Totale Nite | Merchandise

Merchandise-Totale-Nite

Niedawno pisaliśmy o nich, że „Coś na pewno odróżnia Merchandise od innych, młodych, hajpowanych przez portale muzyczne zespołów”. Wśród tych hajpowanych wymienić należy przede wszystkim Palma Violets, Peace, Django Django, The Strypes, SavagesThe Courteeners, czy Haim. Zgodzili się z nami specjaliści od hajpu, czyli NME. O tyle, o ile redaktor Maciejewski zwracał uwagę przede wszystkim na kwestie związane z funkcjonowaniem Merchandise w przestrzeni medialnej (brak oficjalnego konta na Facebooku, niezbyt urodziwe okładki i nieradiowa długość ich piosenek), to niejaki Louis Pattison podkreślał fakt, że w przeciwieństwie do wielu wokalistów grup post-punkowych, Carson Cox naprawdę potrafi pięknie śpiewać (co by nie być nieścisłym, to redaktor Maciejewski też o tym wspominał, ale mniej podkreślał). Na wstępie zaznaczę, że zgodzę się z obydwoma kolegami po fachu. Merchandise jest zespołem innym.

Krótkie przypomnienie. Zespół tworzą wspomniany wokalista Carson Cox, gitarzysta i klawiszowiec Dave Vassalotti, basista Patrick Brady, a ostatnio do grupy dołączył też perkusista z krwi i kości, czyli Elsner Nino. Zastąpił on tym samym automat perkusyjny wykorzystywany dotychczas przez zespół przy nagrywaniu „Children of Desire”, ale też i ich ostatniego dzieła, czyli wydanego 2 kwietnia „Totale Nite”. Nazwa zespołu z pewnością znana już jest wszystkim fanom OFF Festivalu, gdyż Artur Rojek ogłosił ich występ w Katowicach na początku sierpnia już dobre kilka miesięcy temu. Po więcej informacji o samym zespole i jego poprzednim wydawnictwie odsyłam tutaj.

Już samo wydanie tej płyty ukazuje inność Merchandise o której pisałem we wstępie. Po przełomowym „Children of Desire” duże wytwórnie płytowe stoczyły ostrą rywalizację o podpis tych dżentelmenów pod kontraktem. W jej wyniku „Totale Nite” ukazało się nakładem nikomu nie znanego labelu Night People ze stanu Iowa. Kolejnym aspektem wyjątkowości panów z Tampy jest długość tego wydawnictwa. Znajdziemy na nim 5 utworów składających się na 33 minut materiału. Niezbyt wiele biorąc pod uwagę fakt, że poprzednie trwało minut 37 i zawierało 7 piosenek. Jak powszechnie jednak wiadomo liczy się nie ilość, a jakość. I muzyka Merchandise to towar z certyfikatem najwyższej jakości.

Na przywitanie zespół zadaje nam bardzo podstawowe pytanie. „Who Are You?” to niemalże 3 minutowa kompozycja utrzymana w spokojnym tempie i posiadająca bardzo miarowy rytm. Otwiera ją rozdzierająca powietrze niczym pikujący orzeł harmonijka, która później jest cały czas obecna w tle. Numer dwa należy do znanego wcześniej utworu „Anxiety’s Door”. Uświadczymy na nim cudownie miarowej perkusji, bardzo wyrazistej gitary (solówka!) i jak zawsze świetnego wokalu. Cox zabiera nas na 7 minut do swojego rodzinnego miasta i pokazuje świat pełen możliwości i okazji, które leżą obok bezdomnego człowieka na ulicy czekając tylko na to aby je podnieść i z nich skorzystać. Powietrze ma zapach perfum i łatwo jest być wolnym, bo nie ma żadnych łańcuchów na sercu. Dla mnie jest to póki co jedna z najlepszych piosenek jakie w tym roku zostały wydane.

Kolejny utwór to bardzo spokojny i melancholijny kawałek zatytułowany „I’ll Be Gone”. Tekst jest już mniej optymistyczny („I’m gonna plant myself in the sun/Just to be free from all you motherfuckers”) , ale to co stanowi o sile tej kompozycji to jej niezaprzeczalne piękno. Skomląca gitara, stonowana perkusja i liryczny, morriseyowski lament w głosie Coxa składają się na zapadającą w pamięć i zostającą w środku całość. Podobnie jest z tytułowym utworem. „Totale Nite” to jednak dużo żywsza i dużo dłuższa kompozycja. Warczące gitary mieszają się tu z wściekle brzęczącymi instrumentami dętymi i forsującą tempo perkusją. Całość trwa nieco ponad 9 minut i daje solidnego kopa. To półgodzinne wydawnictwo zamyka bardzo nastrojowa opowieść o śmierci pewnego młodzieńca, czyli „Winter’s Dream”. Historia zawarta w tekście podkreślana jest przez dobitne brzmienie perkusji, flegmatyczny bas i powściągliwą gitarę. Ten siedmiominutowy utwór w bardzo należyty sposób podsumowuje i wieńczy „Totale Nite”. To jednak nie oznacza, że słuchacz jest w pełni usatysfakcjonowany po wybrzmieniu ostatniego akordu tego wydawnictwa. Wzbiera w nim ochota na więcej tego Towaru. Dużo więcej.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s