The 2nd Law | Muse

 

Trzy lata fani Muse czekali na nowy materiał Brytyjczyków. Wtedy właśnie ukazał się, nieco inny niż poprzednie, album zatytułowany The Resistance, na którym Matt Bellamy i spółka zaczęli eksperymentować, wplatając w ich niepowtarzalny styl elementy muzyki symfonicznej. Eksperymenty te najwyraźniej spodobały się panom z Muse, bo przed wydaniem The 2nd Law zapowiadali, że będzie to płyta jeszcze inna niż wcześniejsze, tym razem dubstepowa. I tak oto powstał album, na którym każdy może znaleźć coś dla siebie, bowiem poza dubstepowymi wstawkami, w niektórych kawałkach Muse grają jak za czasów Origin of Symmetry, czy Absolution.

Ale po kolei. Pogłoski o tym, że najnowszy album angielskiego zespołu będzie zawierał w sobie elementy dubstepu jednych ucieszyły, innych zaintrygowały, ale w znacznej większości fani sceptycznie podchodzili do tak drastycznej zmiany jaką zapowiadali członkowie ekipy. Pierwszym singlem z The 2nd Law był utwór Survival – piosenka nagrana specjalnie z okazji Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Wielbiciele zespołu byli raczej zgodni w ocenie, że Survival to jedno wielkie nieporozumienie. Podobne były moje odczucia. Piosenka może faktycznie nadawała się jako motywacyjny hymn dla olimpijczyków, ale kompletnie nie pasowała do tego, do czego przyzwyczaił mnie zespół. Przyznam jednak, że z każdym kolejnym odsłuchaniem całego materiału z The 2nd Law, Survival staje się przyzwoitym elementem całości i razem z poprzedzającym go Prelude, tworzy naprawdę znośną kompozycję. Kolejnym czymś, co zaprezentował nam Muse jeszcze przed wydaniem płyty, było Unsustainable. Użycie słowa czymś jest tu celowe, bowiem nie do końca wiadomo było czy to kolejny singiel, czy może jakiś teaser zwiastujący cały album, nie wiadome było czy to w ogóle była nagrana przez nich piosenka. Unsustainable to kwintesencja tego co zapowiadali Anglicy. W klipie widzimy dziwnego robota, który w rytm dubstepowych brzmień (czyli w zasadzie bez rytmu) śpiewa tytuł utworu. Wszystko to poprzedzone kobietą opowiadającą o energetycznej katastrofie. Niskie ukłony w stronę Muse, bo brzmi to zaskakująco dobrze. Unsustainable można znaleźć na albumie jako przedostatni kawałek, który razem z następującym po nim Isolated System tworzy pewną historię, którą Brytyjczycy chcieli nam opowiedzieć przy okazji wydania The 2nd Law. Kolejny oficjalny singiel to Madness. Spokojna, rytmiczna kompozycja z charakterystycznym ma-ma-ma-ma-ma i dziwnymi jękami Matta ogólnie nie brzmi źle, ale to, podobnie jak Survival, nie było to czego oczekiwałem od nowej płyty Muse. Krótko mówiąc nastroje przed odsłuchaniem wszystkiego co nagrali na The 2nd Law panowie z Muse były dość mieszane. Pierwsza piosenka na płycie to Supermacy. To jeden z tych utworów który określiłbym jako dziwactwo. Zespół Muse ma to do siebie, że dobrze im wychodzą najróżniejsze dziwactwa i tak właśnie jest w przypadku Supermacy. W przerwach między sentymentalnymi  zwrotkami śpiewanymi przez Matta pojawiają się nieco cięższe gitarowe riffy co sprawia, że kawałek ten jest naprawdę godnym otwarciem albumu. Kolejne trafne dziwactwo na The 2nd Law, to utwór numer trzy, czyli Panic Station. Wokalowi przez cały utwór towarzyszy proste bębnienie perkusisty Dominica oraz wpadający w ucho basowy motyw. Ponadto przebojowy refren i świetny gitarowy jam w końcówce utworu sprawiają, że Panic Station to jeden z moich dwóch faworytów z The 2nd Law.

Słuchając początku albumu można odnieść wrażenie, że zapowiedzi jakoby miał na nim pojawiać się dubstep, były jedną wielką ściemą. Nic bardziej mylnego. Szósty utwór, Follow Me, wprawdzie zaczyna się niepozornie ale typowe dla Muse klawiszowe granie wplecione w wokalne przeciąganie Matta, w refrenie przeradza się w lekkie dubstepowe dźwięki. I ku mojemu zdziwieniu, znowu okazuje się że nie taki ten dubstep straszny, skoro idealnie pasuje on do tego kawałka. Po Follow Me następuje ostudzenie entuzjazmu za sprawą dwóch raczej nie zapadających w pamięć utworów – Animals oraz Explorers, które na tle całej płyty nie wyróżniają się dla mnie kompletnie niczym. Warto jednak wynudzić się te 10 minut (bo tyle trwają razem wspomniane dwie piosenki) i poczekać na kolejną. Big Freeze to numer dziewięć na albumie i w tę piosenkę warto się wsłuchać, bo to gitarowy popis Matta. Riff może nie tak świetny jak te z czasów Absolution, bezapelacyjnie jednak wyróżnia się na The 2nd Law. Kolejne dwie pozycie na płycie to Save Me i Liquid State – piosenki wyjątkowe, bo śpiewane przez basistę Chrisa, który opowiada w nich o swoich problemach z nałogami. O ile jednak pierwsza z nich to raczej powolna i smętna niegodna uwagi kompozycja, to druga to prawdziwa rewelacja. Za zawarte w niej energiczne i żywiołowe gitarowe brzmienia oraz za agresywny wokal Chrisa śpiewający naprawdę ambitny, chyba najlepiej napisany na całej płycie, tekst, zespołowi a zwłaszcza basiście należą się gromkie brawa. Album zamykają wspomniane przeze mnie wcześniej: Unsustainable oraz Isolated System. The 2nd Law to krótko ujmując kompromis. Dubstep, tak głośno zapowiadamy przez zespół, pojawił się ale w znośnych, rozsądnych ilościach. Ponadto Brytyjczykom udało się momentami powrócić do korzeni oraz zaprezentować się z nowej, dojrzałej strony.  Nie pozostaje nic innego jak liczyć na to, że listopadowy koncert Muse w Łodzi będzie równie ugodowy – że zadowoli on każdego wielbiciela zespołu.

Róg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s