Psychocukier w kosmos kosmos

Za każdym razem, gdy z Łodzi do Warszawy przyjeżdża Psychocukier na  mieście panuje niezwykłe poruszenie. Dziewczęta pośpiesznie buszują po szafach w pogoni za jak najładniejszym strojem, chłopcy natomiast na trzy tygodnie przed występem odkładają maszynki do golenia i hodują wąsa. Nie inaczej było przy okazji ostatniego koncertu łódzkiego tria w stolicy w ubiegły piątek 18 stycznia. Zespół składający się z gitarzysty Saszy Tomaszewskiego, basisty Piontka Poguosa i perkusisty Marcinera Awarii wystąpił w klubie kosmos kosmos.

fot. Mariusz Jabłoński

fot. Mariusz Jabłoński

W klubie panowała nieziemska atmosfera. Wszyscy w napięciu oczekiwali koncertu tych trzech muzycznych bestii. Ich występ był jednak poprzedzony koncertem supportu, którym był The King of the Bees i który wypadł bardzo słabo. Bardzo sympatyczny niemiecki Gucio i jego akustyczna gitara, wrażliwe serce i delikatny wokal sprawiły, że w kosmosie kosmosie zrobiło się jak w ulu. Za słodko. Wprawiło to wszystkich w konsternację i spowodowało u mnie dysonans poznawczy, bo trudno o muzykę tak skrajnie różną jak twórczość The King of the Bees i Psychocukru. Nie byłem w stanie zrozumieć kto wymyślił żeby ich występy połączyć. Na szczęście moje skonfundowanie nie trwało długo, bo w  chwilę po zakończeniu się jego występu na scenę dumnym krokiem wyszedł zespół słodki tylko z nazwy. Panowie zaczęli niespodziewanie od utworu z ich wydanego w 2008 roku drugiego albumu „No More Work”, czyli „The Honey Moon- The Money Soon”. Nie wiem czy miał to być przytyk w stronę występującego wcześniej Króla Pszczół, ale jeśli tak to bardzo dobrze ten przytyk zabrzmiał. Później zespół skupił się w przeważającej mierze na swoim ostatnim albumie „Królestwo” z którego to albumu zagrali najwięcej piosenek. W przestrzeni kosmosu kosmosu rozbrzmiewały „Grzechotnik”, „Nigdy Nigdzie Nikt”, „Gwiazda”, „Maczeta Rębajły”, „Kasjopeja”, „XXX” „Królestwo” i „Psychonauta” i kapitalnie do niej pasowały. Dudnienie basu, uderzenia bębnów i jazgot gitary w wydaniu Psychocukru z pewnością nadawałyby się do nawiązania kontaktu z pozaziemskimi formami życia. Z piosenek ze starszych płyt najlepiej zabrzmiało instrumentalne wykonanie utworu „Syreny” z popisową partią Saszy na gitarze zagraną wąsami i „Ametyst 104” zagrany w niezwykle dynamiczny sposób. Zabrakło „Bikiniarskiej Potańcówki Suto Zakrapianej Jamajką”, gdyż podobno ktoś popsuł Saszy czarną gitarę, bez której owa potańcówka obejść się nie może. Mały niedosyt pozostał, ale z siłą wyższą walczyć się nie da.

Koncerty Psychocukru to jednak nie tylko muzyka. Duża ilość autoironii, dystansu do siebie i luzu jaką mają chłopaki powoduje, że publiczność zawsze bawi się wyśmienicie. Błyskotliwe wymiany zdań z widownią, żarty z członków zespołu i „piosenki o matce Saszy” powodują, że przez cały czas trwania ich występu z naszej twarzy nie znika uśmiech. Dużym atutem ich koncertów jest również to, że już na pierwszy rzut oka widać po chłopakach jak dużą frajdę sprawia im występowanie. To powoduje, że ich ambitne gitarowe granie, brzmiące bardzo dobrze na albumach, na żywo zaczyna brzmieć zjawiskowo. Przepis na muzykę mają prosty. Gitara, bas i perkusja w ich rękach zamieniają się jednak w strzelby z których non stop wypalają w naszą stronę salwę hałasu i rwetesu. Nie jest to jednak hałas bezmyślny i zgiełkliwy. Bardzo ważna jest melodyjność i rytmiczność ich kompozycji. Dodajmy do tego abstrakcyjne i absurdalne teksty, wąsy, okulary przeciwsłoneczne, koszule rodem z lat. 70 i przymrużenie oka a otrzymamy w efekcie przepis na zajebisty zespół. Dlatego wszystkich zachęcam do osłodzenia sobie życia Psychocukrem przy najbliższej nadarzającej się okazji, bo z ich koncertów człowiek zawsze wychodzi odrobinę szczęśliwszy niż przyszedł.

Lewandowski

2 responses to “Psychocukier w kosmos kosmos

  1. Niemca na support zaprosił sam Psychocukier. to w kwestii wątpliwości. też uważam, ze kontrast był spory, ale kilku osobom się jednak podobało (były nawet takie, które o dziwo wolały support). pzdr.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s