europy dotarła trochę za późno lub dlatego, że nie wpływa ona do uszu jak po maśle. Tę nową jakość w muzyce indie trudno przyrównać do dokonań któregoś ze współcześnie grających zespołów. I Love You bezapelacyjnie zasługuje na więcej niż jedną szansę. Zwłaszcza w przypadku tych, którzy poszukują w dzisiejszej muzyce całkiem nowych wrażeń. Album ten, który można odsłuchać choćby tutaj, jest pigułką zawierającą wiele pozornie niezgrywających się ze sobą elementów, jednak przełknięcie jej może wprowadzić w chwilowy stan muzycznego haju.

Na pierwszy rzut wpada utwór How. Wyłaniające się z niepokojącego intro klawisze i perkusja stwarzają undergroundowy nastrój, który wspólnie z melancholijnym wokalem momentalnie zaburzają wyobrażenie o ciepłej Kalifornii, z której wywodzą się członkowie The Neighbourhood. Nie bez powodu na okładce albumu, zamiast oświetlonej słońcem plaży, widnieją gęste cumulusy. W drugim na płycie Afraid kluczową rolę odgrywa stłumiony śpiew odsłaniający nieco wulgarne i bardzo odważne oblicze panów z sąsiedztwa. Rytmiczne tło z momentami wyróżnianym basem, jakkolwiek ponuro brzmi, naprawdę daje się lubić. Nie inaczej jest w przypadku Everybody`s Watching Me (Uh Oh). Kolejny, znany jeszcze na długo przed opublikowaniem całego wydawnictwa, kawałek Sweater Weather manipuluje słuchaczem nieoczekiwanymi zmianami tempa. Szybka perkusja na początku i naładowana mocą zwrotka w refrenie zwalniają tempo. Pod numerem pięć kryje się singlowy utwór Let It Go. To właśnie od niego wszystko się zaczęło. Dzięki temu kawałkowi The Neighbourhood dotarli do naszego kraju i wzbudzili ciekawość miłośników nowego eksperymentalnego brzmienia. Trudno inaczej określić kawałek, w którym rap przeplatany jest z przebojowym śpiewem, a energiczna perkusja towarzyszy raz to mrocznym, a raz wpadającym w ucho gitarom.

Chwila wytchnienia następuje wraz z początkiem piosenki Alleyways. Mniej nasycona warstwa muzyczna pozwala napawać się każdym brzmieniem z osobna. Niepokojące intro zwiastuje siódmy na płycie kawałek o tajemniczym tytule W.D.Y.W.F.M.?, który po uważnym przesłuchaniu daje się rozszyfrować jako What Do You Want From Me. Ta piękna muzyczna mieszanka folku, psychodelicznych brzmień gitary oraz subtelnego wokalu, razem z następnym Flawless wciąż utrzymują nas w spokojniejszym klimacie. Dziewiątka to kolejny publikowany przed premierą albumu kawałek. Female Robbery zaczyna się w stylu Archive czy The xx, ale po chwili panowie z The Neighbourhood znów dają o sobie przypomnieć. Kawałek ten oparty jest na jednolitej linii melodycznej jednak monotonia to ostatnie pasujące do niego określenie. Utwór ten jest esencją tego co można usłyszeć na całym I Love You, co czyni go jednym z najlepszych na tym wydawnictwie. Niepozorne, wystukane na cymbałkach intro do Staying Up całkiem nieoczekiwanie zwiastuje kolejną bombę. The Neighbourhood zamiast zacząć powoli zwalniać tempo przed końcem albumu, utrzymują je na bardzo przyzwoitym poziomie. Trudno przypisać to określenie do muzyki Kalifornijczyków, ale ten kawałek brzmi naprawdę przebojowo. Ostatni na I Love You kawałek Float otwierany jest przez żywiołową perkusję. I tym razem możemy poczuć się oszukani, bowiem z każdą sekundą utwór ten stopniowo hamuje, aż w końcu na planie zostaje tylko akustyk, który wspólnie z wokalem idealnie wieńczą cały krążek.

Album najpierw zaskakuje, za kolejnym razem intryguje, aż w końcu sprawia, że nie sposób się od niego oderwać. The Neighbourhood pozostają w cieniu innych tegorocznych debiutantów trochę na własne życzenie. To jednak całkiem nieistotne. W końcu jak tu nie ugościć tych sąsiadów, skoro witają nas słowami I Love You?

Róg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s