Dicks back in town

Wiosna to w naturze okres godowy. Zwierzęta budzą się z zimowego snu i przystępują do tego, co tygrysy lubią najbardziej. Czyli prokreacji. Takie jest niezmienne prawo natury. Ludzi także to dotyczy. Libido skacze, testosteron buzuje, panie zakładają coraz bardziej zwiewne stroje a hormony unoszą się w powietrzu niczym pyłki topoli. Okres godowy nadejdzie lada moment, a wraz z nim płyta najbardziej naładowanego testosteronem zespołu w historii muzyki nad Wisłą. Ze snu zimowego przebudziły się członki zespołu Dick4Dick, są wyposzczone i lada chwila wyjdą na łowy.

dick4dick

Dick4Dick to zespół wyjątkowy. Tworzą go czterej superbohaterowie posiadający niesamowite moce sprawiające spadanie damskiej bielizny i posługujący się tajną bronią męskości: testosteronem. Ci czterej bohaterowie to w chwili, kiedy to piszę Baron Baye, Goodboy Khris, Great Adaggio i M.Bunio.S. Zespół powstał w Trójmieście w 2004 roku i od tego czasu zdążyli wydać już 4 albumy długogrające i jeden komiks opowiadający o ich przygodach („Dick4Dick: Harem Zordaxa 2009”). Gatunki zmieniali jak rękawiczki. Przeszli dużą ewolucję od muzyki dającej się opisać jako testodisco reprezentowanej na „Silver Ballads”, poprzez pornrock z „Grey Album”, do erotopopu wybrzmiewającego na „Summer Remains” i „Who’s Afraid Of?”. Zespół dorobił się kilku hitów będących niekwestionowanymi parkietowymi przebojami („Technology”, „Another Dick'”, „Dick’s Back In Town”, czy cover „Wszystko czego dziś chcę” nagrany z Anną Patrini). Do legendy przeszedł ich kultowy teledysk do utworu „Love is Dangerous” z ikonicznym tańcem niejakiej Eli.

Od wydania ich ostatniego dzieła minęło już jednak sporo czasu („Who’s Afraid Of ?” wyszło w 2010) i wierni fani zaczęli mieć obawy. „Co się dzieje z Dickami? Czemu tak bezradnie tkwią spoczynku? Przydałoby się jakoś ich postawić do pionu.” Obawy okazały się niepotrzebne. W kwietniu 2013 przekonaliśmy się, że pozornie tkwiące w letargu Dicki nie potrzebują żadnej Viagry, bo nie przespały całej zimy tylko intensywnie pracowały w studiu. I oto możemy podziwiać efekty tej pracy. Ukazał się nowy singiel zespołu Dick4Dick.

dick4dick_1

Utwór zatytułowany jest „Uśmiechnięty Pies” i pokazuje, że Dick4Dick nie straciło nic ze swoich mocy. Po tak długiej zimie jaka jest w tym roku naszym udziałem utwór ten jest kapitalnym soundtrackiem do przebudzenia się z letargu i wyruszenia w poszukiwaniu partnerki do spełnienia własnych żądz i chuci. Zaczyna się fenomenalną i ożywczą perkusją podbitą bardzo impulsywnymi syntezatorami. Tak trwa to przez 3 minuty z okładem i bardzo dobrze to brzmi. Zdarzają się momenty wyraźniejszej gitary, albo nieco pacmanowych klawiszy ale konstrukcja tej kompozycji oparta jest na perkusji i beatach. Wywołuje na twarzy uśmiech i świetnie sprawdzi się w roli imprezowej petardy i parkietowej rakiety. Ale to nie koniec. Po dłuższej przerwie (od czasów „Hollywood” i kilku innych piosenek z „Summer Remains”) Dicki nagrały własny utwór po polsku. I się udało! Tekst jest bowiem fenomenalny. W ironiczny sposób opisuje uzależnienie człowieka od internetu. Wers „padła sieć od razu zjem, nie muszę robić zdjęć” jest na razie moim polskim wersem roku. Mam nadzieję, że płyta nadejdzie w bardzo niedługim czasie, a panowie będą grali „Uśmiechniętego Psa” na najbliższych koncertach. Póki co utwór dostępny jest do darmowego pobrania legalnie z Soundcloudu Dicków i warto to zrobić. Nie wiadomo bowiem czy i kiedy ukaże się on w wersji analo analo analogowej.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s