Fuzja brzmień spod znaku Django Django

Quentin Tarantino kolejny raz został uhonorowany Oscarem. Tym razem za scenariusz do swojego ostatniego filmu „Django”. Nie jest to jednak nazwa zastrzeżona dla świata filmu i genialnego amerykańskiego reżysera. Przeglądając bowiem podsumowania roku 2012 wszystkich najważniejszych portali muzycznych z Wielkiej Brytanii i z USA natrafić można na nią conajmniej dwukrotnie, a jeśli jest to ranking najlepszych płyt, to nawet czterokrotnie. To wszystko za sprawą szkockiej formacji Django Django i jej debiutanckiego albumu „Django Django”.

django-django-giveaway

Zespół założony został w 2009 roku przez perkusistę Davida McLeana, wokalistę i gitarzystę Vincenta Neffa, basistę Jimmy’ego Dixona i Tommy’ego Grace’a grającego na syntezatorze. Panowie spotkali się w Edynburgu na tamtejszej akademii sztuk pięknych, jednak pierwsze lata ich funkcjonowania miały miejsce w Londynie. Jak wspomniałem, zespół zdążył wydać już pierwszą płytę. „Django Django” ukazało się 30 stycznia 2012 roku i z miejsca podbiło serca krytyków i brytyjskiej publiczności. Stało się tak za sprawą świeżości brzmienia zespołu i nieoczywistych połączeń gatunków i stylów tworzonych przez szkocką czwórkę. Płyta od pierwszego akordu „Introduction” kojarzy mi się z soundtrackiem do jakiegoś filmu reżysera wspomnianego przeze mnie na początku. Ten film jeszcze nie powstał, ale jego akcja dzieje się wśród Beduinów na Saharze. Inspiracje muzyką afrykańską obecne są w każdym utworze zawartym na płycie, jak również na jej okładce. W miarę zgłębiania tajników tego longplaya odkrywamy wspaniałe perełki, sprawiające nam radość jak spragnionym wody karawanom oaza. I tak „Hail Bop” będące czymś na kształt electro-bluesa, fenomenalnie świergoczące w głośnikach/słuchawkach „Default”, psychodeliczne „WOR” z fantastyczną linią basu i świetnie zrytmizowane „Storm” sprawiają, że jest to płyta wybitna. Na wyróżnienie zasługują jeszcze „Waveforms” i „Love’s Dart”. Całość stanowi bardzo przyjemną odmianę od kolejnych plastikowo brzmiących indie-kapel w stylu The Wombats, czy The Kooks. Cechy charakterystyczne ich utworów to pierwszoplanowe partie rytmiczne perkusji, którym towarzyszy furgoczący bas i przyjemnie nieinwazyjna gitara. Do tego dodajmy nieco wycofany wokal, świetnie sprawdzający się w tych aranżacjach, a otrzymamy niepowtarzalne i świeże brzmienie Django Django.

Płyta Django Django odniosła zasłużony sukces. Wylądowała na 10. miejscu najlepszych płyt 2012 roku wg NME a zespół został obok Milesa Kane, Palma Violets i Peace headlinerem corocznego NME Awards Tour. Zapowiedzieli również swój występ na Werchter. Na tym samym festiwalu wystąpią Blur, Kings of Leon, Tame Impala, Disclosure, Modest Mouse, Editors i Alt-J, którzy odwiedzą również 12. edycję Openera. Mam nadzieję, że to pozytywny prognostyk, bo jest to jeden z zespołów, na których koncert poszedłbym z ogromną przyjemnością. Oto dlaczego:

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s