Ostro-gorzkie 50 lat życia Red Hotów

Miliardy sprzedanych płyt, dziesiątki milionów fanów na całym świecie, setki nagród, z czego 3 to prestiżowe Grammy, prawie 30 lat na scenie, 10 wydanych albumów – Red Hot Chili Peppers to jeden z tych zespołów, który może pochwalić się tak nadzwyczaj okazałym dorobkiem. Nie na tych liczbach chciałbym się jednak skupić w tym artykule. Impulsem do napisania tego tekstu jest liczba 50, bowiem tyle lat kończy w tym roku trzech z czterech członków RHCP.

Jesień 1962. Na świat przyszło trzech chłopców, o których przez kolejnych kilka lat nikt nie pomyślał, że stworzą wkrótce zespół, który w mgnieniu oka będzie w stanie zdobyć uznanie ludzi z całego globu, tym bardziej, że urodzili się na przeciwnych krańcach świata oraz nie pochodzili z rodzin, w których kariera muzyczna przechodziła z pokolenia na pokolenie. 19 października w australijskim Melbourne urodził się Michael Balzary, znany później jako Flea, który kilka lat później szczęśliwym zrządzeniem losu trafił do Fairfax High School w Los Angeles, czyli tej samej szkoły średniej co Anthony Kiedis, urodzony niespełna dwa tygodnie później w Grand Rapids, Michigan. Ich przyjaźń oraz inspirowana ówczesnymi autorytetami funku chęć do wspólnego tworzenia muzyki stanowi podwaliny zespołu, który dziś znamy właśnie jako Red Hot Chili Peppers. Pierwotnie do Tony Flow and The Majestic Masters of Mayhem, bo taką nazwę nosił projekt Kiedisa i Flea, dołączyli Jack Irons i Hillel Slovak. Panowie wspólnie nagrali kilka piosenek, ale to nie wystarczyło na nagranie pierwszego longplaya, ponieważ Irons i Slovak zaangażowali się w inny projekt. Zastąpili ich Cliff Martinez i Jack Sherman, z którymi, już jako Red Hot Chili Peppers, Anthony i Flea zarejestrowali resztę materiału na pierwszy album. I tak powstał debiutancki krążek zatytułowany po prostu The Red Hot Chili Peppers. Później do zespołu wrócili Irons i Slovak i w tym oryginalnym składzie nagrali kolejne dwa wydawnictwa – Freaky Styley oraz The Uplift Mofo Party Plan. Kalifornijska czwórka zaprezentowała na pierwszych trzech płytach nowe podejście do muzyki, do czego nikt wówczas nie próbował nawet się przekonać. RHCP trafili na moment, w którym zachodnie wybrzeże uwielbiało rap oraz gdy na tamtejszej muzycznej scenie wpływy zyskiwały Nirvana czy Soundgarden. Pierwsze trzy płyty nie spotkały się z uznaniem Amerykanów, a sami członkowie zespołu byli traktowani jak dziwaki, które nieudolnie usiłują połączyć nadmiernie ostre linie basu i perkusyjne brzmienia z kiepsko rapowanymi kontrowersyjnymi teksami. Niezrażeni brakiem spodziewanego rozgłosu, zaczęli już jednak nagrywać materiał na kolejny album. Wtedy jednak wydarzyło się coś, co obróciło przebieg ich muzycznej podróży o 180 stopni. Gitarzysta Hillel Slovak, śmiertelnie przedawkował heroinę i na stałe opuścił zespół. Śmierć Slovaka nie tylko podłamała pozostałych członków RHCP, ale także zraziła perkusistę Jacka Ironsa do dalszego prowadzenia życia rockmana, w efekcie czego Flea i Kiedis poza gitarzystą, musieli znaleźć też bębniarza, jeśli chcieli dalej tworzyć funkową historię pod nazwą Red Hot Chili Peppers. Przez zespół przewijało się wówczas kilku muzyków, którzy w niewielkim stopniu przyczynili się do późniejszego sukcesu, przez co poszukiwania przez długi okres były nieowocne. Do zespołu ostatecznie dołączył gitarzysta John Frusciante oraz perkusista Chad Smith, a Papryczkom udało się przetrwać pierwszy poważny kryzys w ich karierze i tym samym rozpoczęli nową erę, prawdopodobnie mającą kluczową wpływ na dalsze ich poczynania.

Chad to kolejny członek zespołu, który w tym roku, a konkretnie 25 października, kończy okrągłe 50 lat. Razem z nim i z Frusciante, RHCP wówczas nagrali dwie płyty. Dwie, co warto dodać, najlepsze płyty na jakich kiedykolwiek pojawiła się nazwa Red Hot Chili Peppers – Mother’s Milk oraz Blood Sugar Sex Magik. O ile pierwsza z nich nie zyskała takiego uznania jak jej następczyni, to była równie przełomowa jak BSSM. Albumy mniej funkowe, ale nadal energiczne i przede wszystkim dojrzalsze, w końcu otworzyły przed Red Hotami drzwi do międzynarodowej kariery. Single Under The Bridge oraz Give it Away na stałe zyskały miano rockowych klasyków. Gdy wszystko wskazywało na to, że zespół wyszedł już na prostą po utracie Slovaka i Ironsa, na horyzoncie pojawiły się kolejne problemy. Tym razem ofiarą uzależnienia od heroiny padł John. Frusciante przeżył śmierć kliniczną i jego stan fizyczny nie pozwalał mu na kontynuowanie grania w RHCP, co dla pozostałej trójki oznaczało konieczność ponownego uzupełniania składu zespołu. Kolejnym gitarzystą RHCP był Dave Navarro z Jane’s Addiction, z którym Papryczki nagrały jedną płytę – One Hot Minute. Zmiana tak ważnego punktu ekipy bez cienia wątpliwości wpłynęła na styl twórczości RHCP, co na OHM było ewidentnie słychać. Album nie był zły, wręcz przeciwnie – naprawdę dobry. Ale mniej żywiołowy, trochę ponury, momentami psychodeliczny i co najważniejsze nie tak przebojowy jak poprzednie dwa, co większości fanów się nie spodobało. Zespół musiał pożegnać się z Navarro, a w jego miejsce ku uciesze fanów i członków RHCP powrócił Frusciante. Płyta One Hot Minute była okresem przejściowym między dotychczasowym okresem świetności zespołu, a kolejnym, w trakcie którego oblicze Papryczek po raz kolejny uległo diametralnej zmianie.

Zbliżał się przełom XX i XXI wieku a wraz z nim nastąpił przełom w twórczości i stylu życia Red Hotów. Z szalonych, młodych, stereotypowych rockmanów, których życie dało się opisać popularnym sex, drugs and rock’n’roll, stali się poważnymi ludźmi, tworzącymi dojrzałą, nie tak funkową, momentami nawet popową muzykę, a koncerty i sesje nagraniowe przeplatają z ustabilizowaniem życia rodzinnego. Tym samym powstawały kolejne albumy. Najpierw Californication z hitami takimi jak Otherside, czy Scar Tissue oraz z perełkami w stylu This Velvet Glove, czy I Like Dirt. Nowe, odmienne brzmienia przyciągały tłumy i wcale nie zniechęcały starych fanów, bo muzyka Red Hotów nadal pozostawała jedyna w swoim rodzaju. Następnie przyszedł czas na By The Way, czyli krążek zawierający rewelacyjne Don’t Forget Me, Throw Away You Television i On Mercury oraz dwupłytowe wydawnictwo Stadium Arcadium, zawierające takie rarytasy jak Readymade, She’s Only 18 oraz Storm in a Teacup. Po wydaniu tej ostatniej, Frusciante, tym razem nie z przyczyn zdrowotnych, ponownie opuścił RHCP, chcąc w stu procentach poświęcić się karierze solowej. Jego miejsce zajął Josh Klinghoffer z którym nagrany został ostatni krążek I’m With You.

Dzisiaj fani Red Hot Chili Peppers są podzieleni. Jedni uważają, że mimo tego, że nie są już tym samym zespołem co kiedyś, wciąż sentymentalnie słuchają twórczości Kalifornijczyków. Inni zaś uwielbiają ich takimi jacy są, bez względu na to przez co przeszli i jak zmienili się na przestrzeni lat. Niezaprzeczalnie RHCP to do dziś jeden z najpopularniejszych zespołów na świecie, a dla mnie to zespół szczególny. Nie tylko był pierwszym zespołem który widziałem na żywo, ale przede wszystkim jest to zespół który ukształtował mój muzyczny gust. Od kiedy sięgam pamięcią Kiedis pisze rewelacyjne, głębokie teksty, Flea uderza w struny jak żaden inny  basista na świecie, a Smith dzięki swojej nieskończonej sile w kończynach był moim autorytetem wśród perkusistów. Nie pozostaje nic innego jak życzyć Red Hotom kolejnych 50 lat życia oraz dalszego zaspokajania muzycznych potrzeb zarówno moich, jak i milionów fanów na świecie oraz dziękować za to, że mimo upływu lat i gorzkich przejść, nadal są Czerwonymi Ostrymi Papryczkami Chili.

Róg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s