Persentyna | Drekoty

Persentyna Drekoty

Jeśli miałbym jednym słowem opisać album Drekotów nazywający się „Persentyna”, to byłoby to słowo dziwny. Dziwny jest tytuł, dziwna jest okładka, dziwna jest muzyka. Po pierwszym przesłuchaniu poczułem się jak nabity w butelkę. Nie skupiwszy się za bardzo na tym co słyszę, byłem nieco zawiedziony. Włączyłem ją ponownie i okazało się, że jest w niej coś, co nie daje spokoju. Ola Rzepka, Magda Turłaj i Zosz Chabiera w bardzo skuteczny sposób potrafią za pomocą swoich instrumentów stworzyć muzyczny wicher, który wpada do naszych kanalików słuchowych powodując ich erozję, a tekstami odcisnąć piętno na naszym mózgu tak, że potem chodzimy i w kółko powtarzamy pewne bardzo chwytliwe frazy. Niestety używane przez nie perkusja, klawisze, skrzypce i inne instrumenty momentami potrafią też nieco znużyć.

Płyta zaczyna się mocnym uderzeniem. „Listopad” przywodzi mi na myśl jakiś pradawny obrzęd pogański. Przed oczami mam obraz w którym członkinie zespołu w ekstatycznym tańcu skaczą dookoła pomnika Światowida tudzież jakiegoś innego Swarożyca w Noc Kupały. Co dziwne, to wrażenie wywołuje niepokojące i wibrujące elektroniczne intro i rytmiczna perkusja. W głowie zostają również wykrzykiwane „Będę leżeć cały dzień, i całą noc, i drugi dzień, i drugą noc. Trzeba lepiej dopasować ludzi krok, i oddech, wzrok, i wdech i wydech”. Po tej piosence zaczyna się nieco słabszy moment płyty. Utwory są co prawda bardzo melodyczne, ale mają monotonne tempo i mijają niezauważenie. Aż do „Skrzypię”. Ta piosenka dosłownie to robi. Rozpoczyna się kilkudziesięciosekundowym fragmentem kakofonii skrzypiec, który naprawdę boli uszy, zwłaszcza na słuchawkach. Potem piosenka przeradza się w melodyczny utwór z dominacją pianina. Następnie słyszymy dwie niewyróżniające się z tłumu kompozycję, aż docieramy do piosenki numer 8, czyli do „Tramwaju”. Początek zagrany na klawiszach spokojnie nadawałby się do Pac-mana albo jakiejś innej kultowej 8-bitowej gry na system operacyjny DOS. Potem dołącza się perkusja oraz krzykliwy wokal i robi nam się z tego niezły rwetes. Utwór pulsuje, a nóżka chodzi. Za „Tramwajem” znajduje się „Za”. Spokojnie rozpoczynający się utwór przeradza się potem w połamaną improwizację z syntezatorem w roli głównej.  Traktuje ona nasze narządy słuchu z delikatnością właściwą wiertłu udarowemu. Punktem zwrotnym kompozycji są wykrzykiwane słowa „zapurpurowione, zakarminowane, zaondulowane, zakolorowane, zabetonowane, zalaminowane”, o które część naszej redakcji darła koty. Moim zdaniem wygrały Drekoty.

Na szczęście nasze zmęczone zmysły koi „Plan B”.  Jednostajne skrzypce i sylabizowany śpiew znów sprawiają, że myślami cofam się do jakiejś dawnej słowiańskiej wsi. Na końcu pojawia się wariacja z wykorzystaniem radzieckich organów Venta, która następnie jest pociągnięta w „Kontinuum” będącym jedną dużą wariacją instrumentalną. „Powrót” to chyba najbardziej klasyczny utwór na „Persentynie”. Przyjemna melodia, stonowane instrumenty i miły wokal tworzą zgrabną całość. Ostatni na płycie utwór rozpoczyna się jak kołysanka. Bardzo spokojny i senny utwór po 3 minutach z okładem w zaskakujący sposób zmienia się w jazgot. Potem następuje chwila ciszy. A po niej niespodzianka. Przyda się w te nadchodzące zimne wieczory, bo jest to „Upał”, a początkowe cykanie świerszczy naprawdę przywodzi na myśl letnią noc na polu wśród złocistych łanów zboża i z rozgwieżdżonym niebem nad głową.

Drekoty

Powstała płyta, jak już pisałem, dziwna ale jednocześnie ciekawa. Nie jest to jednak album prosty, łatwy i przyjemny. „Persentyna” to raczej taki trudny do pogryzienia karmelek, niż rozpływający się w ustach marcepan. Satysfakcja jednak może być porównywalna. Ci którzy znają ich EP-kę zatytułowaną „Trafostacja” powinni być zadowoleni. Ciekaw jestem co Ola, Magda i Zosz jeszcze wymyślą, bo limit najdziwniejszych możliwych połączeń i eksperymentów (cytra i ziele angielskie z wspominanymi radzieckimi organami Venta i klasycznym fortepianem) wydaje się być wyczerpany. Niemniej jednak wszystkich szukających nieoczywistych i zaskakujących dźwięków zachęcam do wejścia w bliższą znajomość z Drekotami.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s