Opposites | Biffy Clyro

Biffy Clyro - Opposites

Apetyt na nową muzykę od szkockich mistrzów rockowych brzmień rósł w miarę jedzenia. Po bardzo dobrym albumie Only Revolutions zespół Biffy Clyro zespół zaczął pojawiać się na największych europejskich festiwalach i grać na żywo w krajach, które jeszcze kilka lat przedtem nie wiedzieli o ich istnieniu. Potem wydali koncertówkę z nagranym występem na Wembley, po której nikt już nie miał wątpliwości, że Biffy Clyro to muzyczni giganci. W końcu doczekaliśmy się. Szkoci wydali krążek tak wszechstronny, że na pewno zaspokoi zarówno tych którzy na niego czekali, jak i skłoni nową publikę do bliższego poznania ich twórczości.

Oczekiwania na szósty album były dodatkowo podsycane przez samych członków zespołu. Wokalista Simon Neil brawurowo stwierdził, że fani powinni spodziewać się czegoś świeżego, ponieważ motto jakim kierowali się członkowie zespołu to nie boimy się niczego. Efekt? Płyta dojrzała, mniej żywiołowa, a raczej ukazująca różne oblicza zespołu – zarówno to ostrzejsze znane z początków ich kariery, jak i to delikatne, które prezentowali choćby na starszych balladowych Machines czy God & Satan. Tytuł albumu, czyli Opposites to zatem nazwa bardzo adekwatna do tego co możemy na nim usłyszeć. Album ukazał się w podstawowej wersji na której znaleźć możemy 14 piosenek oraz w rozszerzonej wersji dwupłytowej z łącznie 20 piosenkami i bonusowym krążkiem DVD z dokumentem opowiadającym o powstawaniu Opposites.

Artwork albumu oraz jego podział na dwie części nie jest ponoć przypadkowy. Drzewo zdobiące okładkę płyty to alegoria siły zespołu jaką chciał wydając tę płytę udowodnić. Dwa krążki w pełnym wydaniu zostały nazwane kolejno: The Sand At The Core Of Our Bones oraz The Land At The End Of Our Toes. Pierwszy z nich reprezentuje podjęte w przeszłości decyzje, od których nie ma już odwrotu, drugi zaś pragnienia i nadzieje na przyszłość. Lirycznie być może części te faktycznie różnią się od siebie, jednak pod względem muzycznym trudno dostrzec jakiekolwiek znaczące różnice.

Pierwszą płytę otwiera kawałek Different People, zaczynający się dość niepozornie, by ostatecznie w kulminacyjnym momencie w żywiołowy sposób zapewnić słuchacza, że cały album obfituje w zwroty akcji. Po nim następuje znany doskonale singiel Black Chandelier (wspominaliśmy o nim tutaj). Numer trzy to jedna z najlepszych kompozycji z całej dwudziestki. Sounds Like Balloons to utwór oparty na wpadającym w ucho gitarowym motywie, który potwierdza, że mimo chęci pokazania się z nowej, dojrzałej strony, w Biffy Clyro wciąż tkwi gdzieś głęboko beztroskie, młodzieńcze szaleństwo. Dla kontrastu pod numerem cztery kryje się pierwsza ale nie ostatnia ballada, tym razem to tytułowy kawałek Opposite. Po uspokojeniu całej atmosfery panowie z Biffy Clyro zaczynają serię kilku piosenek, które potwierdzają rewolucję jaka nastąpiła w ich podejściu do tworzenia muzyki. Kawałki The Joke’s On Us, Biblical, A Girl And His Cat oraz Little Hospitals to nic innego jak klasyczne wypełnienie muzycznej przestrzeni po brzegi energią przy użyciu gitar i perkusji, jakie Biffy Clyro lubią najbardziej. Jest w nich jednak coś, czego w poprzednich dokonaniach dokonaniach Szkotów brakowało, czyli ta wspominana przeze mnie dziś do bólu dojrzałość oraz odwaga by za pomocą tak żywiołowej muzyki przekazać coś więcej niż pusty wrzask czy puste, nie mające znaczenia słowa. W międzyczasie nasze uszy łagodzi kolejna delikatna kompozycja, tym razem The Fog, a pierwszą część albumu zamyka pozornie spokojny i melodyjny kawałek The Thaw, który nieoczekiwanie w końcówce przeradza się w podniosłe, hymniczne dźwięki. Piosenka godna wielkiego musicalowego finału, ale to przecież ledwie koniec pierwszego aktu. Spektakl trwa.

Druga część rozpoczyna się znajomym waleniem w bębny. Znajomym, bo to pierwszy kawałek jakim przed miesiącami obdarowali nas Biffy Clyro, czyli Stingin Belle. Kiedy pisałem o nim wcześniej, określiłem go jako dziwactwo, które raczej zaniepokoiło fanów niż dało nadzieję na dobry album. Słuchając go jednak z całością materiału zawartą na Opposites mam wrażenie, że wiem już o co chodziło Szkotom w tym utworze. Jego niekonwencjonalność idealnie wpasowuje się w całą koncepcję płyty, a dudy uświetniające jego końcówkę nie tylko potwierdzają szkockość zespołu, ale przede wszystkim stanowią doskonały wstęp do tego co czeka nas dalej. Zaraz po Stingin’ Belle następuje energiczne Modern Magic Formula oraz absolutna nowość w wykonaniu Biffy Clyro – Spanish Radio. To leniwy, ciepły kawałek z przewijającą się od początku do końca wygrywaną na trąbce melodią, którego słucha się naprawdę z przyjemnością. Skoro już o słońcu i wygrywaniu mowa, to w kolejnym kawałku – Victory Over The Sun, Szkoci usiłują pokonać słońce. Mimo to nadal jest bardzo zacnie. Numer pięć to utwór Pocket, a zaraz po nim utrzymany w podobnym klimacie co poprzednicy Trumpet Or Tap rozpoczynający się delikatnie głaszczącym nasze uszy gitarowym riffem oraz wyróżniający się śpiewanymi w intrygujący sposób zwrotkami. Po kulminacji jaka następuje w końcówce Trumpet Or Tap, znowu mamy czas na ochłonięcie przy balladowych brzmieniach, tym razem za sprawą piosenki (rzadko używam tego określenia w stosunku do muzyki) naprawdę ładnej, czyli Skylight. W ósmym kawałku, a więc Accident Without Emergency, Szkoci stopniowo przygotowują do tego czym uraczą nas na zamknięcie ich szóstego studyjnego wydawnictwa. Wraz z pierwszymi dźwiękami utworu Woo Woo następuje bowiem końcowe uderzenie, które stopniowo wycisza ostatni na płycie Picture A Knife Fight. Spektakl dobiegł końca. Nie ma niesmaku, nie ma rozczarowania, jest za to stuprocentowe, a więc optymalne nasycenie muzyką od Biffy Clyro.

Złego słowa o tym albumie nie powiem. Jest nieobliczalny, nieprzewidywalny, jest inny niż poprzednicy. To taki punkt, do którego krok po kroku zespół Biffy Clyro dążył, aż w końcu osiągnął cel. Opposites to dla mnie swoiste podsumowanie dotychczasowej działalności zespołu, bowiem odzwierciedla ich każdy etap kariery. Począwszy od młodych, eksperymentujących gówniarzy, aż po dorosłych, wszechstronnych muzycznych artystów. Choć to ich przedostatni album nosił tytuł Only Revolutions, to dla mnie dopiero teraz, wraz z wydaniem Opposites, nastąpiła istna rewolucja nie tylko w muzyce Biffy Clyro, ale przede wszystkim na całej brytyjskiej scenie rockowej. Co dalej? Jak dla mnie Szkoci udowodnili swoją klasę i wierzę, że z każdym kolejnym wydawnictwem będą ją potwierdzać. Póki co jednak wyrażam nadzieję na to, co zawsze momentalnie nasuwa mi się na myśl po przesłuchaniu dobrej płyty: może by tak koncert w Polsce?

Róg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s