Europejskie Targi Muzyczne Co Jest Grane: UL/KR, Mela Koteluk, Kim Nowak, Brodka

Ten weekend (24-25 listopada) jest prawdziwym świętem dla fanów muzyki w Warszawie. Powodem tego są Europejskie Targi Muzyczne Co Jest Grane odbywające się w Pałacu Kultury i Nauki. Druga edycja tego wydarzenia znów przyciągnęła mnóstwo fanów muzyki. Trwające dwa dni targi obfitują w spotkania z artystami, panele dyskusyjne, warsztaty i przede wszystkim dobrą muzykę którą można znaleźć na stoiskach wydawnictw (sam zakupiłem na nich album Kamp!). Targi otworzył Red Bull Soundclash, czyli pojedynek muzyczny zespołów Acid Drinkers i Fisz Emade Tworzywo, odbywający się w czwartek 22 listopada w Soho Factory. Odnotujmy, że zakończył się zwycięstwem Fisza Emade Tworzywo. Następnego dnia w Teatrze Dramatycznym i Cafe Kulturalnej odbywały się kolejne koncerty. W sumie aż 15. Coś dla siebie znaleźć mogli fani niemalże każdego gatunku muzycznego. Bilety wyprzedane zostały na kilka dni przed piątkiem, więc zanosiło się na wspaniały wieczór. Dodam jeszcze, że jestem słaby w bilokacji i w związku z tym nie udało mi się dotrzeć na wszystkie koncerty, niemniej te które najbardziej mnie interesowały udało mi się zobaczyć.

Na pierwszy ogień rzucono gorzowski duet UL/KR. Było to moje drugie zetknięcie z tym zespołem na żywo w przeciągu zaledwie dwóch tygodni i wszystkie moje przekonania dotyczące ich twórczości zostały utwierdzone (więcej o tych przekonaniach znajdziecie tutaj). Zespół zagrał dobry koncert dla bardzo niewielu zgromadzonych w sali Teatru Dramatycznego widzów. Znów było przejmująco, intensywnie i magicznie za sprawą wokalu Błażeja Króla i podkładów Maurycego Kiebzaka. Wspominałem w relacji z Festiwalu Wujek również o ich tekstach. Po bliższym zapoznaniu się z płytą i po piątkowym koncercie jeszcze bardziej doceniam kunszt Króla do pisania bezpretensjonalnych i lirycznych strof. Znów za serce chwyciło wykonanie utworu „Brodzę” i znów było za krótko (zespół miał tylko pół godziny czasu, a grał nawet krócej).

Po UL/KR grał Skubas. Jego występ mi się nie podobał więc z niego wyszedłem. Poszwędałem się nieco w okolicach Cafe Kulturalnej, wypiłem piwo, postałem wśród ludzi palących papierosy i wróciłem na występ Meli Koteluk. Na nim było już sporo osób i myślę, że nikt nie był zawiedziony. Mela to klasyczna śpiewająca kobieta. Jest bardzo urodziwa, a w kolorowej sukience i białych butach wyglądała zjawiskowo. Dodatkowo zagrała bardzo dobry koncert. Bardzo podobało mi się, że jej charakterystyczny i dobry głos poparty jest bardzo dobrą muzyką. Wyraźny rytm perkusji, przyjemny gitarowy riff i przylepiające się do ucha klawisze jak np w piosence „Wolna” czy „Melodia Ulotna”. Słychać to na jej debiutanckim albumie zatytułowanym „Spadochron” i słychać to było również w Teatrze Dramatycznym. Wrażliwość jej tekstów moją wrażliwością nie jest, niemniej wydaje mi się, że wiele kobiet podobnie myśli o tych sprawach które w słowa ubiera Koteluk. Jej występ był nastrojowy i stanowił bardzo przyjemne wizualnie i fonicznie preludium tego co miało za chwilę nastąpić.

Następnym koncertem był bowiem występ tria Kim Nowak. Był to pierwszy koncert Michała Sobolewskiego i braci Bartosza i Piotra Waglewskich od czasu wydania przez nich albumu Wilk” w Warszawie (recenzję płyty przeczytacie tutaj), w związku z czym byłem niezmiernie podekscytowany. Zespół rozpoczął od „Aniele” i potem grali głównie utwory ze swojego drugiego krążka. Zaspokoić mogę ciekawość mojego redakcyjnego kolegi.  Zespół znakomicie poradził sobie z szybkim tempem „Lodowca Giganta”. Potem nadeszła pora na dwa single, czyli „Krew” i „Mokrego Psa”. Zaskoczony byłem zwłaszcza aranżacją drugiego z tych utworów, który na żywo brzmi lepiej, mocniej i bardziej żywiołowo niż na płycie. Zespół następnie na moment wrócił do swojego debiutu sięgając po „Szczura”. Chwilę później zrobiło się trochę strasznie, bo zespół zagrał najbardziej mroczny utwór z Wilka, czyli „Okno”. I gdy myślałem, że już nie może być lepiej Kim Nowak rzucił publiczność „Prosto w ogień”. Utwór rozpoczyna się od rytmicznego współbrzmienia perkusji i gitary a kończy 4 minutową niemalże improwizacją, w czasie której muzycy grając go na żywo wykorzystali całkowicie potencjał swoich instrumentów. Po niej nastąpiło chwilowe uspokojenie za sprawą piosenek „Nóż” z poprzedniej płyty i „Moje Piórko” z repertuaru Tworzywa Sztucznego. Następnie fantastycznie zagrali „Chmury” i na pożegnanie rzucili dobrą „Noc”. Bardzo dobrą. Zajebistą nawet, mimo że bez saksofonu który pojawia się na płycie.

Ich występ zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Cały czas muzycy byli blisko granicy wytrzymałości strun i membran w czasie tego koncertu, bo jest to zespół bezkompromisowo podchodzący do tworzenia dźwięków i za to ich uwielbiamy. Emade (czyli Piotr Waglewski oczywiście) ma chyba płuca ze stali. Energia z jaką uderzał w bębny swojej perkusji i entuzjazm do grania był niesamowity. Dziwiłem się, że nie popękały membrany w kotłach. Kolejnym diabłem wcielonym na scenie jest Michał Sobolewski. Nie dość, że jest utalentowanym gitarzystą (jednym z trzech najlepszych w naszym kraju moim zdaniem.) to na scenie wygląda i zachowuje się jak wygłodniały, żądny krwi wilk. Jego demoniczny uśmiech, wzrok psychopatycznego mordercy i broda będą mi się śnić po nocach. No i Fisz na którym zawsze można polegać jeśli chodzi o kontakt z publicznością i zachowania sceniczne. Na tym koncercie był akurat dosyć oszczędny w eksponowaniu energii, ale poniżej swojego poziomu nie zszedł. Ich występ spotkał się z zasłużonym entuzjazmem i aplauzem publiczności. Mam nadzieję, że niedługo znów odwiedzą stolicę bo był to znakomity koncert.

Po Kim Nowak nadeszła pora na gwiazdę wieczoru, czyli córkę Joszko Brody (żart przyp. red)- Monikę Brodkę. O tyle o ile byłem pewien, że warszawskie trio da czadu, to koncert Brodki był dla mnie małą niewiadomą. Artystka rozwiała jednak moje wątpliwości odnośnie tego jaki będzie ten koncert brawurowo grając otwierające koncert „W pięciu smakach”. Publiczność natychmiast zareagowała w jedyny możliwy sposób, czyli zaczęła tańczyć. Impreza w wypełnionej po brzegi sali teatralnej trwała niemalże cały czas, z kilkoma przerwami na spokojniejsze utwory jak np. „K.O.” w których Brodka popisywała się swoimi fenomenalnymi możliwościami wokalnymi. Wielkim znawcą jej twórczości nie jestem, jednak wydaje mi się, że zagrała piosenki wyłącznie z jej ostatniej płyty długogrającej, czyli znakomitej Grandy i ostatnio wydanej EP-ki LAX. Niesamowicie podobało mi się wykonanie utworu „Varsovie” które Brodka zaczęła śpiewać stojąc na tle mrugającej syrenki. Robiło bardzo duże wrażenie. Jeszcze większe wywarła na mnie piosenka „Dancing Shoes”, która była na żywo niemal tak dobra jak remiks zespołu Kamp! No i nie sposób nie wspomnieć o energetycznym wykonaniu „Grandy” które było prawdziwą koncertową bombą. Brodka zagrała na bis jeszcze raz „Varsovie” w czasie której rzuciła się w publiczność i ostatnie wersy zaśpiewała na rękach publiczności.

To bardzo dobrze pokazuje bardzo silną więź słuchaczy z tą artystką. Momentami miałem wrażenie, że widownia jest połączona z Moniką kablem przez który wzajemnie przekazywana jest energia. Moim zdaniem Brodka ma papiery na gwiazdę europejskiego formatu jak mało kto w tym kraju. Jest młoda (ma 25 lat), jest piękna, tworzy znakomitą muzykę i ma bardzo dobry głos. Jej twórczość to świetny ambitny pop, a na ten gatunek jest teraz popyt na europejskim rynku muzycznym. Brodka zaczęła śpiewać po angielsku i dobrze jej to wychodzi, ale trochę żal tych jej zgrabnych zwrotów po polsku („Nie polubię cię w tej koszuli pstrości/Zbliżysz się o krok porachuję kości” np.) Niesamowita jest ta transformacja jaką przeszła od wygrania Idola w 2004 do nagrywania swojej EP-ki w Los Angeles i otrzymania nagrody EMA od MTV. Za parę lat chcę widzieć ją podbijającą europejskie listy sprzedaży bo ma niewyobrażalny potencjał i nie może tego tak po polsku spartolić. Nie wiem skąd się u nas wzięła ale bardzo dobrze, że jest. Po jej koncercie zaszłyszałem przypadkowo stwierdzenie „To taka Janelle Monae, tylko polska”. Sparafrazowałbym to inaczej: To taka nasza Brodka tylko europejska.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s