Let the Peace be with you

Jeśli oglądacie taki program motoryzacyjny Top Gear zapewne spotkaliście się już kiedyś ze stwierdzeniem „I went on the internet last week and I found this”. Pozwolę sobie sparafrazować to zdanie Jeremy’ego Clarksona. Otóż surfowałem wczoraj po internecie i znalazłem to: młody, brytyjski zespół z Brimingham.

Peace

Grupę Peace, bo o niej mowa, tworzą bracia Harrison i Sam Koisser, Douglas Castle i Dominic Boyce. Panowie grają razem od końca 2011 roku, ale dopiero 2012 przyniósł im rozgłos. Nazwa zespołu wzięła się z inspiracji wokalisty i lidera grupy, Harrisona Koissera, który wymyślił ją nudząc się w jednym z biur na przedmieściach Birmingham i patrząc na zdjęcie zrobione w trakcie świętowania końca II Wojny Światowej. Całkiem niezły początek na robienie zamieszania na rynku muzycznym w Wielkiej Brytanii. Pierwszy raz, kiedy o Peace zaczęło robić się głośno przypadł na styczeń 2012, kiedy za sprawą demo „Bblood” trafili na prestiżową listę zespółów „One to watch (in 2012)” przygotowaną przez NME. Kwiecień 2012 roku to z kolei miesiąc w którym ukazał się ich pierwszy oficjalny singiel „Follow Baby”. Szybko ich twórczość zaczęła być porównywana do The Maccabees i Foalsów i trudno zaprzeczyć słuszności tych porównań. Mimo, iż dokonań na swoim koncie mają póki co mniej, niż starsi koledzy to wypadają w tych porównaniach przyzwoicie. Niektóre z ich piosenek śmiało mogłyby konkurować z największymi hitami Źrebiąt i Machabeuszy. Zapadające w pamięć riffy, nieco pretensjonalny wokal i teksty, oraz przyjemne brzmienie perkusji sprawiły, że Pokój szybko zagościł w sercach brytyjskiej publiczności.

Okrzyknięci nadzieją indierocka czterej młodzieńcy nie osiedli jednak na laurach. Już 7 września ukazała się ich EP-ka „Delicious”. Na okładce znajdziemy pociętego w kształt pacyfki arbuza, a to, co znajduje się pod nią, jest równie apetyczne. Wśród 4 piosenek znajdujących się na tym wydawnictwie znajdziemy 2 minutową falującą pigułkę utrzymaną w klimacie twórczości The Stone Roses „Ocean’s Eye”,  dopieszczoną wersję rozbrajającego demowego „Bblood”, czyli „Bloodshake”, świetny powolny i relaksujący kawałek jakim jest „California Daze” i ponad 10 minutowy rozdzierający majstersztyk chłopaków- „1998 (Delicious)”. Ta ostatnia to najlepsza piosenka jaką usłyszałem w 2013 roku. Wydana nakładem światowego giganta, jakim jest label Columbia Records, EP-ka odniosła bardzo duży sukces. To pyszne wydawnictwo zostało bardzo entuzjastycznie przyjęte przez NME i BBC („Based on this four-track taster of the Birmingham band’s potential, you’d best add Peace to your list of 2013’s most-likely-to, now.”). Pytanie co dalej?

Wygląda na to, że chłopaki znają już na to odpowiedź. Za dosłownie kilka dni, 13 stycznia ukaże się ich singiel „Wraith” zapowiadający nadchodzący album. Kawałek jest już do znalezienia na YouTubie i Soundcloudzie zespołu i brzmi dobrze. Znów odnajdujemy w nim nieśpieszność i odprężenie. Klawiszowe intro jest bardzo w stylu Foals, ale całość brzmi naprawdę przyjemnie. Ich muzyka naprawdę sprawiła, że stałem się bardziej pokojowo nastawiony do świata. Debiutancka płyta czwórki z Birmingham będzie jedną z najważniejszych, obok Savages i Palma Violets nowości 2013 roku i stawiam mnóstwo pieniędzy na to, że sprawi, iż Peace to będzie często wymawiane słowo w 2013 roku. Nie tylko przez kandydatki na Miss World.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s