Eska Rock Live: Turboweekend i Uniqplan w Warszawie

TW

O świetny skład muzyczny zadbali organizatorzy pierwszej edycji wydarzenia Eska Rock Live. W ramach tej imprezy na trzech koncertach w naszym kraju wystąpić miał duński zespół Turboweekend w towarzystwie Warszawiaków z Uniqplan. Ekipy pojawiły się w dniach 20-22 kwietnia kolejno w Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu.

Wydarzenie to było nie lada gratką dla amatorów rocka i alternatywy wymieszanych ze skocznymi elektronicznymi melodiami. Turboweekend to zespół mający na swoim koncie trzy długogrające albumy. Pierwsze wydawnictwo Night Shift przyniosło rozgłos w rodzimej Danii i wzbudziło zainteresowanie m.in. organizatorów jednego z największych europejskich festiwali, a więc Roskilde. Po wydaniu Ghost of a Chance Turboweekend, głównie za sprawą singla Trouble Is, dotarł do krajów takich jak Polska i Niemcy, gdzie do dziś regularnie występuje na żywo. W ubiegłym roku ukazał się trzeci, jak dotychczas ostatni w karierze, album Duńczyków zatytułowany Fault Lines. Uniqplan zaś na swoim koncie nie ma jeszcze żadnego studyjnego krążka, jednak wiadomo już, że premiera debiutanckiego albumu Wilderness będzie miała miejsce w maju. Warszawska kapela podbiła serca fanów z całego kraju singlami This Makes Sense oraz Freelend, a już powoli można spodziewać się kolejnego, tym razem bezpośrednio zwiastującego cały album, singla Wilderness. Zespół zgromadził wokół siebie już setki fanów i skupił na sobie zainteresowanie mediów, które jednoznacznie wróżą im wielką karierę zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami.

Swój pierwszy koncert w ramach cyklu Eska Rock Live, a więc ten odbywający się w warszawskiej Proximie, zespół Uniqplan, występujący (jeszcze tym razem) w roli supportu, rozpoczął utworem Love Radiation. Chwytliwe riffy i wpadająca w ucho klawiszowa melodia wprost zachęcała zgromadzonych pod sceną fanów do podrygiwania, zaś tych którzy jeszcze pod nią nie podeszli, zapraszała to jak najszybszego dopicia piwa i dołączenia do zabawy. Później panowie prezentowali kolejne, jeszcze niepublikowane, kawałki z nadchodzącego albumu wśród których znalazł się tytułowy Wilderness. Ten trzeci singiel to istna koncertowa bomba. Mniej więcej w połowie trwania utworu, Uniqplan staje się zespołem w którym wszyscy czterej jego członkowie są perkusistami. Ta koncertowa aranżacja tej piosenki brzmi spektakularnie. Panowie sami się kiedyś przyznali, że podczas Wilderness na chwilę zmieniają się w dzikusów. Dzikusami stali się także fani pod sceną, jednak to nastąpiło pod sam koniec, gdy zespół zagrał przebojowe This Makes Sense oraz Freeland. Występ Uniqplan naprawdę robił wrażenie. Muzycznie perfekcyjni. Do ogólnego ideału zabrakło tylko tłumnej publiczności, która żywiołową zabawą reagowałaby na każdy ich kawałek. Ale to już, mówiąc filmowym slangiem, prawdopodobnie coming soon.

Po Uniqplan na scenie pojawiła się najbardziej oczekiwana tego wieczoru gwiazda, czyli Turboweekend. Parkiet pod sceną momentalnie się zapełnił. Na pierwszy ogień poszły kawałki z ostatniego albumu zespołu: Douglas oraz rewelacyjny singlowy Neverending bez problemu pobudziły publikę do energicznego podskakiwania. Kolejna para utworów to pochodzące z drugiego krążka hity After Hours i Holiday. W momencie w którym wokalista zapowiedział ten ostatni słowami I need all of you to jump, było już wiadomo, że za moment cała Proxima chóralnie odśpiewa  refrenowe holiday is coming. Następnie ze sceny wybrzmiały dźwięki kolejnych kawałków z Fault Lines. Najpierw skoczne On My Side, a potem spokojnie I Forgot. Poza pierwszymi kroplami potu, polały się również pierwsze łzy wzruszenia. Nastrojowy klimat został utrzymany za sprawą utworu Sweet Jezebel, potem stopniowo podgrzewany kawałkiem Good Morning, It`s Tomorrow, aż w końcu nastąpiło definitywne uderzenie, gdy muzycy zaprezentowali Trouble Is – legendarny już, niewątpliwie największy przebój Turboweekend. Zabawa wciąż jednak nabierała tempa, a wśród kolejnych piosenek znalazły się Fire Of The Stempede, Now oraz Drying Out In The Sun. Zwieńczeniem, tak przynajmniej mogłoby się wówczas wydawać, był Something Or Nothing, a więc kolejna petarda z Ghost of a Chance, po którym Duńczycy zeszli ze sceny. Później wracali jeszcze na nią dwukrotnie, prezentując na bis głównie utwory z debiutanckiego albumu. Poza wyjątkiem, jakim był Reflections On Chrome, koncert zakończyły utwory z chyba najbardziej żywiołowej płyty Night Shift: Not a DJ, Into You, Multiple Voices oraz Just To Get Down. To właśnie w ich trakcie wokalista Silas Bjerregaard rzucił się na falę uniesionych rąk zgromadzonych pod sceną w kameralnej warszawskiej Proximie.

Tym koncertem Duńczycy potwierdzili, że scena to ich żywioł, a granie dla fanów z Polski to dodatkowy impuls do tego, by dać z siebie wszystko. Turboweekend doskonale wiedzą, że w naszym kraju są gwiazdami, być może większymi niż w rodzimej Danii. Podczas warszawskiego występu, jakby na udokumentowanie tego faktu, panowie dostali od jednego z fanów koszulkę reprezentacji Polski z nadrukiem Turboweekend na plecach. To nie pierwszy i pewnie nie ostatni koncert Turboweekend w Polsce i przy okazji kolejnej wizyty tego zespołu z naszym kraju każdy powinien rozważyć wpisanie tego wydarzenia w swoje muzyczne kalendarium, bowiem energia jaką odznacza się każdy ich występ sprawia, że weekend staje się naprawdę turbo.

Róg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s