Exile | Hurts

HURTS Exile

Zazwyczaj w przypadku muzycznych debiutantów jest tak, że mimo sukcesu ich pierwszej płyty, wszyscy z pewnym dystansem oczekują kolejnego wydawnictwa. Wiadomo, jeden dobry album może być dziełem przypadku, więc swoją klasę przeważnie trzeba potwierdzić przyzwoitym jego następcą. Nieco inna sytuacja ma miejsce w przypadku grupy Hurts. Angielski duet zdobył zaufanie swoich fanów już swoim debiutanckim krążkiem i raczej żadne potknięcie zespołu nie zniechęci tych, którzy zakochani byli w Happiness. Hurts można wiele zarzucić, ale jednego nie można im odmówić – abstrahując od wszystkiego, ich pierwsza płyta faktycznie mogła się podobać, bo obok nieśmiertelnego Wonderful Life trafiały się nie niej synthpopowe perełki. W przypadku wydanego niedawno drugiego albumu zatytułowanego Exile, nie jest już niestety tak kolorowo. Panowie Theo Hutchcraft i Adam Anderson nieco odeszli od przebojowości jaka zrobiła furorę w 2010 roku, co jednak nie oznacza, że Exile to płyta beznadziejna. Ona jest po prostu nudna.

W otwierającym album tytułowym utworze Exile wita nas mocno wyróżniony bas, który utrzymuje całą kompozycję w całkiem przyjemnym rytmie. Zabawa syntezatorem, żywcem wzięta z lat osiemdziesiątych kiedy tego typu eksperymenty były nadzwyczaj popularne, wychodzi tu Hurtsom bardzo dobrze. Chwilę później słyszymy singlowy kawałek Miracle. Rytmicznie dość zbliżony do jednego ze starszych singli duetu z Manchesteru, czyli Better Than Love. Na kilka minut atmosfera staje się podniosła, lecz wciąż jest naprawdę nieźle. Początkiem albumu Hurts mogą sprawić zaskakująco miłą niespodziankę. Dość intrygująco brzmi trzeci utwór, a więc Sandman. Rozpoczyna się kojarzącym się z undergroundowymi brzmieniami motywem, jednak ostatecznie całość przyjmuje zupełnie inny charakter. Spokojny wokal łagodzi atmosferę i nadaje utworowi monotonii. Następujący po nim Blind to jeden z lepszych kawałków na Exile. Jest całkiem zbliżony do brzmień jakie znamy z Happiness i mimo nieco irytujących chórków słucha się go naprawdę dobrze. Numer pięć to praktycznie ostatni przyzwoity kawałek na płycie. Skoczne tempo, nadawane przez perkusję sprawia, że nasycony elektroniką Only You może być koncertową rewelacją. The Road rozpoczyna niestety serię nudnawych i zlewających się ze sobą kawałków. Zmiany tempa powodują, że nie wiadomo do końca, czy kawałek ten dobiegł już końca czy jeszcze nie. Cupid robi sporo hałasu za sprawą energicznego i intensywnego intro i brzmi nieco niczym odświeżona wersja dawnych dokonań Depeche Mode. Troszkę spokojniejszy utwór Mercy daje się się zapamiętać głównie za sprawą chóralnego, wyśpiewywanego w tle M-E-R-C-Y. Kolejne wyciszenie i uspokojenie następuje w kawałku The Crow. Trudno się dziwić, że Adam przyznał się ostatnio do przysypiania podczas koncertów, bo ta w zasadzie nie rzucająca się w uszy piosenka delikatnie mówiąc nie porywa. Podobnie jest w przypadku Somebody To Die For oraz The Rope. Niepozornie zapowiada się też zamykający album Help, jednak w jego przypadku zespołowi należą się brawa, za świetną instrumentalną końcówkę.

Odczucia po przesłuchaniu Exile mają prawo być bardzo mieszane. Fajny start i nieco gorszy finisz nie dorównały poziomem poprzedniej płycie. To co jednak boli najbardziej, to fakt, że na Exile brakuje gładko wpadających w ucho dźwięków w stylu Stay, Sunday czy Silver Lining.  Nowy album Hurts to płyta w sam raz dla cierpliwych i wytrwałych słuchaczy. Jeśli ktoś ma nadzieję, że Exile być może przekona go do twórczości Hurts, raczej odradzam tego typu przedsięwzięcia. Happiness był dojrzałym albumem, a jego następca jest jeszcze bardziej, aż przesadnie dojrzały. Większy nacisk na melancholijną elektronikę kosztem przebojowych kawałków sprawia, że w moim osobistym zestawieniu ulubionych płyt Hurts, Exile skazany jest na drugie, a zatem ostatnie miejsce.

Róg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s