The Legend of Legends | Neo Retros

Współczesność to taki okres, który nie stwarza korzystnych warunków do wybicia się ponad przeciętność dla młodych zespołów na polskim rynku muzycznym. Aby wyróżnić się w tłumie świecących jednakowym światłem gwiazdeczek, które po kilku tygodniach blasku gasną i przepadają w otchłani tak zwanych one-hit wonders, trzeba mieć oryginalną wizję tworzenia muzyki, trzeba znaleźć brakującą lukę w muzycznym rynku i perfekcyjnie się w nią wstrzelić,  trzeba mieć charyzmę, pewność siebie i przede wszystkim trzeba mieć pomysł na stworzenie swojego własnego, unikalnego wizerunku. Tym tropem podążała niewątpliwie czwórka panów, którzy łącząc swoje siły stworzyli zespół Neo Retros, który 16 października wydał swoją drugą płytę zatytułowaną The Legend of Legends.

Zespół powstał w Warszawie w 2010 roku, ale nie wszyscy jego członkowie są Polakami. Muzyka jaką grają jest delikatna i niewinna, choć sami członkowie są pewni siebie i konkretni, a ich teksty często bywają głębokie i poważne. No i najważniejsze, co można wydedukować po nazwie ekipy – Neo Retros to zespół żyjący we współczesnym, wypełnionym nowoczesnymi technologiami świecie, który w swojej muzyce nawiązuje do nieco staroświecko brzmiących dźwięków. Wykreowali się niniejszym jako zespół lubiący kontrasty, czego udokumentowaniem jest wydana niedawno kolejna ich płyta, zawierająca elementy pełnej gamy gatunków muzycznych, począwszy od lekkich, psychodelicznych utworów, przez energiczne gitarowe brzmienia, aż po subtelną elektronikę. Skoro o kontrastach mowa, warto dodać, że The Legend of Legends to płyta o niebo lepsza od swojej poprzedniczki, noszącej tytuł Listen to Your Leader. Wprawdzie pochodzący z niej singiel The High-rise in the Sunshine osiągnął spory komercyjny sukces, to mimo to nie dorasta on któremukolwiek utworowi z nowego albumu do pięt.

The Legend of Legends robi wrażenie nie tylko na pierwszy rzut ucha, ale również oka. Fantazyjna okładka i wnętrze opakowania oraz bardzo ciekawie wydana książeczka z tekstami sprawiają, że jeszcze przed włożeniem płyty do odtwarzacza nietrudno zgadnąć, że Neo Retros to zespół z pomysłem i wyobraźnią. Odczucia te nie ulegają zmianie po rozpoczęciu przesłuchiwania zawartego na albumie materiału. Całość otwierają utwory You Can Go to Hell z charakterystycznym surowym gitarowym riffem oraz The Zetetic Astronemers ze znanym z poprzednich dokonań Neo Retros pogwizdywaniem. Piosenki utrzymane są w energicznym tempie i stanowią bardzo dobre otwarcie wydawnictwa. Prawdziwa rewelacja następuje jednak chwilę później. Numer trzy na płycie to The On The Fence Offence – najlepsza kompozycja spośród całej trzynastki z The Legend of Legends. W momencie wejścia wokalu w rytmiczne perkusyjno-gitarowe intro aż trudno uwierzyć, że piosenka ta została nagrana  przez polski zespół. Utwór ten, zwłaszcza podczas żwawego refrenu jest idealnie pod nóżkę, dzięki czemu na koncertach musi brzmieć fenomenalnie. Nie wiem czy inspiracją do stworzenia tego kawałka była wczesna twórczość Arctic Monkeys, ale z mojej strony takie porównanie byłoby jak najbardziej trafne. Zwalniamy tempo, mimo że kolejny utwór wcale nie odstaje od poprzednika. Sun Shines On to czwarty utwór na płycie i jednocześnie pierwszy singiel ją promujący. Kawałek raczej spokojny, okraszony niezobowiązującą elektroniką jest dla mnie wyjątkowy nie tylko ze względu na swoje niebanalne brzmienie, ale przede wszystkim na rolę jaką odegrał w moim poznawaniu twórczości zespołu, bowiem to właśnie on nakłonił mnie do zapoznania się z całym materiałem z The Legend of Legends.

W kolejnej piosence, The Search for Sadness, Warszawiacy szukali smutku i go skutecznie znaleźli. Utwór powolny, melancholijny i raczej nie wyróżniający się na tle poprzedniej czwórki, podobnie jak następujący po nim – A Legend of a Legend. To ostudzenie entuzjazmu to na szczęście jednak cisza przed burzą, bowiem numery siedem i osiem na albumie to kolejne pozytywne zaskoczenia. Pierwszy z nic to All That Remains, czyli po raz kolejny energia, werwa i moc. Na szczególną uwagę jednak zasługuje budująca napięcie gitarowa solówka w połowie utworu. Kolejny kawałek to drugi singiel z płyty czyli We’re Glad That You Came, czyli najbardziej przebojowa piosenka, chyba z całej dotychczasowej twórczości Neo Retros, dzięki wpadającemu w ucho pa-pa-pa-pa. Utwór ten może też pochwalić się naprawdę godnym teledyskiem. Następne kawałki, czyli Blackguard Soul i A Home for the Brave, są delikatne i subtelne, co potwierdza wszechstronność muzyków i przekonuje mnie, że w tego typu utworach sprawdzają się równie dobrze co w bardziej żywiołowych. Takimi z kolei są choćby numery jedenaście i dwanaście, czyli Vincent Price oraz Calling out for More, kolejne dwie rewelacje z The Legend of Legends. Płyta zamykana jest przez kawałek zatytułowany The Unicorn. Utwór spokojny, o charakterze ballady, który warto odsłuchać do końca przede wszystkim ze względu na następującą po nim niespodziankę jaką przygotowali Neo Retros. Mianowicie pod numerem trzynaście, poza wspomnianym kawałkiem The Unicorn, kryje się również ukryty utwór. Nie posiada on żadnych słów, niełatwo wyłapać w nim jakikolwiek rytm, niełatwo też jednoznacznie stwierdzić na jakich instrumentach został on stworzony. Pomimo tego słucha się go naprawdę dobrze.

Czy Neo Retros przetrwają i będą w stanie nagrać kolejne płyty na równie wysokim poziomie co The Legend of Legends? Tego nie wiem, ale to nieistotne bo tym albumem już potwierdzili, że są jednym z bardziej godnych uwagi zespołów na młodej polskiej scenie muzycznej. Niezależnie od tego czy będą bardziej neo czy bardziej retro,  moje uznanie już zdobyli i z niecierpliwością czekał będę na kolejne ich nagrania, które to zweryfikują czy Neo Retros faktycznie staną się legendą.

Róg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s