Komety zwiastują nowy album

Trochę teraz przynudzę. W starożytności pojawienie się na niebie komety (nie wspominając o kilku) zwiastowało zawsze jakieś nieszczęście. Śmierć cesarza, wybuch Wezuwiusza, albo inną katastrofę. Przez wieki ludzie bali się tych kul gazów z warkoczem przelatujących w pobliżu ziemi. Nawet w pozornie niezabobonnym XX wieku zdarzały się takie historie, jak masowe popełnienie samobójstwa przez członków sekty Wrota Niebios w 1997 roku związane z pojawieniem się komety (miało im to zapewnić znalezienie się na statku kosmicznym ukrywającym się w jej warkoczu). Jednak w Polsce, kraju gdzie wszystko dzieje się na opak, pojawienie się Komet zwiastuje zazwyczaj nie katastrofę, a błogosławieństwo.

Wszystko za sprawą zespołu, który powstał na gruzach legendarnej grupy Partia 10 lat temu na warszawskim Żoliborzu. Dwaj członkowie tamtej kapeli, czyli Lesław i Arkus postanowili wtedy nie zawieszać współpracy, tylko kontynuować ją pod nowym szyldem. Tak powstały Komety. Jeszcze w tym samym 2003 roku ukazał się debiutancki album zatytułowany po prostu „Komety” i panowie przystąpili do metodycznego zdobywania polskiej i zagranicznej sceny muzycznej. Kolejne albumy „Via Ardiente”, „Komety 2004-2006”, „Akcja V1”, wydane najpierw w Meksyku, a potem w Polsce „The Story of Komety”, koncertówka „Złoto Azteków” i ostatni „Luminal” stanowiły sukcesy olbrzymie, bardzo duże lub duże. Stało się tak za sprawą kompletniej odmienności grania Komet od innych kapel obecnych na polskiej scenie muzycznej. Rockabilly i post-punk w ich wydaniu stał i stoi na poziomie trzy, cztery razy wyższym niż pozostałych zespołów próbujących grać taką zadziorną i gitarową muzykę nad Wisłą. Kolejnym aspektem ich wyjątkowości stała się charakterystyka tekstów Lesława. Jego bardzo specyficzny i nieoczywisty sposób opowiadania o otaczającej rzeczywistości i relacjach z płcią przeciwną zyskał wielu zwolenników (niektórzy nawet twierdzą, że Lesław stał się w pewnym momencie głosem swojego pokolenia). Nic dziwnego, że muzyka Komet spodobała się również zagranicą a zespół, jako jeden z niewielu z naszego kraju, został tam naprawdę doceniony.

„Luminal” ukazał się w 2011 roku. Od tego czasu nastąpiły pewne zmiany. Przez 10 lat swojego funkcjonowania skład personalny zespołu zmieniał się bardzo często. Teraz Komety powracają do najbardziej klasycznego. Po kilku latach przerwy, do Lesława ponownie dołączył na perkusji Arkus, a dwójka ta wzmacniana jest przez W.Szewko, basistę wspominanej już raz Partii. Zespół postanowił zmienić też wytwórnię. Po latach współpracy z Jimmy Jazz Records panowie związali się z Thin Man Records (prężna i niezależna wytwórnia wydająca albumy min. UL/KR, Drekotów i Płynów). Nakładem tego labelu ukaże się nowy album Warszawiaków. Komety zwiastują go wydanym 22 kwietnia singlem.

„Nie mogę przestać o tobie myśleć” świadczy o powrocie, tfu, utrzymaniu przez Komety bardzo wysokiej formy. Zaskoczeniem może być nieco funkowy klimat tego utworu. Nie ma tak charakterystycznych dla tego zespołu dominujących rzężących gitar (te pojawiają się dopiero pod koniec), ale cytując klasyka „też jest zajebiście”. Wyrazista perkusja wraz z migoczącymi i błyszczącymi klawiszami sprawiają, że jest to utwór o którym nie można przestać myśleć. Fantastycznie wypada też ta rozdzierająca solówka na harmonijce. Bardzo dobrej muzyce towarzyszy również świetny tekst Lesława. Oparty, jak sam przyznaje, na wątkach autobiograficznych opowiada o bardzo nieprostej prostej historii. Całość szybko wpada w ucho i na długo tam zostaje. Mam nadzieję, że jest to zwiastun płyty o której także nie będzie dało się szybko zapomnieć.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s