Evolution Theory | Modestep

Na ten album czekały setki tysięcy fanów z całego świata. Choć pojawili się na muzycznej scenie względnie niedawno, bo w 2010 roku, to już zdążyli przekonać swoją muzyką rzeszę wielbicieli gatunkowej mieszanki dubstepu i gitarowo-elektronicznego rocka. Wprawdzie takie połączenie z pozoru mogłoby wydawać się tandetne, to jednak brytyjski zespół Modestep uczynił z niego nową jakość w tanecznej muzyce. Evolution Theory to ich debiutanckie wydawnictwo które światło dzienne ujrzało 11 lutego 2013. Krążek zawiera wszystkie doskonale znane single wydawane od początku działalności zespołu oraz zupełnie nowe kawałki.

Zespół zaczynał od nagrywania coverów i remiksów kawałków znanych z twórczości innych wykonawców, dodając im całkiem nowego, momentami mrocznego lecz zazwyczaj skocznego, energicznego brzmienia. To w połączeniu z kilkoma autorskimi utworami wystarczyło, by kluby w których Modestep koncertował wypełniały się tłumem amatorów muzycznego melanżu. W Polsce Anglicy grali na żywo już kilkakrotnie czym potwierdzili, że scena to ich żywioł oraz że potrafią utrzymywać znakomity kontakt z publicznością i poderwać do tańca każdego kto na ich występie się pojawia. Nic zatem dziwnego, że polscy miłośnicy twórczości Modestep ze szczególną niecierpliwością czekali na ich debiutanckie wydawnictwo.

Evolution Theory otwierane jest przez doskonale znany tym, którzy na bieżąco śledzili poczynania Brytyjczyków singlowy kawałek Show Me A Sign. Został on oficjalnie wydany w maju 2012 roku jednak polscy fani mieli okazję usłyszeć go premierowo podczas występów zespołu w naszym kraju już pół roku wcześniej. Z ciszy wyłania się budujący napięcie klawiszowy motyw, który wspólnie z wyśpiewywanym someone raise a light up tworzy atmosferę nieco podniosłą, a wszystko wyłącznie po to by w kulminacyjnym momencie zaatakować nasze doznania słuchowe mocą jaka towarzyszyła meteorytom które wpadły ostatnio na naszą planetę. Show Me A Sign to jedna z wielu petard na tej płycie. W nagraniu kolejnego utworu zespołowi towarzyszył kolega po fachu, również twórca elektroniki i dubstepu – Popeska. Mowa o piosence Another Day, czyli ostatniemu singlowi który towarzyszył promocji wydania Evolution Theory. Potańcówka trwa, bowiem nagranie to jest kolejnym mocnym elektronicznym uderzeniem jak poprzednik. Choć Another Day to kawałek nieco bardziej liryczny, to przebojowością na pewno nie ustępuje Show Me A Sign i nadzwyczaj łatwo wpada w ucho. Pod numerem trzy kryje się kompozycja nieco odstająca od reszty materiału jakim uraczyli nas panowie z Modestep. Tytułowy kawałek, a więc Evolution Theory, to efekt współpracy Brytyjczyków z takimi wykonawcami jak D Power, Jammin, Frisco i Jammer. W zasadzie gdyby nie ostatnie pół minuty utworu, to można by pomyśleć, że Modestep całkowicie w tym kawałku nie pojawia się wcale. To chyba najbardziej mroczna kompozycja na całym wydawnictwie, która może przypaść do gustu zwłaszcza fanom rapu. Wraz ze stłumieniem ostatnich dźwięków Evolution Theory na warsztat wchodzi Sunlight. To drugi, wydany latem 2011 roku, singiel co do którego śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że jest największym przebojem zespołu. Nietrudne do zapamiętania, powtarzające się przez cały czas trwania utworu słowa bez problemu wpadają w ucho, a miksowane dźwięki refrenu, choć nie są najbardziej żywiołowe na całym albumie, to niewątpliwie brzmią rytmicznie. Momentalne przyspieszenie tempa w samej końcówce wyśmienicie wieńczy całe nagranie. Nic zatem dziwnego, że ten mogący kojarzyć się ze słonecznym latem kawałek był w swoim czasie radiowym hitem. Swoją drogą piosenka ta doczekała się bardzo dobrego teledysku, którego licznik obejrzeń na YouTube powoli zbliża się do 23 milionów.

Przyzwoicie zapowiada się numer pięć na wydawnictwie, czyli nagrany z dubstepowym duetem Document One Praying For Silence. Początkowy zgiełk i niepokój najpierw przeradzają się w melodyjną zwrotkę, a ostatecznie w kolejny mocny, elektroniczny wybuch okraszony fajnym klawiszowym pogrywaniem. Następujący po nim utwór Freedom utrzymany jest w podobnym tempie. Tym razem jednak wita nas surowy gitarowy riff, który wraz z pojawieniem się cięższego niż dotychczas elektronicznego brzmienia może kojarzyć się momentami z twórczością zespołu The Prodigy. Po żywiołowym Freedom czeka nas kolejne chwilowe uspokojnienie. Time to jeden z najspokojniejszych kawałków na Evolution Theory, w którym konsoleta schodzi na drugi plan, ustępując brzmieniom gitar i perkusji. Mało tego! Time wieńczony jest naprawdę przyzwoitą gitarową solówką co potwierdza, że muzyka Modestep to nie tylko skoczny dubstep, ale także znakomite alternatywne dźwięki. W Burn, czyli ósmej kompozycji na płycie, znowu pojawiają się hiphopowe naleciałości (tym razem za sprawą featuringu Newham Generals). Tym razem jednak całość stworzona jest już w nieco bardziej energicznej dubstepowej aranżacji. Chwilę później wybrzmiewają akustyczne dźwięki trzeciego singla Anglików, a więc To The Stars. Każdy kto zna twórczość zespołu doskonale wie, że pierwsze wrażenie jakoby To The Stars był najspokojniejszym utworem zespołu jest bardzo mylne. Mniej więcej w połowie jego trwania melodyjnemu wokalowi zamiast akustycznej gitary zaczyna towarzyszyć elektronika, która ostatecznie nadaje kawałkowi kolorytu. W wielkim finale po raz kolejny mamy do czynienia z rewelacyjnie pasującą do całości gitarową solówką. Można jedynie żałować, że na albumie nie pojawiła się zremiksowana przez Break The Noize i The Autobots, mająca pazura, dużo bardziej skoczna wersja utworu.

Dziesiąty na albumie utwór Leave My Mind to bardzo przyjemna dla ucha zabawa syntezatorem, której efektem jest bit mogący rozkręcić niejedną domówkę. Take It All to skutek kolaboracji Modestep z również pochodzącym z Londynu duetem Koven. Ekipy wspólnie narobiły niemało hałasu, który powinien w szczególności przykuć uwagę miłośników drum’n’bassowych dźwięków. Dwunastka to dubstep w czystej postaci. Feel Good, bo o tym utworze mowa, powinien być doskonale znany tym, którzy śledzą działalność Modestep od samego początku, bowiem to ich pierwszy oficjalny singiel, który został oficjalnie zaprezentowany światu na początku 2011 roku. Pod numerem trzynastym kryje się piosenka Bite The Hand. Jej psychodeliczne brzmienie nastraja słuchacza do finałowego podkręcenia tempa i przygotowuje na to, co będzie działo się w dwóch ostatnich nagraniach na Evolution Theory. Kawałek Up to nic innego jak klasyczny klubowy banger, a kończący całe wydawnictwo Saved The World na początku zmyla słuchacza swoim nastrojowym klimatem, by ostatecznie postawić kropkę nad i niesamowicie żywiołowym, soczystym dubstepowym outro, będącym swoistym podsumowaniem tego z czym mieliśmy do czynienia przez ostatnią godzinę spotkania z muzyką Modestep.

To jeden z tych momentów w których sam dziwię się tej nieznacznej ewolucji swojego gustu muzycznego. Jeśli komuś, kto raczej nie obcuje z tego typu muzyką, twórczość Modestep faktycznie się spodobała, to w tych dźwiękach rzeczywiście coś musi być. Na Evolution Theory, pomimo że to płyta całkiem wszechstronna, wszystko z drobnymi wyjątkami trzyma się kupy i jestem gotów zaryzykować stwierdzenie, że to jeden z najlepszych albumów ze swojego gatunku jaki wpadł mi ostatnio w ręce. Muzyka Modestep sprawdza się nie tylko na koncertach i w imprezowych warunkach, ale także podczas domowego odsłuchiwania. Przekonajcie się sami, a nuż teoria ewolucji potwierdzi się też w przypadku waszego gustu muzycznego.

Róg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s