Nowa Aleksandria | Siekiera

Mam wrażenie, że w naszym społeczeństwie panuje silne przekonanie o tym jak to w latach 80. w Polsce było źle. Czołgi na ulicach, brak Teleranka, ZOMO i puste sklepy. Zaiste brzmi strasznie i zapewne tak też było. Pod jednym względem jest to jednak w Polsce prawdziwy Złoty Wiek. Wszystko to za sprawą tego co działo się w tym okresie w polskiej muzyce. Dekada ta obdarzyła nas takimi wspaniałymi zespołami i ich twórczością, jak żadna inna dotychczas. Aya RL, Brygada Kryzys, Klaus Mitffoch, Kult, Republika, Obywatel GC, Perfect, Voo Voo, Armia, T.Love czy Siekiera to zespoły albo nadal obecne na naszej scenie, albo fundamentalne dla jej obecnego kształtu. Ostatni z wymienionych zespołów jest dosyć zapomniany i niesłusznie niedoceniany, co mam nadzieję się niedługo zmieni dzięki reedycji ich albumu. Jego okładka mogła wam się rzucić w oczy w czasie błąkania się po sklepach z płytami w poszukiwaniu prezentów pod choinkę. Jest to wydana w 1986 roku „Nowa Aleksandria” Siekiery i pragnę tym tekstem rozwiać wszelkie możliwe wątpliwości i przekonać was do tego, że warto ją komuś sprezentować.

Krótki rzut okiem na historię zespołu. Siekiera została założona w 1983 roku w Puławach przez gitarzystę i autora tekstów Tomasza Adamskiego i wokalistę Tomasza Budzyńskiego. Poza nimi w skład zespołu wchodzili jeszcze Dariusz Malinowski grający na gitarze basowej i perkusista Krzysztof Grela. Z początku ich twórczość określić można mianem ortodoksyjnego punk rocka. Szturmem zdobyli publiczność na festiwalu w Jarocinie w 1984 roku a oficjalny folder festiwalowy pisał o Siekierze że to „4 uroczych bestialców, najbardziej ortodoksyjnych punków jakich znamy.” W tym okresie powstało też pierwsze wydawnictwo zespołu, czyli „DEMO SUMMER 84” zawierające 6 piosenek a ich dwa utwory („Fala” i „Idzie wojna”) znalazły się na kompilacji zatytułowanej „Fala”. Ortodoksyjno punkowy okres ich działalności nie trwał jednak długo. W październiku na skutek konfliktu na linii Adamski-Budzyński ten drugi opuścił zespół i razem z Robertem Brylewskim założył Armię. Z zespołu odszedł również Grela. Natomiast Adamski na nasze szczęście wziął się za reformowanie zespołu.

Pierwszym jego posunięciem było uzupełnienie braków personalnych. Dariusz Malinowski przejął obowiązki Budzyńskiego, jako bębniarz zaangażowany został Zbigniew Musiński i do zespołu dołączył klawiszowiec w osobie Pawła Młynarczyka. To zapowiadało zmiany w brzmieniu i te rzeczywiście były znaczne. Zamiast nadal iść w stronę radykalnego punkrocka, Siekiera zwróciła się w stronę nowej fali reprezentowanej wówczas w Polsce głównie przez Republikę. Zamiast jednak jedynie kopiować pomysły Grzegorza Ciechowskiego i spółki, muzycy z Puław wypracowali własny, bardzo charakterystyczny styl (natknąłem się na określenie „zimna fala” w tym kontekście). Najlepiej słychać to było na wydanym w 1986 roku albumie „Nowa Aleksandria”.

Nowa-Aleksandria_Siekiera,images_big,23,SON9-2

Tytuł nawiązuje do nazwy jaką ich rodzinne miasto nosiło na przełomie XIX i XX wieku. Poza intrygującą i niepokojącą okładką, niesamowicie intrygująca i niepokojąca jest zawarta na niej muzyka. Już od pierwszych dźwięków pierwszego numeru jest ciekawie. „Idziemy przez las” rozpoczyna się zapadającym w pamięć riffem gitarowym i bardzo wyraźnym rytmem nadawanym przez perkusję. Do tego dostajemy w pakiecie wokal, który momentami sprawia wrażenie szeptu, co tylko wzmaga oddziaływanie tekstu. Jeszcze lepiej jest po chwili. Utwór „Ludzie Wschodu” to jeden z najlepszych utworów na tym wydawnictwie Wwiercający się w głowę riff, mistyczne brzmienie klawiszy i rytm perkusji brzmiały bardzo dobrze a mamy tu jeszcze niezwykłą dynamikę, budowanie napięcia i rosnące emocje, aż do ich wybuchu w finale. Nie do pominięcia jest też tekst tego utworu. Za pomocą kilku pytań („Czy tu się głowy ścina/czy zjedli tu murzyna/czy leży tu madonna/czy jest tu jazda konna? Czy w nocy dobrze śpicie/czy śmierci się boicie/czy zabił ktoś tokarza/czy często się to zdarza?”) sprawiają że przestajemy czuć się wygodnie i bezpiecznie. Kolejne dwie piosenki, czyli „Bez końca” i „Idziemy na skraj” są równie udanymi kompozycjami. Pierwsza z nich jest nieco bardziej melodyjna, druga należy do najciężej brzmiących piosenek na płycie. Prawdziwym majstersztykiem jest natomiast instrumentalny utwór „Na zewnątrz”. Dźwięki instrumentów na początku stwarzają wrażenie hulającego i świszczącego wiatru a nastrój całości przywodzi na myśl siedzenie w nocnym pociągu zimą i obserwowanie mijającego za oknem krajobrazu. Siekiera wbija się w mózg jak w brzozę.

Za chwilę rozpłatuje go na pół za sprawą tytułowego utworu. „Nowa Aleksandria” to dla mnie jedna z pięciu najlepszych polskich piosenek powstałych w latach 80. Jest bardzo szybka, dynamiczna i ma wspaniały tekst. Bardzo trafnie oddaje on atmosferę szarego, smutnego, małego miasta. Następny utwór również stoi na bardzo wysokim poziomie. „To słowa” z abstrakcyjnym i oszczędnym tekstem również zapadają głęboko w pamięć. Nie inaczej jest w przypadku piosenki „Już blisko”. Tutaj bardzo charakterystyczne z kolei są klawisze. Następny utwór „Tak dużo, tak mocno” dostarcza wielu mocnych wrażeń. Bardzo dobrze wypada w nim miarowy rytm perkusji i znowu bardzo oszczędny tekst. Ostatnią piosenką na płycie jest „Czerwony pejzaż”. Kolejne kilkuminutowe instrumentalne arcydzieło bardzo dobrze podsumowuje całość i słychać w nim elementy pojawiające się we wcześniejszych utworach.

W wersji reedytowanej to jednak nie wszystko. Zawiera ona jeszcze drugą płytę na której znajdują się trzy słynne single nagrane dla Tonpressu, czyli „Misiowie Puszyści”, „Jest Bezpiecznie” i „Ja stoję, ja tańczę, ja walczę” i prawdziwą perełkę, czyli nigdy nie publikowany utwór „Serce”. „Misiowie puszyści” to chyba najbardziej znana piosenka Siekiery. Najczęściej kojarzona ze względu na słynny fragment tekstu „Szewc zabija szewca”. Kolejne „Jest bezpiecznie” wcale nie sprawia, że się tak czujemy. Wręcz przeciwnie. Zasiewa niepokój w naszej głowie i nie pozwala się od siebie uwolnić. „Ja stoję, ja tańczę, ja walczę” to z kolei deklaracja i prowokacja wykrzykiwana w stronę władzy. Świadectwo niezłomności. Nie mam pojęcia jakim cudem jakiś cenzor to przepuścił. Niepublikowana perełka przypadnie do gustu wszystkim którym reszta twórczości Puławian się podoba. Poza tymi czterema utworami na płycie znajdują się nagrania koncertowe i z wczesne wersje studyjne piosenek z „Nowej Aleksandrii”.

Podsumowując zachęcam do zapoznania się z twórczością tego zespołu. Pomimo, że nie jest to muzyka dla każdego i nie nadaje się do nucenia pod prysznicem albo w samochodzie to ten materiał nie zestarzał się ani trochę. Brzmi to jak komunał ale naprawdę tak jest, bo „Nowa Aleksandria” to płyta wybitna. Odkrywcza w warstwie muzycznej, niepokojąca w warstwie tekstowej ale świetna pod każdym względem. I mimo, że mój mózg za każdym razem po zetknięciu z Siekierą jest rozchlastany na małe kawałeczki to bardzo lubię do niej wracać.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s