Popstory | Popsysze

Mówi się ostatnio, że za sprawą pewnego koreańskiego wykonawcy i jego przeboju, gusta muzyczne ogólnie rzecz biorąc schodzą na PSY. Każdemu kogo gangnamy i inne tego typu hity przyprawiają o gangrenę, polecam przyjrzeć się temu, co w muzyce dzieje się na naszym rodzimym podwórku. Młody trójmiejski zespół Popsysze, nakładem wytwórni Nasiono Records, wydał ostatnio swój debiutancki album noszący tytuł Popstory.

Popsysze, jak już wspomniałem, pochodzą z Pomorza. Zespół tworzą wokalista i gitarzysta Jarosław Marciszewski, perkusista Jakub Świątek oraz basista Sławomir Draczyński. W tym składzie panowie grają od 2008 roku. Muzyka jaką tworzą to szeroko pojęty rock, jednak w ich dokonaniach słychać w szczególności analogię do rock and rolla. Popstory to ich debiut, w którym ukazują swoje bardzo dynamiczne oblicze.

Album otwierają energiczne, gitarowe brzmienia utworu Joulin. Przez dwie minuty jest skocznie i rytmicznie, bo zespół udowadnia, że tworząc swoją muzykę sięgał do korzeni rocka. To kawałek nadzwyczaj przebojowy, który bezapelacyjnie mógłby podbić serca szerszej publiki. Numer dwa na płycie to oparty na wpadającej w ucho linii basu utwór Blue Summer. Stopniowo buduje on napięcie, by w końcu eksplodować i porazić nas kolejną dawką pozytywnej mocy. W podobnej konwencji utrzymana jest kolejna kompozycja z Popstory, czyli No Time To Think. Jeden z moich kilku faworytów z płyty. Wprawdzie nie ma on raczej zadatków na stanie się wielkim hitem, to jednak rewelacyjny gitarowy riff zwieńczony fantastyczną basową solówką, niczym rasowy recydywista, za każdym przesłuchaniem masakrował moje uszy. W pozytywnym tych słów znaczeniu. Kawałek ponadto wyróżnia się też na tle pozostałych pod względem wokalnym. W następujących po nim utworach, czyli w Maybe oraz w She’s a Pumpkin znowu jest żywiołowo i rockandrollowo. Nieco spokojniej i bardzie melodyjnie jest w kolejnych kompozycjach. Palm Tree i Love in the Kitchen nieco zwalniają tempo przed tym, co czeka na nas pod numerem siedem. Changing Apartments to kolejna bomba. Choć zaczyna się niepozornym uderzaniem w bębny, to błyskawicznie przeradza się w kolejny porządny kawał rock and rolla. Na żywo kawałek ten bez wątpienia porwałby do zabawy niejednego amatora skocznych, wpadających w ucho brzmień.

Nieco mniej przebojowo jest w kolejnym utworze, jedynym na Popstory śpiewanym po polsku, zatytułowanym Rewolwer. Mniej przebojowo wcale nie oznacza jednak, że jest gorzej. Nasz rodzimy język bardziej służy Jarkowi Marciszewskiemu niż angielski, dzięki czemu wokalnie kawałek ten jest bardzo dobry. Pod względem muzycznym również. Sporo przyjemnego, a zarazem żywiołowego gitarowego  grania Popsysze gwarantują nam w następnych utworach. Break It, Drive Until You Stop oraz So So to być może nie kolejne potencjalne hity zespołu, niemniej jednak przyzwoicie wpasowują się w styl całego albumu. Zwieńczeniem materiału zawartego na Popstory jest uspokajający, melodyjny kawałek Ali Song. To ponad dziewięć minut przyjemnego uderzania w struny, pokazującego, że Popsysze to nie tylko werwa, ale również delikatne, klimatyczne dźwięki.

Popstory to płyta w sam raz na ponure, zimowe dni. Muzyka z jaką mamy do czynienia na tym albumie rozgrzeje swoją energią każdego. Śmiało można zatem odłożyć sanki na bok i równie dobrze bawić się do twórczości trójmiejskiego trio.

Róg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s