Anna | The Courteeners

AnnaTo dla mnie czysta przyjemność recenzować album który według przewidywań wpływowego Brytyjskiego portalu Official Charts Company już za kilka dni pojawi się na szczycie oficjalnej listy sprzedaży płyt na Wyspach. The Courteeners, czyli zespół o którym nie tak dawno jeszcze mało kto słyszał, wydał na początku tego tygodnia swój trzeci studyjny album zatytułowany Anna.

W miesiącu w którym uszy fanów muzyki rockowej i alternatywnej z całego świata zwrócone są na Wielką Brytanię ze względu na premiery płyt Biffy Clyro i Foals, Anna może okazać się czarnym koniem wyścigu. Album Opposites autorstwa tych pierwszych momentalnie wskoczył na szczyt listy sprzedaży, jednak jego hegemonia może nie potrwać zbyt długo, bo twórcy listy już teraz przewidują, że w jej cotygodniowo zaktualizowanej wersji na pierwsze miejsce wskoczyć może właśnie album zespołu The Courteeners. Pochodzący z okolic Manchesteru panowie z The Courteeners swoimi poprzednimi albumami, a więc St. Jude z 2008 i Falcon z 2010 roku, notowali w Official Charts wysokie pozycje (kolejno: 4 i 6). To jednak nie wystarczało by zespół, który tworzą Liam James Fray, Michael Campbell, Daniel Craig Moores oraz Mark Joseph Cuppello, zdobył uznanie poza granicami Wielkiej Brytanii. Wprawdzie singiel promujący płytę Falcon noszący tytuł You Overdid It Doll (swoją drogą naprawdę rewelacyjny) odbił się echem  wśród nieco szerszego grona fanów muzyki indie, to jednak po jego zejściu z radiowych anten znaczna większość prawdopodobnie zapomniała w ogóle o istnieniu The Courteeners. Teraz może być inaczej, bowiem Anna to krążek znacznie bardziej przebojowy od poprzedników. To tyle drogą wstępu.

Niech nikogo nie zrazi pozornie monotonny początek tej jedenasto-utworowej przygody z Anną. Otwierający ją utwór Are You In Love With A Notion? z nóg nie zwala. Jednak mimo nieco popowego brzmienia i tandetnego whoooaa-ooaa powtarzającego się przez te kilka minut jego trwania, po kilku przesłuchaniach może wpaść w ucho. Prawdziwie godne powitanie z Anną Courteenersi zapewniają nam dopiero pod numerem dwa, czyli wraz z wybrzmieniem pierwszych dźwięków singlowego Lose Control. Nieco mroczne intro po kilkunastu sekundach przeradza się w skoczną, okraszoną fantastycznym gitarowym pykaniem melodię. Budująca napięcie zwrotka, momentalne wyciszenie i znowu mocny strzał w refrenie. To wszystko składa się na tak idealną całość, że nie mam wątpliwości że kawałek ten nie zostanie przeze mnie pominięty w muzycznym podsumowaniu tego roku. Trójka na płycie to Van Der Graaff. Już nie tak energiczny jak Lose Control, bo nieco bardziej melodyjny kawałek, w odróżnieniu do poprzednika nie zmusza do podskakiwania, a raczej do kołysania się. Niemniej jednak utwór uświetniony jest ostrymi basowymi wstawkami i surowym gitarowym riffem w jego końcówce. Push Yourself, a więc następujący po nim kawałek to wpadający w ucho hicior. Nie zdziwiłbym się gdyby został wybrany na kolejny singiel, ponieważ brzmi on nadzwyczaj przebojowo. Wraz z rozpoczęciem piątej piosenki na Annie, robi się nieco britpopowo. Nie jest już tak głośno, nie jest energicznie, jest zaś melodyjnie i delikatnie. To wszystko za sprawą kawałka When You Want Something You Can’t Have, w którym po uważniejszym przesłuchaniu możemy doszukać się inspiracji twórczością Blur czy Suede. The Courteeners zaskakują nas swoją wszechstronnością dokładnie na półmetku Anny. Welcome To The Rave to pewnego rodzaju eksperyment, który za sprawą zabawy syntezatorami zapada w pamięci już po pierwszym przesłuchaniu całej płyty. Te chwytliwe brzmienia całkiem nieźle komponują się w koncepcję całego utworu, który dzięki swoim momentami podniosłym charakterem stanowi bardzo dobry punkt kulminacyjny całego wydawnictwa.

Siódmy utwór, czyli Save Rosemary In Time to kompozycja nieco inna od pozostałych na albumie. Żaden instrument nie wyróżnia się w stosunku do pozostałych w tworzącej ją linii melodycznej, gdyż wszyscy członkowie zespołu wspólnie w tym kawałku robią niemały hałas – bez wiodących solówek, bez dominacji jednego brzmienia nad drugim. Fanom muzyki nowojorskiego Interpolu na pewno przypadnie on do gustu. Na okazanie nieco mniej entuzjazmu zasługuje następna piosenka. Sharks Are Circling to taki przeciętniak na tle pozostałych kawałków nagranych na trzeci album Courteeners. Warto jednak zatrzymać się przy numerze dziewięć. Marquee to jedyny tak spokojny kawałek na Annie, że zaryzykowałbym stwierdzenie, że Anglicy całkiem nieźle sprawdzają się również w graniu ballad. Pierwotnie, przyznam szczerze, przeoczyłem ten utwór i minęło trochę czasu zanim w stu procentach się do niego przekonałem.  Bardzo przyzwoicie napisane słowa i spokojna, stanowiąca tło dla śpiewanego tekstu, melodia tworzą wspólnie jedną z lepszych kompozycji zawartą na albumie. Wbrew pozorom tę piosenkę też radzę słuchać przy wysoko ustawionej głośności. Money, czyli przedostatni punkt wycieczki u boku Anny, to przede wszystkim mocna linia basu, dzięki której piosenka swoim brzmieniem brzmi jak młodszy brat muzyki jaką dostarczają nam choćby The Black Keys. W pierwszym skojarzeniu naprawdę można odnieść wrażenie, że to pozbawiony brytyjskości, żywcem wyrwany fragment El Camino. Niemniej jednak wielkie brawa dla Brytyjczyków, bo to naprawdę świetny utwór. Wydawnictwo kończy się kawałkiem Here Come The Young Men, czyli kompozycją może nie rewelacyjną, lecz będącą wciąż ciepłym i przyjemnym uściskiem od Anny.

The Courteeners to bezapelacyjny czarny koń na dzisiejszej brytyjskiej scenie indie. Za kilka dni przekonamy się, czy ich Anna zdetronizuje Opposites Biffy Clyro oraz czy obroni się przed atakiem nadciągających ze swoim świętym ogniem Foalsów. Niezależnie od starcia z tymi zespołami, Coutrteeners swoje zrobili – wydali album, który ma szansę rozsławić ich na całym świecie. Zakręćcie Annę w swoich odtwarzaczach a gwarantuję, że ona zakręci w Waszych głowach.

Róg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s