In Guards We Trust | Guards

guards

W czasie długiego weekendu szukamy odpoczynku od codziennego natłoku obowiązków. Zostawiamy na boku stosy rzeczy do zrobienia i na chwilę staramy się zrelaksować. Chyba, że piszemy po majówce maturę, albo byliśmy bardzo leniwymi studentami. W każdym innym wypadku spokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Za chwilę nastąpi powrót do żmudnego wypełniania kolejnych powinności. Warto przed tym jeszcze na chwilę się zatrzymać i posłuchać debiutanckiego albumu zespołu, który może wnieść namiastkę błogiego spokoju w naszą zabieganą codzienność. Wystarczy spojrzeć na okładkę powyżej. Ten zespół również ceni sobie możliwość odpoczynku.

Zespołem tym jest pochodzące ze słonecznej Kalifornii trio Guards. Tworzą je Richie Follin, Loren Humphrey i Kaylie Church. Ich pierwsza EP-ka pochodzi z 2010 roku, jednak dopiero w ciągu ostatnich 12 miesięcy zrobiło się o nich nieco głośniej w indie światku. Wszystko za sprawą ich debiutanckiej płyty „In Guards We Trust”, która swoją premierę w USA miała w lutym. Zespół postanowił, że publiczność ze Starego Kontynentu będzie musiała poczekać na ich pierwsze długogrające wydawnictwo nieco dłużej. W Europie debiutancki album Guards ukazał się 29. kwietnia i razem z nowymi płytami Palma Violets, Peace, The Courteeners, Merchandise i Foals utrzymuje mnie w przekonaniu, że indie się jeszcze nie skończyło.

Wydawnictwo Guards znacząco się jednak różni od płyt artystów wymienionych przeze mnie wyżej. Już po otwierającym ten album „Nightmare” słychać, że kalifornijskie trio postanowiło pójść inną drogą. Podkreślona perkusja, wycofany wokal z nałożonym efektem echa, hymniczne chórki. Nie za często tworzy się muzykę w ten sposób w dzisiejszych czasach. Kolejny numer to „Giving Out” w którym najbardziej zapadającym w pamięć elementem jest stadionowy refren. Łudząco podobnie brzmi singlowy utwór „Ready to Go”. Towarzyszy nam w nim bicie dzwonów i podobny rozmach co w poprzedniej piosence. Rozmach to cecha wspólna większości kompozycji zawartych na tym krążku, min. kolejnego singla „Silver Lining”. Da się tu uchwycić wpływy zespołów takich jak The Verve, tudzież Spiritualized. Nieco odróżnia się od reszty kawałek „Heard the News”, w którym dużą rolę odgrywa gitara jęcząca niczym syrena. Nieco przypomina mi ta piosenka twórczość The Stone Roses. Zupełnie inaczej znowu brzmi „Not Supposed To”. Ta bardzo spokojna kompozycja utrzymana jest w klimacie letniego wieczoru spędzanego w gronie przyjaciół przy ognisku. Bardzo intrygujący początek ma utwór „I Know It’s You”. Ta pięciominutowa kompozycja stanowi bardzo przyjemną propozycję z kilkoma zmianami tempa i wyraźnymi akcentami. Kolejne dwa utwory to najlepsze obok „I Know It’s You” utwory na płycie. Singiel „Coming True” z bardzo miarowymi zwrotkami i wybuchającymi fontannami dźwięków w postaci refrenów to naprawdę solidna dawka energii. „Your Man” to natomiast powolna i nastrojowa ballada, świetnie ukazująca jaśniejsze strony Guards. Bardzo mocną stroną tego kawałka jest partia gitarowa. Dziesiąte „Can’t Repair” to kolejna piosenka, która jest przyjemna, ale trochę płaska i niczym szczególnym się nie wyróżnia. „Home Free” znów ukazuje inklinacje Follina i spółki do grania niczym The Stone Roses. Płyta spokojnie kończy się wraz z nostalgicznym i powolnym „1&1”, które brzmieniem kojarzy się mocno z twórczością duetu MGMT.

Ogólne wrażenie po tej płycie jest raczej pozytywne. Nie zapominajmy, że to debiut. „In Guards We Trust” jest bardzo piosenkową płytą. Nie składa się ona w jakąś większą, bardziej koherentną i przemyślaną całość. Jest raczej zbiorem 12 piosenek, z których każda to potencjalny singiel, niż prawdziwym Albumem z krwi i kości. Nie ma co oczekiwać po niej przełomu w tworzeniu muzyki, czy jakiejkolwiek rewolucji w tym zakresie. Teksty też nie stoją na jakimś niebotycznym poziomie wyrafinowania. Głównym atutem tego krążka jest jego ciepłe brzmienie, sprawiające, że nie sposób nie pomyśleć o lecie w trakcie jej słuchania. Z pewnością ci kalifornijscy strażnicy mają potencjał i nie pozostaje nic innego jak poczekać, czy będą potrafili właściwie go wykorzystać.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s