Powrót Stereophonics

Stereophonics

Zespołu Stereophonics, mam nadzieję, nie muszę szczegółowo przedstawiać. Nazwa ta, każdemu komu muzyka będąca gatunkową mieszanką rocka i alternatywy z domieszką indie brzmienia, na pewno obiła się o uszy. Zespół wydaje wkrótce nowy album, po którym wierzę, że nie tylko sama nazwa, a przede wszystkim muzyka Walijczyków obije się o wasze uszy.

Dla porządku wspomnę jednak, że Stereophonics to współcześnie prawdopodobnie największy (no, może obok Manic Street Preachers) walijski zespół grający wyżej określoną muzykę. Zespół powstał w 1992 roku, a więc na karku ma tyle samo wiosen co redaktorzy Słyszymisię. Na koncie mają już siedem studyjnych albumów, które począwszy od 1997 roku wydawali z częstotliwością albumu co rok, maksymalnie co dwa lata. Tym większy był niepokój fanów Walijczyków po wydaniu ostatniego krążka w 2009 roku, kiedy to nastąpiła niemal czteroletnia cisza, podczas której pojawiały się pogłoski jakoby Stereophonics na dłuższy okres zawiesili swoją działalność. A byłaby wielka szkoda. Kelly Jones i spółka wydając ostatni album Keep Calm And Carry On pozostawili po sobie spory niesmak, bo brakowało na tej płycie klasycznego brzmienia Brytyjczyków znanego choćby z największych przebojów zespołu, takich jak Dakota, Maybe Tomorrow czy Rewind.

Zespół udostępnił w listopadzie nowy kawałek będący zwiastunem nadchodzącego albumu Graffiti On The Train. Kawałek noszący tytuł In A Moment początkowo nie przypadł mi jednak do gustu. To było kilka minut muzyki nie tak lekkiej i łatwej do odbioru jak starsze, niezobowiązujące nagrania Stereophonics. Zamiast efektownego powrotu na scenę muzyczną, stało się niepokojąco, mrocznie i minęło sporo czasu zanim w pełni przekonałem się, że piosenka prezentuje całkiem nowe oblicze zespołu, któremu trzeba dać więcej niż jedną szansę. Oczywiście słychać w nim stare dobre Stereophonics, ale co ważniejsze – przeważa tu nowa, lepsza odsłona zespołu. In A Moment to bynajmniej nie jest utwór w którym melodyjne i przebojowe brzmienia podrywają do tańca. To kawałek dojrzały i spokojny, co nie oznacza, że zespół nie pokazuje w nim pazura. Jest przede wszystkim dowodem na to, że kilka lat przerwy bardzo dobrze zrobiło Walijczykom, a to z kolei daje nadzieję na naprawdę dobry krążek.

Cały album Graffiti On The Train ukaże się 4 marca, jednak zanim to nastąpi, a konkretnie 25 lutego, poznamy kolejny promujący go singiel – Indian Summer. Trzymam kciuki by za nieco ponad miesiąc z czystym sumieniem móc napisać o spektakularnym powrocie Stereophonics.

Róg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s