Wyjątkowy koncert UL/KR w Cafe Kulturalnej

ulkr_cafekultur

Czasem na koncert idzie się w celu posłuchania bardzo dobrej i ambitnej muzyki (vide L.Stadt). Innym razem oczekujemy imprezy która zapadnie nam w pamięć na długie tygodnie i która spowoduje, że nasze kolana i biodra pójdą w ruch i przełamią prawa fizyki (vide Kamp!). Zdarzają się też koncerty na które idzie się po to, by usłyszeć ze sceny mocne słowa o otaczającej rzeczywistości (Gówno), lub mieć do czynienia z bardziej ironicznym i zdystansowanym spojrzeniem na nią (Psychocukier). Od czasu do czasu trafiamy na koncerty, z których człowiek wychodzi odmieniony i oczyszczony. Taki koncert zdarzył się w ubiegły piątek (26. kwietnia) w warszawskiej Cafe Kulturalnej.

O oczyszczenie publiczności zadbał świetnie znany naszym czytelnikom gorzowski duet UL/KR. Panowie Błażej Król i Maurycy Kiebzak po raz pierwszy od premiery ich drugiego albumu „Ament” odwiedzili stolicę. Miałem okazję widzieć ich już w stolicy na żywo podczas Festiwalu WUJek i Europejskich Targów Muzycznych Co Jest Grane. Obydwa te występy zrobiły na mnie bardzo duże wrażenie. Dlatego powodowany olbrzymią ciekawością jak utwory zawarte na ich drugiej płycie wypadają w aranżacjach na żywo udałem się w ten duszny wieczór do lokalu mieszczącego się w Pałacu Kultury i Nauki. Nie było to bez znaczenia, że koncert UL/KR odbywał się w tym prezencie od bratniego narodu sowieckiego. Monumentalna bryła tego betonowego kolosa zawsze wywołuje w człowieku uczucie przytłoczenia i dyskomfortu. Duchota tego wieczoru tylko potęgowała to uczucie. W takich warunkach muzyka Gorzowian mogła wybrzmieć jeszcze bardziej wyjątkowo i nastrojowo niż zwykle. I tak się właśnie stało.

Swój występ rozpoczęli od singlowej „Magii” i magia ta towarzyszyła ich występowi przez kolejną godzinę. Najważniejsze było dla mnie to jak wypadną utwory z „Amentu”, gdyż wiedziałem mniej więcej czego spodziewać się jeśli idzie o repertuar z ich debiutanckiej płyty. Oprócz „Magii” panowie zagrali „Anonima”, „Menu”, „Głupio”, „Piekło” i na bis „Dzieci”. Wszystkie wypadły fenomenalnie. Najbardziej w pamięci zapadło mi brawurowo i dynamicznie zagrane „Piekło”, które wraz z zagranym tuż potem utworem „Brodzę” wywołały u mnie istne katharsis. Bardzo dobrze zabrzmiały też lepiej znane hity zespołu „Po tak cienkim lodzie”, „Tuż nad głowami”, czy „Ruiny”. Docenić trzeba też sposób w jaki zespół budował napięcie zaczynając spokojnie, by zwiększając tempo dotrzeć aż do bardzo emocjonalnego finału. Panowie nie robili żadnych dłuższych pauz między utworami i przez to nie pozwolili publiczności ani na chwilę wyrwać się z transu. Wprawiona została ona w niego za pomocą kleistych dźwięków klawiszy i elektroniki, zjawiskowego głosu Króla i jego niesamowitych tekstów. Panowie zebrali za swój występ burzliwe i w pełni zasłużone brawa.

Trochę zdenerwowała mnie niestety publiczność, której chyba pomyliły się drzwi i niektórzy myśleli, że są w mieszczącym się obok Teatrze Dramatycznym, bo rozstawili sobie krzesełka i siedzieli pod sceną jakby to było przedstawienie, a nie koncert. Pozostała część licznie zgromadzonych (hurra!) fanów musiała w efekcie tłoczyć się na bardzo małej przestrzeni. Trudniej było przez to o pełne skupienie, rzecz niezbędną podczas obcowania z new-romantic w wydaniu UL/KR. Podobnie mało osiągalne było zdobycie dla siebie odrobiny intymności i prywatności, kolejnych warunków sine qua non odczuwania pełnej satysfakcji z zetknięcia się z wyjątkową twórczością tego duetu. Do tego doliczyć trzeba problemy, jakie panowie mieli z dogadaniem się z akustykiem. Na wąsatym obliczu Króla co chwila gościł grymas niezadowolenia. Pomimo tych wszystkich przeciwności panowie swoim występem wbili mnie w ziemię niczym Lewandowski Real Madryt.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s