Łódź i Manchester- skazanie na zajebistość

Łódź i Manchester oddalone są od siebie mniej więcej 2000 kilometrów. Mają jednak pewną cechę wspólną. Oprócz klubów piłkarskich grających w czerwonych strojach których obydwu nie lubię, łączy je postindustrialny charakter. Co to oznacza? Że w obydwu tych miastach spotkamy dużą ilość młodych ludzi bez pracy i bez perspektyw na nią, bo główne miejsca zatrudnienia dla nich, czyli fabryki włókiennicze dawno zamknięto, bo wszystko co tekstylne jest teraz Made In China. OK, ale jaki to ma związek z muzyką?

Co robi myślący młody człowiek który ma wykształcenie i ambicje ale nie ma pracy i nie może jej znaleźć? Kiedy jego ambicje i oczekiwanie względem otaczającej rzeczywistości i perspektyw tak brutalnie zderzają się z rzeczywistością? Wkurwia się. I to zazwyczaj solidnie. Niektórzy z tego wkurwienia biorą do ręki gitarę, pałkę tudzież megafon i to jest najlepsza decyzja jaką w życiu podejmują. Spójrzmy na Manchester. Przez wiele lat był centrum brytyjskiego przemysłu włókienniczego. Większość fabryk jednak zamknięto w latach 70. Po tym okresie następuje wysyp wspaniałych zespołów muzycznych pochodzących z Manchesteru, a miasto w latach 80. i na początku lat 90. było prawdziwą Mekką dla fanów brytyjskiej muzyki alternatywnej. Dwa z nich, czyli  Happy Mondays i The Stone Roses zapoczątkowały nawet nurt nazwany Madchesterem z uwagi na to, że prawie wszystkie zespoły do niego należące wywodziły się z tego miasta na północy Anglii. Hype na muzykę z Manchesteru rozpoczął się jednak wcześniej, wraz z debiutem grupy Joy Division. Ian Curtis, Bernard Summer, Peter Hook i Stephen Morris porządnie namieszali na scenie brytyjskiej. Ich pierwsza płyta zatytułowana „Unknown Pleasures” sprawiła, że zespół z miejsca zyskał ogromną popularność. Zimne i surowe brzmienie instrumentów w powiązaniu z tekstami i niesamowitym wokalem Curtisa bardzo przypadły do gustu słuchaczom. Tym co było kompletnie nowe w ich twórczości było to,  że w przerwach pomiędzy poszczególnymi piosenkami słyszymy dźwięki kompletnie pozornie niezwiązane z muzyką. Raz coś gdzieś kapnie, spadnie, w innym miejscu słyszymy ruszającą windę. Nie możemy tego nie wiązać z otaczającym tych czterech młodych chłopaków krajobrazem. Opuszczone fabryki z powybijanymi szybami, górujące nad niektórymi częściami miasta kominy i porzucony ciężki sprzęt maszynowy z wolna pokrywający się rdzą są związane są z ich twórczością tak samo jak plaże i surferzy z muzyką The Beach Boys. Joy Division nie byli oczywiście jedynym zespołem tamtego okresu wywodzącym się z miasta nad rzeką Erie Basin. The Buzzcocks, The Fall czy New Order, również wywodzili się z Manchesteru. Nurt ten nazwano postpunkiem, a samo miasto zostało stolicą brytyjskiej muzyki. Północna scena muzyczna w Anglii rozwijała się prężnie pod czujnym okiem Tony’ego Wilsona z wytwórni Factory Records (kolejny raz pojawia nam się jak widzimy fabryka). W późniejszym okresie zawdzięczamy Manchesterowi wspomniane już Happy Mondays, The Stone Roses,  The Smiths, czy niestety również Oasis.

Analogiczną sytuację zaobserwować możemy w Łodzi. Otaczający krajobraz podobny do tego z Manchesteru, z tym, że trochę dalej nad morze. Bezrobocie, brak perspektyw i mnóstwo wolnego czasu wpływa bardzo stymulująco na muzyków pochodzących z tego miasta w środku Polski. Trudno wymienić w tym miejscu wszystkie łódzkie zespoły które ostatnio zrobiły mniejszą lub większą furorę na polskiej scenie muzycznej ale przykłady Psychocukru, Kamp!, L.Stadt, Wolfgang in a Truck, The Washing Machine, Trypu czy NOT wskazują na to że muzyczne serce Polski bije na Piotrkowskiej i okolicach. Również jeden z najambitniejszych muzyków hip-hopowych czyli O.S.T.R wywodzi się z Bałut (dla niezorientowanych to takie łódzkie blokowisko). Na koniec tej wyliczanki trzeba powiedzieć o z pewnością najważniejszym zespole z Łodzi czyli Cool Kids of Death. Ich wydana w 2002 roku debiutancka płyta o tytule Cool kids of Death  wywróciła polską scenę muzyczną do góry nogami. Buntownicze teksty, nie śpiewający a krzyczący wokalista, kontestująca massmedia i popkulturę postawa członków zespołu, kolejne skandale jak nie przymierzając ten na gali rozdania Fryderyków (członkowie zespołu dowiedziawszy się, że ich występ który miał być transmitowany na żywo przez telewizję będzie puszczony z playbacku zamienili się na scenie instrumentami); to wszystko sprawiło, że o zespole mówiono. CKOD stworzyło na polskiej scenie wyrwę którą do masowego obiegu zaczęła przedostawać się muzyka alternatywna dotychczas na niej nieobecna i okazało się, że są ludzie którzy chcą jej słuchać. Nie byłoby jednak tej muzyki i przede wszystkim tych tekstów gdyby nie frustracja i brak perspektyw, momentami w bardzo konkretny sposób związanych z Łodzią, które w wersach pisanych przez Kubę Wandachowicza i Krzysztofa Ostrowskiego powraca jak bumerang. Sami często nawiązywali do tego problemu w wywiadach, ale jak to bywa z wypowiedziami dla prasy udzielanymi przez Wandachowicza i Ostrowskiego jest tak, że równie dobrze mogli sobie robić w tym momencie jaja z idioty dziennikarza. Niemniej jednak z pewnością wkurwienie na rzeczywistość przełożyło się w ich wypadku na tworzenie zajebistej muzyki i za to co rano jestem im wdzięczny.

Reasumując schemat jest prosty. Pochodząc z miasta o postindustrialnym charakterze żeby zaistnieć, trzeba się wybić, żeby się wybić trzeba być dobrym. W zasadzie tylko bardzo dobrym muzykiem lub bardzo dobrym piłkarzem. Zespoły wywodzące się z postindustrialnych Manchesteru i Łodzi musiały być dobre, żeby nie być skazanym na unicestwienie, oznaczające kopanie zardzewiałej puszki w pustej hali fabrycznej z dymiącym kominem za oknem do końca swojego życia.

Lewandowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s