Młodzi | Dr Misio

młodzi

Przed laty wielki polski aktor Jerzy Stuhr przekonywał nas, że „śpiewać każdy może”. Jego koledzy po fachu wzięli to sobie do serca i od pewnego czasu co chwila możemy natrafić na wydawnictwa śpiewających aktorów. Czasem okazują się to być ambitne przedsięwzięcia jak płyty nagrane przez Stanisławę Celińską czy Scarlett Johansson, a czasem kompletne gnioty przynoszące tylko wstyd muzykującym gwiazdom szklanego ekranu. Ostatnio na nagranie własnej płyty zdecydował się jeden z bardziej wziętych aktorów w naszym kraju, czyli Arkadiusz Jakubik. Album „Młodzi”, który wydał wraz z zespołem Dr Misio jest z pewnością jedną z najciekawszych propozycji jakie w tym miesiącu ukazały się na naszym rynku płytowym.

Wyjątkowość Dr Misio polega na tym, że w przeciwieństwie do innych śpiewających aktorów, domeną Jakubika nie są ballady, piosenka aktorska, czy poezja śpiewana. Dużo bardziej do rogatej duszy tego nieco korpulentnego, niepokornego i postrzelonego aktora pasują ostre gitarowe riffy, dudnienie bębnów i krzyk do mikrofonu. Taka też jest muzyka grana przez Dr Misio. Jeżeli do tego dodamy teksty napisane przez Krzysztofa Vargę i Marcina Świetlickiego, a więc naczelnych „bad boyów” polskiego świata kultury to w efekcie otrzymujemy naprawdę intrygującą mieszankę. Na pokładzie znajdują się jeszcze legendarni Olaf Deriglasoff odpowiedzialny za produkcję tego krążka i Mateusz Pospieszalski będący współkompozytorem niektórych utworów. W efekcie wydana 26 marca płyta „Młodzi” to zapis materiału bezkompromisowego pod każdym względem. Przy tym wszystkim krążek ten jest robiony z bardzo dużym przymrużeniem oka, o czym najlepiej świadczy okładka płyty i stroje członków zespołu w czasie występów na żywo (patrz zdjęcie powyżej).

Po omówieniu walorów artystycznych i humorystycznych tego wydawnictwa najwyższa pora przejść do jego zawartości. Na nią składa się 13 nierównych utworów. Początek jest znakomity. „Dziewczyny” i „Mentolowe Papierosy” to intrygujące i przewrotne piosenki zarówno w warstwie muzycznej, jak tekstowej. Chwytliwe frazy zostają w głowie i nie chcą się odczepić. Mój znajomy cały wyjazd na narty katował mnie śpiewaniem obydwu tych piosenek po odwiedzeniu koncertu Dr Misio na dzień przed opuszczeniem Warszawy. Trzeci utwór „Krew na Księżycu” jest nieco rozczarowujący. Świetnej i energetycznej grze instrumentów towarzyszy nieco mdły wokal Jakubika. Niezbyt kolorowo jest też na czwartym „Pudelku”. Tutaj jednak mimo mało wciągającej oprawy muzycznej, broni się fenomenalny tekst. Wszystko na swoim miejscu jest natomiast w następnym utworze „Młodzi”. Ten tytułowy kawałek jest chyba najbardziej przebojowym utworem na całym krążku. Wideoklip do niego nakręcił sam Wojciech Smarzowski. Cechują go świetny tekst, świetne tempo i świetny efekt. On podtrzymywany jest przez kolejny utwór, czyli „Śmierć w Tesco”. Najbardziej charakterystyczne elementy tego utworu stanowią brzmienie perkusji i wżerający się w głowę riff. Kolejny bardzo dobry utwór, z bardzo życiowym tekstem to „Życie”. „Zmruż oczy i popatrz jak znakomicie rozpierdoliłeś sobie życie” połączone z bezlitosnym tempem bębnów i fantastycznie zawodzącą gitarą powodują, że do tego utworu chce się wracać. Utwór numer 7 to najcięższy brzmieniowo i tekstowo kawałek, czyli „Pies”. Bardzo podoba mi się zgrabne nawiązanie do The Stooges. Panowie wyżywają się w tym utworze niemożebnie. Jakubik drze się jak opętany, reszta zespołu grzeje w instrumenty ile wlezie. Nic dziwnego, że po nim wokalista „wygląda niedobrze, wygląda jak chuj, jak stary głupi chuj”. Ten tekst to cytat z kolejnego utworu na płycie, czyli „Mr Huia”. Jego swingujący rytm i niecenzuralny tekst sprawiają, że utwór ten na długo zostaje w naszej pamięci. Podobnie jest z numerem 10, czyli „Historią Morderstwa”. Niestety nic takiego nie da się powiedzieć o kolejnym utworze. „Plan Motywacyjny” to piosenka ze zmarnowanym potencjałem, mimo bardzo dobrego tekstu. Zupełnie odwrotnie jest z „Mailem od Umarłego”. W tym utworze bardzo dobremu tekstowi towarzyszy przyzwoity akompaniament. Godnym zakończeniem tego całkiem udanego albumu jest „M jak Morderca”.

Po przesłuchaniu tej płyty mam mieszane odczucia. Zapewnić nam on może uśmiech na twarzy, chwilowe odprężenie i kilka przyjemnych chwil. Nie ma co jednak szukać na nim artystycznych doznań i uniesień. Brzmi świeżo i dobrze, ale nie stanowi żadnego przełomu. Bardzo jestem ciekaw dalszych losów tego projektu. Album wychodzi bowiem nakładem Universal Music będącego bądź co bądź gigantem fonograficznym dysponującym bardzo rozbudowaną machiną promocyjną i dużymi możliwościami. Czy Jakubika czeka los Czesława Mozila i osiągnie on duży sukces komercyjny, czy raczej nadal będzie w tym swoim podkoszulku i bokserkach skakał po pomniejszych klubach w całej Polsce? Czas pokaże, jednak jedno jest pewne. W obydwu przypadkach będzie się świetnie bawił. I oto w projekcie Dr Misio przede wszystkim chodzi.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s