Palma Violets, ciekawy brytyjski debiut

Rough Trade Records rzadko mylili się oceniając potencjał zespołów, które brali pod skrzydła swojej wytwórni. Chyba nawet częściej bywali pozytywnie zaskoczeni tym, jak wielkie zamieszanie na międzynarodowej scenie muzycznej potrafili zrobić ich „podopieczni”. Kariery takich grup jak The Smiths, The Libertines, The Strokes, Babyshambles, Arcade Fire, a ostatnio, Alabama Shakes są tego świetnymi przykładami. Gdy światło dzienne ujrzała wiadomość o nowym „rough tradzie” wytwórni – o kolejnym zespole, który spodobał się ludziom z najwidoczniej bardzo dobrym gustem muzycznym, wiele osób spragnionych powiewu świeżości w swoich muzycznych światach, z nerwową ekscytacją zaczęło wpisywać w wyszukiwarkach frazę „Palma Violets”.

Wszyscy zainteresowani mogli przejrzeć kilka amatorskich wideo-zapisów z koncertów oraz wersję live utworu Tom the Drum, które Palma Violets w wakacje udostępniło na swoim youtubowym kanale. Utwór z trochę morrisonowsko-cave’owskim wokalem, z prostą, bluesową melodią, ale za to z wyczuwalną punkową aurą. Było już wiadomo, że coś jest na rzeczy, że w zespole drzemie ciekawa stylistycznie energia, która sprawiła, że zainteresowanie grupą wciąż rosło.  Na pierwszego singla trzeba było jednak czekać do 29 września. Wtedy bowiem opublikowano w internecie singiel „Best of Friends”, który miał utwierdzić słuchaczy w przekonaniu, że Rough Trade wciąż potrafi znajdować dobre, młode brytyjskie kapele. Jak się okazało, najlepszy debiutancki singiel jaki ostatnio słyszałem.

Młody, czteroosobowy zespół z Londynu, których nazwa podobno odnosi się do jakichś brytyjskich pudrowych cuksów (niefajny pomysł wg mnie), połączył w tym utworze inspiracje takimi zespołami jak Echo & the Bunnymen, The Libertines i The Clash. Brzmienie gitary elektrycznej przypomina z kolei trochę to z kawałków The Vaccines. „Best of Friends” jest bardzo energiczne, trochę punkowe, od razu wpadające w ucho. Na pierwszy plan wysuwa się kapitalny wręcz strummerowski (choć mniej nieokrzesany) śpiew/krzyk basisty zespołu, któremu w refrenie wtóruje również gitarzysta. To wszystko, razem z dużą dawką wrzasków między wersami (znanych z twórczości Clashów i Libertinesów) , dobrze wkomponowanymi partiami syntezatorów i chwytliwym refrenem tworzą tak naprawdę singiel o którym wiele młodych kapel mogłoby śnić.  Sprawił, że  „pudrowe cuksy” są  już w UK na tzw. hajpie – trafili na okładkę NME, okrzyknięto ich najlepszym nowym zespołem a ich singiel w ciągu miesiąca został odsłuchany prawie 150 tysięcy razy. Na debiutancki album trzeba jeszcze niestety poczekać.

Maciejeski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s